Strona sukcesów ;-)

Moje tomiki poetyckie i książki

13 gru 2009

przed świętami

przed świętami
wokół pniaka odcięte
głowy kaczek

18 komentarzy:

  1. Witam serdecznie :)

    Oj, działa na wrażliwość. Osobiście, dla efektu zaskoczenia i wzmocnienia doznania pewnego szoku u czytelnika, przeniósłbym ten moment do wersu końcowego, zmieniając tylko szyk:

    przed świętami
    wokół pniaka odcięte
    głowy kaczek

    Pozdrawiam,
    Marek

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz całkowią rację. To trzeba zmienić. Tym bardziej, że "odcięte" w pierwszej chwili nie wiadomo, co: może gałęzie? A potem okazuje się, że głowy. Szok.
    Dziękuję, Marku.
    Iwona

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie,a skoro święta, to w pierwszej chwili można skojarzyć z odciętymi gałęziami choinki...
    M.

    OdpowiedzUsuń
  4. "przed świętami
    wokół pniaka odcięte
    głowy kaczek"

    Świetne, Iwono. Widzę, działa :)

    Pozdrawiam przedświątecznie,
    K.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki, Karolu. Na mnie podziałał autentyczny widok, a reszta to literatura. Cieszę się, że wreszcie udało mi się stworzyć spójny obraz, bo męczyłam się nad tym, oj, meczyłam.
    Iwona

    OdpowiedzUsuń
  6. "... męczyłam się nad tym, oj, meczyłam."

    Oj, skąd ja to znam... Rzeźbienie słowami bez końca :(

    Pozdrawiam,
    K. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Witaj Iwonko.
    Haiku bardzo dobre.
    Nie wiadomo tylko czy kaczki cieszą się, że nadchodzą święta? :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Witaj, Andrzeju!
    Pewnie nie bardzo im do śmiechu, ale cóż zrobić, gdy jesteśmy mięsożerni.
    Pozdrawiam
    Iv

    OdpowiedzUsuń
  9. Iwonko
    Bardzo plastyczne haiku z kaczkami, przypomniało mi fragment piosenki śpiewanej przez Łucję Prus i Skaldów "gęsi już wszystkie po wyroku . . .". Piszę i nucę.
    Pozdrawiam cieplutko.
    HEO

    OdpowiedzUsuń
  10. Witaj, Halino!
    Znam tę piosenkę, a jakże. Miałam ją w pamięci, pisząc to haiku. Dlatego też odważyłam się napisać o odciętych głowach, choć przez chwilę przemknęła mi myśl, że może to zbyt ... drastyczne?
    Iwona

    OdpowiedzUsuń
  11. "... przemknęła mi myśl, że może to zbyt ... drastyczne?"


    Nie, nie drastyczny, ale z pewnością mocny obraz. Osobiście przepadam za takimi właśnie - realistycznymi, mocnymi, męskimi - haiku.

    K.

    OdpowiedzUsuń
  12. No to się uspokoiłam. Mój cenzor wewnętrzny bywa ostry w takich przypadkach, muszę go udobruchać ;)
    Iv

    OdpowiedzUsuń
  13. Naturalistyczny i mocny utwór. Atmosfera prawie, jak u Emila Zoli w powieściach;).
    Dla mnie aż za mocny, bo znam ten widok i zawsze go unikam.
    W takim razie "kaczki już wszystkie po wyroku".
    Niemniej jednak- ciekawy utwór.

    Emilia

    OdpowiedzUsuń
  14. Witaj, Emilio, tak przypuszczałam, że dla niektórych to może być za mocne. A jednak to też jest część życia. Ja na przykład niezbyt dobrze znoszę przedświąteczne zabijanie karpi.
    Iv

    OdpowiedzUsuń
  15. Anonimowy3/1/10 18:43

    Witam Iwono, muszę się przyznać, że pozbawiłam już życia kilka karpi.
    Bardziej szkoda mi kaczek, gęsi, ale np. kur jakoś mi nie szkoda.
    Masz rację, Iwono, są różne odcienie życia, nie po to chodzimy po ziemi, żeby tylko podziwiać motylki i kwiatki...
    Umarlibyśmy z głodu. Taka proza życia...
    Wszystkiego dobrego w 2010 Roku!
    Emilia

    OdpowiedzUsuń
  16. Dzięki, Emilio, i wzajemnie życzę w tej prozie życia czasami lepszych odcieni poezji.
    Ja karpi nie zabijam, za to kury zdarzało się. Kaczki tylko skubałam z piór, ciężko mi szło, nie da się ukryć.
    Pozdrawiam
    Iwona

    OdpowiedzUsuń
  17. Anonimowy3/1/10 22:06

    Uściślę, zabijałam tylko ryby i nie zamierzam póki co nic innego. Resztę skubię i patroszę od 12 roku życia z własnej inicjatywy, z ciekawości.
    Kiedyś, skubiąc gęś, nie mogłam sobie z nią dać rady, miała szlachetny(?)wzrok, zamglone oczy- jednym słowem dramat. Gęsi i kaczki są dla mnie nietykalne.

    Emilia

    OdpowiedzUsuń
  18. Anonimowy3/1/10 22:17

    Nietykalne do czasu, gdy ktoś inny je zabije.
    Wtedy dopiero mogę się z czystym sumieniem zabrać za to biedne ptactwo:(.
    Pozdrawiam,
    Emilia

    OdpowiedzUsuń