Orzechy laskowe? Pycha:) Podoba mi się haiku. Takie letnio-jesienne. Ciepłe. Bardzo przyjemne. Zaraz przypomina mi nasze dziecięce wyprawy do lasu na orzechy laskowe z bratem, z koleżankami. Rozbijaliśmy te orzechy młotkiem :))) albo zębami rozgryzaliśmy skorupkę. Pozdrawiam cieplutko z parnego Torunia :) E.
Nie ma czego;-) leszczyny, oprócz orzechów, mają całe mnóstwo liści, które spadają całą jesień i mam zawsze ogromne sterty do grabienia, ręce opadają;-)
I robi się jesiennie, mimo upału i sierpnia.
OdpowiedzUsuńŁadne haiku
Mimo to, jeszcze mam lato:-) Tylko te nici babiego lata...
OdpowiedzUsuńIwona
Orzechy laskowe? Pycha:) Podoba mi się haiku. Takie letnio-jesienne. Ciepłe. Bardzo przyjemne. Zaraz przypomina mi nasze dziecięce wyprawy do lasu na orzechy laskowe z bratem, z koleżankami.
OdpowiedzUsuńRozbijaliśmy te orzechy młotkiem :))) albo zębami rozgryzaliśmy skorupkę.
Pozdrawiam cieplutko z parnego Torunia :)
E.
A laskowe, laskowe, prawie dzikie, choć mam je tuż przy domu, cały szpaler na działce:-)
OdpowiedzUsuńDziękuję za odwiedziny.
Iwona
Ach zazdroszczę, zazdroszczę tych orzechów i całego szpaleru :)
OdpowiedzUsuńE.
Nie ma czego;-) leszczyny, oprócz orzechów, mają całe mnóstwo liści, które spadają całą jesień i mam zawsze ogromne sterty do grabienia, ręce opadają;-)
OdpowiedzUsuńIwona
:)
OdpowiedzUsuńChociaż ja mam na wsi piękny, młody sad, a w nim grusze, jabłonki, śliwy, orzechy włoskie. Wystarczy mi w zupełności :)
E.
No proszę, ile bogactwa:-)))
OdpowiedzUsuńIwona