na skalniaku w cieniu gdzie oczko błyszczy wodne
lecą pióra i wrzaski pod drzewa dach zielony
dwa szczygły z czyżami furkotały wkurzone
tuż pod oknem wzniecając popłoch niejaki
umilkły na chwilę na gałęzi sikorki modraki
zakołował spłoszony drozd i na trawie
przysiadł nieruchomo jakby w obawie
że i jemu oberwie się piórem po głowie
na murku z wysoka zięba spogląda ciekawie
kto zwycięstwo odniesie w zawiłej tu sprawie
chciał się napić kopciuszek z rdzawym ogonkiem
schował się spłoszony pod ogrodowym dzwonkiem
pokrzewka nakryła się czarną czapeczką
i skryła w gałązkach krzewu porzeczki
aż przyleciał czarny kos powagą strojny
sprawdzić przyczynę i zakończyć tę wojnę
w sam środek sadzawki przysiadł i chlupnął
umilkło towarzystwo roziskrzone kłótnią
przypomniałaś ptasie radio:))
OdpowiedzUsuńSamo się przypomina, gdy się ogląda i słyszy taki harmider ;-) I niezapomniana Irena Kwiatkowska!
OdpowiedzUsuńPowiało mistrzem Adamem.
OdpowiedzUsuńhalo, obudź się. Za chwilę ptaki odlatują!
OdpowiedzUsuńWitaj Anonimowy, rzeczywiście, rytmika podobna, nawet nie zauważyłam, samo się ułożyło :-)
OdpowiedzUsuńCzesiu, jestem trzeźwa i prawie nie sypiam, mam huk roboty w realnym swiecie, poezja zeszła na drugi, a może trzeci plan
OdpowiedzUsuńIwona
potrzebujesz pomocy?
OdpowiedzUsuńTo oczywiste, dachu sama nie naprawię :-( Na razie maluję okna i kuchnię, gdzie odpadał tynk i mam już położony nowy,, odnawiam pokoje, ogrody zarastają.
OdpowiedzUsuńIwona