na dachu gołębie jak znieruchomiałe posągi
szybują w snach między gwiazdami
kolejno zapalają się światła mieszkań
zza drzwi wypływa gwar
domowe sprzęty zaczynają rozmowę
szuranie krzeseł gaworzenie telewizora
głucho dudni bęben pralki
pod oknami czyjeś zmęczone człapanie
z workiem na śmieci do kontenera i z powrotem
trzask frontowej bramy zamyka dzień
Magiczny wiersz. Zamieniłaś zwykłą codzienność w poezję. Zamknęłaś w słowach cały mikrokosmos starej kamienicy.
OdpowiedzUsuńDziękuję, jak się nocuj w takiej kamienicy, wiersz niemal sam się układa. Pozdrawiam serdecznie!
OdpowiedzUsuńPięknie uchwyciłaś ten niesamowity klimat kamienic :) Codzienność może być wspaniała, ale trzeba umieć docenić jej urok - Tobie udało się to wprost idealnie. Pozdrawiam :))
OdpowiedzUsuńDziękuję! Codzienność często tworzy poetycki klimat, wystarczy odrobina uwagi. Proste rzeczy tworzą prosty obraz, a przy okazji pozwalają dostrzec to, co unikalne.
OdpowiedzUsuńSuper, że publikujesz swoją własną poezję!
OdpowiedzUsuńDziękuję za wizytę. Każda twórczość wymaga odbiorcy. Pisze się dla czytelników, tak jak inni artyści również tworząc cokolwiek, wychodzą z tym do ludzi. Dlatego są publikacje, wystawy, prezentacje, spotkania autorskie... Fajnie, gdy są ludzie, którzy czytają, oglądają, przez chwilę może się zastanowią nad czymś, porozmawiają.
OdpowiedzUsuńTakie właśnie są odgłosy wieczoru. Szczególnie w podwórkach - studniach starych kamienic.
OdpowiedzUsuńNadzwyczaj trafne "podsumowanie"...
O, mieszkałaś może w takiej "studni"? Ja tylko przejazdem byłam, ale atmosfera do zapamiętania i opisania. Taki dawny klimat miejski.
OdpowiedzUsuńJa nie ale moja koleżanka. Często u niej bywałam stąd trochę znam te odgłosy
UsuńNo proszę, takie rzeczy się zapamiętuje. A potem przy różnych okazjach wracają wspomnienia.
OdpowiedzUsuń