Tym razem p. Hanna Olszewska zaprosiła do autoprezentacji dwie osoby: Krysię Furtak z Lubartowa i mnie. Niestety, Krysia zachorowała i nie przyjechała. Jej wiersze czytała Katarzyna Szczodrowska oraz osoby spośród publiczności, wielbiciele jej poezji.
Ja zaś prezentowałam się sama ;-) Postanowiłam przeczytać najnowsze wiersze, które jeszcze nie były ani publikowane, ani pokazywane. Myślę, że kilka z nich zaskoczyło bywalców już znających moją twórczość, ponieważ są utrzymane w nieco odmiennej poetyce niż dotąd. Przyjdzie jeszcze czas na ich szerszą prezentację. Tymczasem jednak dobrałam do nich muzykę francuskiego średniowiecza w wykonaniu zespołu Ars Antiqua de Paris, który dwa lata temu występował w Lublinie.
Miło było zobaczyć na spotkaniu stałych bywalców, znajome twarze i nowych uczestników, zwłaszcza tych, którzy sprawili mi największą niespodziankę, pokonując prawie 100 km, żeby dojechać. Oni już wiedzą, o kim mówię :-)))
Zdjęć tym razem nie mam. To znaczy z samego spotkania nie mam. Dokonałam za to przy okazji wcześniejszego przybycia małego rekonesansu po Starym Mieście i trafiłam do bardzo urokliwej kawiarenki połączonej z księgarnią Między Słowami na ul. Rybnej. Nie dość, że mieści się w cichym, spokojnym zaułku o historycznej tradycji i mija się po drodze zabawne "morskie" freski, to jeszcze wewnątrz można książkę poczytać przy kawie czy obejrzeć wystawę. Tego dnia trafiłyśmy z towarzyszącą mi Ewą Bordzań na wystawę Sylwii Ewy Paszko. Kolorowe miniaturowe ilustracje w konwencji baśniowej wprowadzają w magiczny świat dziecięcej wyobraźni. Warto było wstąpić i obejrzeć, tym bardziej, że i nową książkę nabyłam, a jest nią tomik Ryszarda Krynickiego "Haiku. Haiku mistrzów". Książeczka zawiera krótkie formy wierszowane autorstwa Krynickiego oraz w jego tłumaczeniu haiku czterech mistrzów haiku: Basho, Busona, Issy i Shikiego.
Zanim sama zacznę tworzyć prawdziwe haiku, jeden z wierszy prezentowanych na październikowym w kawiarnianym ogródku przy filiżance zielonej herbaty.
w sobotę
Ja zaś prezentowałam się sama ;-) Postanowiłam przeczytać najnowsze wiersze, które jeszcze nie były ani publikowane, ani pokazywane. Myślę, że kilka z nich zaskoczyło bywalców już znających moją twórczość, ponieważ są utrzymane w nieco odmiennej poetyce niż dotąd. Przyjdzie jeszcze czas na ich szerszą prezentację. Tymczasem jednak dobrałam do nich muzykę francuskiego średniowiecza w wykonaniu zespołu Ars Antiqua de Paris, który dwa lata temu występował w Lublinie.
Miło było zobaczyć na spotkaniu stałych bywalców, znajome twarze i nowych uczestników, zwłaszcza tych, którzy sprawili mi największą niespodziankę, pokonując prawie 100 km, żeby dojechać. Oni już wiedzą, o kim mówię :-)))
Zdjęć tym razem nie mam. To znaczy z samego spotkania nie mam. Dokonałam za to przy okazji wcześniejszego przybycia małego rekonesansu po Starym Mieście i trafiłam do bardzo urokliwej kawiarenki połączonej z księgarnią Między Słowami na ul. Rybnej. Nie dość, że mieści się w cichym, spokojnym zaułku o historycznej tradycji i mija się po drodze zabawne "morskie" freski, to jeszcze wewnątrz można książkę poczytać przy kawie czy obejrzeć wystawę. Tego dnia trafiłyśmy z towarzyszącą mi Ewą Bordzań na wystawę Sylwii Ewy Paszko. Kolorowe miniaturowe ilustracje w konwencji baśniowej wprowadzają w magiczny świat dziecięcej wyobraźni. Warto było wstąpić i obejrzeć, tym bardziej, że i nową książkę nabyłam, a jest nią tomik Ryszarda Krynickiego "Haiku. Haiku mistrzów". Książeczka zawiera krótkie formy wierszowane autorstwa Krynickiego oraz w jego tłumaczeniu haiku czterech mistrzów haiku: Basho, Busona, Issy i Shikiego.
Zanim sama zacznę tworzyć prawdziwe haiku, jeden z wierszy prezentowanych na październikowym w kawiarnianym ogródku przy filiżance zielonej herbaty.
w sobotę
senny poranek lipcowy
to czas najlepszy
na początek dalekiej
podróży
już nie przytłacza
siermięga tygodnia
a niedziela jeszcze nie
rozleniwia
żółte płatki wysokiego
wiesiołka
tulą się po miłosnych
uściskach z ćmami
ziemia czarna wilgocią
letniego deszczu
na zielonych źdźbłach
trawy świat
w soczewkach każdej
kropli rosy
czekamy na zielone we
trójkę
ja i dwóch brodatych
zbieraczy
butelek i puszek ze
śmietników
ulice puste są jakby
szersze niż wczoraj
śpi jeszcze pośpieszne
miasto
na ruchomych
piaszczystych wydmach
na końcu drogi drzemie
długi dzień
Bardzo ciekawy wiersz, Iwono.
OdpowiedzUsuńNa forum.haiku.pl często zwracamy uwagę nowym autorom aby unikali metafor i innych środków wykorzystywanych przy pisaniu wierszy. Ty ze Swoim wierszem zrobiłaś coś odwrotnego, dostrzegam w nim wiele elementów haikowych, dzięki czemu wiersz bardzo mocno przemawia do mojej wyobraźni.
Myślę że Twoje „spojrzenie hajina” wzbogaca poezję.
Pozdrawiam,
Adam
A widzisz, Adamie, nie pomyślałam o tym, że taki proces się włączył przy tworzeniu tego wiersza. Teraz sama widzę te haikowe miejsca :-) Dziękuję za odkrywczy komentarz :D
OdpowiedzUsuńIwona
I ja tam byłam... I niech tak się stanie jak w znakomitej poincie wiersza. Pozdrawiam bohaterki wieczoru , prowadzącą, słuchaczy i organizatorów spotkania. Bardzo polubiłam te kawiarniane spotkania z poetyką...hf
OdpowiedzUsuńOczywiście, że byłaś! Zawsze jesteś :-) Nastrojowe są te nasze kawiarniane wieczotry, oby częściej :-))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Iwona
Ostatnio przechadzałem się ulicami starego miasta i przystanąłem przed drzwiami do Afryki. Wspominając Twoje wpisy o poetyckich spotkaniach, pociągnąłem spory łyk herbaty góralskiej z rumem i poszedłem sobie dalej...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
To wspaniale! :-))) Te uliczki są tam naprawdę urokliwe :-)) Lubę tam chodzić.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie
Iwona