terkoczą wartko kogucie skrzydła
na glinianych garnkach odciśnięte
ciepło rąk i liść koniczyny
baloniku mój malutki
leć wysoko okrąglutki
śmiechem otwiera się brama
dziecięcego sezamu zabaw
czy kręcą jeszcze cukrową watę?
czy wiatraczki napędzają wiatr?
w jarmarcznym gwarze
muzykanci z drewna gotowi
do krzesania ognia na smykach
jeszcze jeden mazur dzisiaj
z parasoli nikły cień nie chłodzi
upalnego dnia na deptaku
w złotych wzorach na chodniku

lubię ten jarmarczny harmider:))
OdpowiedzUsuńJeszcze jarmarczny urobek zamieściłam ;-)
OdpowiedzUsuńIwona
kompozycja jak do martwej natury:))
OdpowiedzUsuńNie umiem malować, to przynajmniej sobie poustawiam ;-)
OdpowiedzUsuńIwona
Właśnie ta opisałabym jarmark - gdybym potrafiła to zrobić.
OdpowiedzUsuń:-)
Bo pewnie to samo na jarmarakch nas interesuje, może być jeden wiersz dla nas obu :-)
OdpowiedzUsuńIwona
Mój dziecięcy czasie, z którego poza głosami przeszłości nikt nie woła.
OdpowiedzUsuńNiestety, z upływem lat tych głosów coraz mniej
OdpowiedzUsuń