można zapomnieć o dziennych upiorach
wysysających krew z naszych dni
tylko z własnym strachem się mierzyć
w środku nocy na murach zamku
jeszcze czuwasz, książę, nasłuchujesz
jęku piekła czy wycia wilków z lasu
mroczne wizje łudzą cię podobieństwem
zdarzeń i równoległych światów
nie ufaj, książę, oczom i przyjaciołom
nie służą prawdzie lecz fałszowaniu
rzeczywistości według urojeń szaleńca
nie wierz autorom którzy w powieściach
twoje koszmary nazwali fikcją
odłóż szpadę, książę, nie będzie walki
nikt nie stanie z tobą w szranki
scenariusz twojego życia pisze się
bez twojej wiedzy reżysera nie ma
na ciemnej scenie stoisz sam bezbronny
dobranoc, książę, ta noc się nie skończy
wow! jakaś byronowska wena!
OdpowiedzUsuńNim ktoś, kładką jutra, poprowadzi nas przez ciemność - pozostało czekanie? Chociaż słońce o świtaniu , często obiecuje złote góry. ,, A noc jeszcze się nie kończy,, .
OdpowiedzUsuńPrzyznam, że nie rozumiem, dlaczego akurat byronowska...
OdpowiedzUsuńPrzeczekać ciemność - ciekawa i wieloznaczna metafora, mogę wykorzystać kiedyś?
Pozdrawiam Panie!
Iv
z powodu rekwizytów:))
OdpowiedzUsuńHmmm, a mnie się wydawało, że rekwizyty są szekspirowskie, przy czym w jednym miejscu umieściłam aluzję do powieści Parnickiego
OdpowiedzUsuńIwona