Czasem jedna litera robi wielką różnicę. Jedną z dewiz przypisywana nam, Polakom, jest hasło "jakoś to będzie". Jakoś, czyli i tak wyjdziemy na swoje, nie ma co robić dramatu, liczymy, że sprawa rozejdzie się po kościach. Może też być, że jakoś tam wybrniemy, jakoś sklecimy ten biznes, aby dalej szło. O ileż inaczej by to brzmiało, gdy dodać jedną literkę. Zamiast "jakoś" postawmy na "jakość". Ot, choćby w Internecie nawet na blogach. Niektórzy jakoś tam piszą, czasem byle jak, czasem bez sensu, aby były zasięgi. Wyszukują tematy sensacyjne, wrzucają hasło i czekają na odzew. Inni, raczej nieliczni, dbają o jakość wpisów, o jakość języka. Piszą rzadziej, ale teksty są przemyślane, dopracowane językowo i kompozycyjnie. Bo pisać dużo nie znaczy pisać dobrze.
szlak - szlag
Spotkałam się już wiele razy, gdy ktoś pisał, że z jakiegoś powodu trafił go szlak. Ciekawe jaki? I gdzie ten szlak? Szlag w związku frazeologicznym "niech to szlag trafi" oznacza cios, uderzenie. Słowo pochodzi z języka niemieckiego: Schlag. W pomyłkowym użyciu "szlak" zamiast "szlag" kłania się niewiedza na temat zaniku dźwięczności w wygłosie. Dźwięczne "g" traci w wymowie dźwięczność i staje się bezdźwięcznym "k", o czym wiedzą, a przynajmniej widzieć powinny dzieci w podstawówce. Dobrze by było czasami też staranniej wymawiać nawet takie wygłosowe dźwięczności, które może są słabsze, ale można je podkreślić lekkim udźwięcznieniem, żeby nie było wątpliwości, o co nam chodzi.
adaptować - adoptować
Naprawdę ta jedna literka robi wielką różnicę. Adoptować można dziecko. Dziecko może zostać oddane do adopcji. Kandydaci na rodziców przechodzą adopcyjne procedury. Adaptować można natomiast choćby strych, poddasze na pokój mieszkalny, na sypialnię. No i oczywiście na potrzeby filmowe adaptuje się dzieło literackie. Ale żaden reżyser raczej takiego dzieła nie adoptuje jako swoje dziecko, choć może mówić metaforycznie, że jest ojcem danego filmu. "Ojciec" oznacza tutaj relację emocjonalną, a nie prawne skutki adopcji jako takiej w stosunku do filmu czy innego wytworu kultury. Rozumiem pośpiech dzisiejszego życia, ale doprawdy tak trudno zauważyć, że te dwa wyrazy różnią się jedną samogłoską? Ta jedna samogłoska sprawia, że z poziomu międzyludzkiego (adopcja) przechodzimy na poziom przedmiotów (strych zaadaptowany na sypialnię, pracownię, szopa zaadaptowana na garaż). A rozróżnienie jest takie proste, wystarczy od tych czasowników utworzyć rzeczowniki, a one zdecydowanie się różnią: adoptować - adopcja; adaptować - adaptacja. No ale trzeba wiedzieć, co to są rzeczowniki odczasownikowe. Również szkoła podstawowa się kłania.
dziatki - dziadki
Najlepiej byłoby nie używać formy potocznej, gdy się nie bardzo wie, jak. "Dziadki" w znaczeniu "dziadkowie" to forma zdecydowanie potoczna, można powiedzieć, kolokwialna. Jednakże znajomość prawidłowego wyrazu "dziadkowie" powinna dać do myślenia tym, którzy chcą użyć potocznej, bo przecież jest tam "d", które musi pojawić się także w tej krótszej "dziadki". Ale jak ktoś nie myśli, nie porównuje, nie dostrzega, to pisze, że "dziatki siedzą na wsi i nie znają współczesnej technologii". Rzeczywistość zaś dowodzi, że nawet dzisiejsze dziatki, czyli dzieci świetnie się znają na współczesnej technologii. Bo dziatki - pisane przez "t" - to dzieci. Można co najwyżej z początkiem wakacji zawieźć dziatki na wieś i zostawić dziadkom pod opieką. kto jak kto, ale rodzice nie powinni tych dwóch wyrazów mylić.
piątka - piętka; piątka - piąstka
Ogromne pole do popisu dla elokwentnych. Można gonić w piętkę z powodu braku piątej klepki. Przybić piątkę to nie to samo jednak, co dostać piątkę w szkole. Z kolei goniąc w piętkę można jednocześnie lubić piętki chleba i trzymać nawet jedną w pięści, czyli w garści. Jednak gdy nie chcemy z kimś rozmawiać, wystarczy obrócić się na pięcie i odejść zaciskając pięści. Mała piąstka dziecka idzie w parze z małą jego piętką, bo całe nóżki ma wciąż małe. Z tego wynika, że piętka piętce nierówna: jedną można zjeść, a drugą wymachiwać pod nosem rodziców. Szybka piątka pytań na rozgrzewką natomiast z piąstką ma tyle wspólnego, że pytań jest pięć i palców w piąstce też pięć.
Czas na tytułowe piernaty. Jak nazwa wskazuje, piernaty mają pierze - dawniejszy materac wypełniony pierzem. Tak samo jak pierzyna. Pierzyna służy do przykrycia się, a na piernatach się leżało. Z czasem piernaty się rozmnożyły i określano nimi w ogóle to, co służyło do spania, na czym się spało i pod czym się spało. Wszystko, co znalazło się na łóżku awansowało na piernaty. Oczywiście z orantami nie miało nic wspólnego poza podobieństwem brzmieniowym tworzącym rym.



