3 lut 2026

diamentowy pył

iskrzy w powietrzu pył diamentowy
zima rozściela białe prześcieradła
w świetle księżyca śnieżne widziadła
bezszelestnie wyruszają na nocne łowy

pod śniegiem bruzdy kruszą się na połowy
z zastygłego zimową wiecznością mokradła
w głodne szczeliny ziemi ciemność opadła
i zamknąwszy oczy na firn złożyła głowę

czas nieustannie obraca się w przeszłość
pomiędzy niebem a ziemią wschodem i zachodem
spełnia się nieuchronna konieczność

spadamy jak pył diamentowy skuty mrozem
łudząc się jeszcze że przed ostatnim tchnieniem
odnajdziemy własne przeznaczenie 

28 sty 2026

Ekspansywny formant

      Automat - z greckiego: automotos -samoczynny; łac. automaton - poruszający się samodzielnie, a właściwie ona - poruszająca się samodzielnie maszyna. Może być też człowiek automat, poruszający się jak automat: bezrefleksyjnie, mechanicznie, w stałej sekwencji określonych ruchów, gestów. Odkąd człowiek zaczął konstruować roboty przypominające ludzi, granica między zachowaniem mechanizmu i człowieka się zaciera. Stąd właśnie połączenia typu: człowiek jak automat oraz robot naśladujący człowieka jako automat czasami nie dają się językowo odróżnić. W roboty, czyli urządzenia automatyczne, wyposażona jest dzisiaj każda kuchnia, automatyczne pralki maj coraz bardziej wyspecjalizowane programy. Ekspansja formantu -mat połączonym wrostkowym -o- łączy się z coraz większą liczbą tematów słowotwórczych. 
      Co prawda, niektóre automaty nabrały cech indywidualnych i zyskały odrębne nazewnictwo. Automat do kawy to ekspres. Chociaż nie, nie jest to nowa nazwa, tylko zapożyczona. Broń automatyczna określana jest jako karabin, albo zwyczajnie - automat. Automatyczna skrzynia biegów nie zdobyła jeszcze odrębnej nazwy. Jednak automaty się usamodzielniają, nabierają indywidualności, gdy okazuje się, że bilet można kupić w biletomacie, paczkę odebrać w paczkomacie. Prekursorami były chyba bankomaty - banki zawsze przodują w wymyślaniu sposobów przyciągania klientów. Bankomat, czyli bank automatyczny: klient bez wchodzenia do budynku o każdej porze dnia i nocy może wpłacić lub wypłacić gotówkę. Chyba bardziej adekwatna byłaby nazwa gotówkomat
       Czasami bowiem proste skojarzenia znaczeniowe zawodzą. Bo cóż takiego oferują zainstalowane w kilku miastach kaczkomaty? Wydawałoby się, że kaczki. Hm, upieczone czy na surowo?  Tymczasem to automaty z karmą dla kaczek. Może i dla innych ptaków.  A teraz w Lublinie został uruchomiony urzędomat.  Można nim nadać lub odebrać urzędnika?  Nieco karkołomne zadanie. Raczej urzędowe dokumenty. Dosłownie byłby to więc dokumentomat, ale kto by się bawił w takie długie słowa? Dzisiaj, gdy tak bardzo wszystkim się spieszy. Dlatego jest urzędomat - zawsze to jedna sylaba mniej do wymówienia i zapisania. Podobnie jak kwiatomat działający na takiej samej zasadzie jak automaty z napojami: wrzucasz pieniądze i wybierasz bukiet. Taki kwiatomat pojawił się w  Janowie Lubelskim już rok czy dwa lata temu. I wiem, że jest wykorzystywany. 
        Bardzo łatwo słowem "automat" zastąpić inne nazwy, określające jakąkolwiek zachowanie lub istotę (np. zwierzę), w kontekście czynności systematycznie powtarzanej. Współczesne dążenie do ekonomizacji językowej, zdecydowanie przesadnej, moim zdaniem, może doprowadzić do jeszcze większej ekspansji automatyzmów w nazewnictwie. Kiedy lenistwo pokona kolejne pokolenia, wszystko zostanie zautomatyzowane. I może nawet to, co dzisiaj ma swoją nazwę odrębną, indywidualną, stanie się tylko automatem. W moim wiejskim kurniku nie będą się niosły kury, lecz jajomaty, mleko będziemy zaś mieli od mlekomatów, zamiast krów. Chociaż tu może być problem, bo jak wtedy nazwać matkę karmiącą? Mlekomatką
         Jeszcze tak nieco wybiegając w przyszłość, właściwie niezbyt wiele nas dzieli od sytuacji, gdy zamiast powszechnych wyborów z lokalami wyborczymi, urnami, komisjami, będziemy po prostu korzystać z posłomatów. Witryny internetowe będą umożliwiać kliknięcie w określone nazwisko bądź twarz z wystawionej publicznie puli kandydatów. Cała reszta to teatr i zbędne marnowanie energii. 
       
      

23 sty 2026

Na starym zdjęciu

    Na starym zdjęciu w "Expressie Lubelskim i Wołyńskim" z 23 stycznia 1933 roku na pierwszym planie patrząc od lewej strony obok Józefa Piłsudskiego siedzi starsza kobieta. Zdjęcie ilustruje upamiętnienie  bohaterów i weteranów z okazji 70. rocznicy powstania styczniowego. Kobieta jest najstarszą córką Romualda Traugutta - Anna Innocenta Korwin-Juszkiewicz, z d. Traugutt. Urodzona w 1853 roku zmarła kilka lat później po wykonaniu tego zdjęcia, w roku 1938.  


     Z dziećmi Romualda Traugutta nie jest sprawa jasna. Napotkać można różne wersje i wręcz sprzeczne informacje. Z pierwszą żoną, Anną z d. Pikel, córką warszawskiego jubilera, miał czworo dzieci: najstarszą Annę Innocentę (ur. 1853), młodszą Alojzę Stefanię (ur. 1857) oraz bliźniaki urodzone w 1859 roku - prawdopodobnie mieli na imiona Justyna i Konrad. Najmłodsze dzieci, bliźniaki zmarły bardzo wcześnie: Justyna jeszcze w roku urodzenia 1859, natomiast Roman w maju 1860. Bliźnięta urodziły się i zmarły w Petersburgu, gdzie Traugutt był wykładowcą w szkole wojskowej. Tam też zostały pochowane.  Wcześniej zmarła tez zona Anna. Czy śmierć nastąpiła na skutek trudnego połogu? Na to wskazywałaby śmierć także matki dzieci - Anny. Źródła podają, że Justyna zmarła w październiku 1859, matka dzieci - Anna - w grudniu tego samego roku, a Roman, jako kilkumiesięczne dziecko w maju roku następnego, czyli 1860. 
      W każdym razie Traugutt został wdowcem z dwiema córeczkami. Po raz drugi ożenił się w 1860 roku z Antoniną z d. Kościuszko - natrafiłam na informację, że była to wnuczka brata Tadeusza Kościuszki. Z druga żoną Traugutt miał syna Romana (ur. 1861),  który jednak zmarł w wieku dwóch lat w 1863 roku i został pochowany w Kobryniu. W Ostrowiu pod Kobryniem na Białorusi Traugutt zamieszkał u siostry po powrocie z Petersburga z córkami. W Kobryniu wziął ślub ze wspomnianą wyżej Antoniną. 
      O wiele łatwiej znaleźć informacje o młodszej córce - Alojzie, która poświęciła się pracy pedagogicznej i zyskała duży szacunek w warszawie jako nauczycielka dykcji. Zmarła w 1907 roku i została pochowana na Cmentarzu Powązkowskim. O edukację obu sióstr Trauguttówien zadbała macocha, Antonia, druga żona Traugutta. Najpierw obie uczyły się na pensji w Warszawie, a następnie zostały wysłane do Paryża, gdzie Hotel Lambert finansował edukację córek emigrantów i weteranów powstań. 
        Obie powróciły do Warszawy, gdzie zostały po śmierci pochowane na Cmentarzu Powązkowskim. Alojza przeżyła zaledwie  47 lat. Starsza siostra Anna zmarła w wieku 84 lat w w928 roku i została pochowana w tym samym grobie. O ile jednak wyszukiwarka cmentarna podaje lokalizację grobu Alojzy, to nazwiska Anny ani lokalizacji nie podaje. Niemniej wiele źródeł wskazuje, że siostry zostały pochowane razem. 
       Na zdjęciu z "Expressu Lubelskiego i Wołyńskiego" z obchodów w 1933 roku Anna ma już 80 lat.  Do końca życia czciła pamięć ojca i uczestniczyła w rocznicach upamiętniających bohaterów powstania. 
       Na koniec chyba ostatnie zdjęcie Anny - z 1938 roku - w towarzystwie wnuka i prawnuka.


     Romuald Traugutt urodził się 16 stycznia 1826 roku. Kilka dni temu minęła 200. rocznica jego urodzin. Zastanawiające, że ani Sejm ani Senat nie uznały za stosowne ogłosić go jednym z patronów roku 2026. Wśród patronów znajdują się zaś osoby, których rocznice nie są aż tak mocno okrągłe i symboliczne. Jakieś niedopatrzenie czy brak porządnego historycznego rozeznania wśród wnioskodawców?  

20 sty 2026

na śniegu


Panowie w kapeluszach na lodowisku, grafika z broszury Antoniego Stefańskiego, 1900 r.


Zabawy zimowe w Tatrach, pocztówka 1906 r.


"Ślady na śniegu. Troki", grafika z 1943 r., Walenty Romanowicz

15 sty 2026

15 stycznia 1899 roku ...

... w Warszawie wystąpił Ignacy Jan Paderewski. Był już wtedy po wielkim koncercie w Paryżu oraz pierwszym tournée w Stanach Zjednoczonych, gdzie zdobył uznanie i sławę. Tak się ułożyło w jego biografii, ze najpierw stał się sławny w świecie, a później dopiero koncertował w ojczyźnie. Zresztą, ojczyzny wtedy jeszcze nie było, można powiedzieć, że wiózł ją ze sobą na światowe estrady. Za występy w kraju nie brał też honorarium lub przekazywał na cele społeczne. Zabiegając o uznanie prawa Polaków do własnego państwa, co wkrótce zaprowadzi go do gabinetów największych polityków początku XX wieku, wspierał ojczyznę także materialnie. Ale to za kilka, kilkanaście lat... Tymczasem 15 stycznia 1899 roku w Sali Aleksandryjskiej warszawskiego ratusza, dawnego pałacu Jabłonowskich, Paderewski zagrał pierwszy koncert po trzynastu latach od wyjazdu z Warszawy. Dochód z tego koncertu i dwóch następnych przekazał na cele charytatywne: Towarzystwu ociemniałych, ubogim literatom, studentom i uczniom szkół średnich. 
      Informacje o koncercie podawała ówczesna prasa:


"Kurjer Polski" z 15 stycznia 1899 roku


Wycinek z pierwszej strony "Kurjera Polskiego"

10 sty 2026

wyśniła się zima


w ornych skibach wyśniła się zima 
zasypało zawiało suchych traw badyle
starte w proch całe gwiazdozbiory
cicho dzwoni anielska kolęda  
pastuszkowie zabłądzili na polach


dróg nie widać spod sennych pejzaży
wyjdzie z lasu noc zimowa w bieli
będzie grzać się w ciepłych kominach
aż odtają w jej płaszczu zmrożone ptaki


sanie przetrą drogi płozami
srebrem sypną ośnieżone gałęzie
trzask spod butów obudzi gołębie
gdzieś daleko już woda się budzi
para kaczek przypłynie środkiem rzeki

jeszcze cicho jeszcze zima 
rozwiesza na drzewach mroźne noce
jeszcze biało jeszcze iskrzą
gwiazdozbiory strącone lodowym oddechem

6 sty 2026

Sprzed wojny

    Ilustracja do Święta Trzech Króli z przedwojennej gazety: "Express Lubelski i Wołyński" z 6 stycznia 1938 roku.

1 sty 2026

Serce krwawi, ręka drży...

       Dla kogo te uproszczenia? Chyba dla tych, którym i tak nie chciało się zaglądać do słownika. O świadomym poznawaniu zasad ortograficznych nie wspominając. Tylko dlaczego lenistwo populacji współczesnych użytkowników języka ma być normą dla wszystkich? 
       Jeszcze zrozumiem zamianę biłgorajanina na Biłgorajanina, warszawiaka na Warszawiaka. Może faktycznie będzie to ułatwienie, ujednolicenie, skoro nazwy mieszkańców regionów i krajów pisało się wielką literą. Teraz skoro mieszkaniec (kraju, regionu, miasta, wsi, dzielnicy...), to zawsze wielka litera. 
        Ale małego fiata pisanego jako Fiat nie rozumiem. Czyli pojadę do sklepu na przykład Rometem? Jak to dumnie brzmi, chociaż to tylko rower. Jakbym co najmniej z całym zakładem produkcyjnym się poruszała. O, chyba w poprzednim zdaniu według nowych norm będzie błąd: nie jakbym, tylko jak bym
        A już całkowitą akceptacją lenistwa i bylejakości jest dopuszczenie rozdzielnej pisowni cząstek eko, super, mini, ponieważ "obserwujemy powszechną pisownie rozdzielną" - jak powiedziała prof. Monika KresaA co to za argument, skoro wychodzi bezsens?! Czy istnieje samodzielne słowo eko,  żeby pisać eko żywność? Albo super oferta? Na szczęście w tych przypadkach pozostawiono możliwość pisowni łącznej i ja przy niej pozostaję. 
        Nie akceptuję uzasadnienia, które padło z ust pani profesor, że "nie będziemy musieli się zastanawiać nad stopniem przymiotnika". Chodzi o pisownię łączną nie z przymiotnikami w stopniu wyższym i najwyższym. Do tej pory obowiązywała pisownia rozdzielna, a teraz jest łączna. Mam pytanie zasadnicze: dlaczego mamy się nie zastanawiać? Dlaczego w ogóle mamy się nie zastanawiać nad tym, jak piszemy? Jak używamy języka? Może całkowicie zrezygnujmy z myślenia i niech każdy pisze tak, jak słyszy, jak postulowali futuryści w Mańifeście w sprawie ortografji fonetycznej. A ponieważ każdy słyszeć może po swojemu, to będziemy mieli formy całkiem osobiste. Co za przestrzeń dla wolności! Raj dla umysłów leniwych, bałaganiarskich i ortograficznych dyletantów. 
       No i kuriozalne zrównanie nazw odimiennych: wiersz Miłoszowski, czyli Miłosza i wiersz miłoszowski, czyli w stylu Miłosza. Będzie wszystko jedno - zawsze małą literą. Całe szczęście, że nazwy od imion zakończone na -owy pozostawiono bez zmian, bo Olga Tokarczuk musiałaby zmienić tytuł swojej książki Księgi Jakubowe, a cały nakład poszedłby na przemiał jako niepoprawny.
         Pisownia łączna cząstki niby nie będzie wyglądać dobrze, bo kto to jest nibyprzyjaciel, nibywróg? Dostaję oczopląsu, widząc coś takiego. Teraz to dopiero język ojczysty będzie wyglądał jak zupełnie obcy. 

30 gru 2025

na zakończnie roku

     Jeszcze na początku listopada ukazał się 13. numer "Ypsilonu", w którym znalazły się moje wiersze. Do umieszczenia tutaj linku czekałam aż zostaną poprawione moje imiona.  Ale jak widać, nadal brakuje mojego drugiego imienia, którym podpisuję całą twórczość literacką. Redakcja niezbyt staranie podeszła do zagadnienia właściwego podpisywania autorstwa. 
      W numerze znalazło się pięć moich wierszy, z których kilka już tutaj zamieszczałam, choć przed wysłaniem do publikacji nanosiłam poprawki. Mogą więc różnić się od wersji pierwotnej. 

Jeden z wierszy:


w taki dzień jak dziś

 

w taki dzień jak dziś nie kupisz pomarańczy

ktoś przeszedł drogą ostatni raz zostawił cień

w oknie na pelargoniach na igłach opuncji motyl

buczący trzmiel kołuje nad wielkim łopianem

 

w taki dzień jak dziś nie znajdziesz słów

na wypełnienie ciszy

w piwnicznych bukłakach klaruje się wino

nieśpieszne soki czerwienią oblewają parapety

 

w taki dzień jak dziś policzysz książki na półkach

wiedząc że żadnej nie przeczytasz po raz drugi

i nie spotkasz nikogo z dawnych lat kto pamięta

jak byłaś małą dziewczynką

 

w taki dzień jak dziś nie pomyślisz o jutrze


Pozostałe to: druga strona, gdy świecą snyporanek w hotelowym pokoju oraz mistyka kamieni.

Poniżej link:

Iwona Startek - Ypsilon

28 gru 2025

chodzili kolędnicy

Kajetan Wincenty Kielisiński - Kolędnicy z Turoniem i kozą, grafika, 1839 r.


Edward Gorazdowski - Kolędnicy wiejscy, grafika z 1878 roku na podstawie obrazu Michała Elwiro Andriollego 


Michał Pociecha - Po kolędzie, rysunek, wydanie przedwojenne we Lwowie


Ludwik Stasiak - Kolędnicy, pocztówka, 1929 r.


Oskar Radian-Szewczyk - Opracowanie wiązanki kolęd na kwartet męski - pierwsza strona partytury wydanej z 1946 roku w Brunszwiku


 Wrocławska pocztówka z 1948 roku