Jeszcze zrozumiem zamianę biłgorajanina na Biłgorajanina, warszawiaka na Warszawiaka. Może faktycznie będzie to ułatwienie, ujednolicenie, skoro nazwy mieszkańców regionów i krajów pisało się wielką literą. Teraz skoro mieszkaniec (kraju, regionu, miasta, wsi, dzielnicy...), to zawsze wielka litera.
Ale małego fiata pisanego jako Fiat nie rozumiem. Czyli pojadę do sklepu na przykład Rometem? Jak to dumnie brzmi, chociaż to tylko rower. Jakbym co najmniej z całym zakładem produkcyjnym się poruszała. O, chyba w poprzednim zdaniu według nowych norm będzie błąd: nie jakbym, tylko jak bym.
A już całkowitą akceptacją lenistwa i bylejakości jest dopuszczenie rozdzielnej pisowni cząstek eko, super, mini, ponieważ "obserwujemy powszechną pisownie rozdzielną" - jak powiedziała prof. Monika Kresa. A co to za argument, skoro wychodzi bezsens?! Czy istnieje samodzielne słowo eko, żeby pisać eko żywność? Albo super oferta? Na szczęście w tych przypadkach pozostawiono możliwość pisowni łącznej i ja przy niej pozostaję.
Nie akceptuję uzasadnienia, które padło z ust pani profesor, że "nie będziemy musieli się zastanawiać nad stopniem przymiotnika". Chodzi o pisownię łączną nie z przymiotnikami w stopniu wyższym i najwyższym. Do tej pory obowiązywała pisownia rozdzielna, a teraz jest łączna. Mam pytanie zasadnicze: dlaczego mamy się nie zastanawiać? Dlaczego w ogóle mamy się nie zastanawiać nad tym, jak piszemy? Jak używamy języka? Może całkowicie zrezygnujmy z myślenia i niech każdy pisze tak, jak słyszy, jak postulowali futuryści w Mańifeście w sprawie ortografji fonetycznej. A ponieważ każdy słyszeć może po swojemu, to będziemy mieli formy całkiem osobiste. Co za przestrzeń dla wolności! Raj dla umysłów leniwych, bałaganiarskich i ortograficznych dyletantów.
No i kuriozalne zrównanie nazw odimiennych: wiersz Miłoszowski, czyli Miłosza i wiersz miłoszowski, czyli w stylu Miłosza. Będzie wszystko jedno - zawsze małą literą. Całe szczęście, że nazwy od imion zakończone na -owy pozostawiono bez zmian, bo Olga Tokarczuk musiałaby zmienić tytuł swojej książki Księgi Jakubowe, a cały nakład poszedłby na przemiał jako niepoprawny.
Pisownia łączna cząstki niby nie będzie wyglądać dobrze, bo kto to jest nibyprzyjaciel, nibywróg? Dostaję oczopląsu, widząc coś takiego. Teraz to dopiero język ojczysty będzie wyglądał jak zupełnie obcy.
4 komentarze:
Język polski traci kręgosłup... Nie wszystko, co częste jest dobre. Nie wszystko, co łatwe, jest w porządku. Podsumowanie w punkt.
Luminarze słownikowi bronią zmian, bo to ich rola, ale nie tędy droga... Chcą być bardziej przyjaźni bylejakości niż sensownej tradycji językowej.
I mnie bardzo zdziwiły te zmiany.... wydają mi się takie "pod publiczkę"...
To sa ułatwienia dla niechlujnych bym powiedziała, to pisanie np. wielką litera mieszkańców miejscowości... no, owszem, ujednolica pisownie, ale po co? Jednak jest różnica między określeniem narodowości: Polak, a określeniem mieszkańca: warszawiak - a teraz zostało to zrównane, czyli zarazem nazwa narodowościowa straciła swoją wyższą rangę znaczeniową; Amerykanin i nowojorczyk będą zrównane, czyli co? Nowy Jork staje się państwem? Dla mnie to bez sensu... Pisownia powinna odnosi się do znaczenia, do zakresu tego znaczenia, jego wartości...
Prześlij komentarz