9 wrz 2021

haiku wrześniowe

stuk orzechów
jesień coraz bliżej
domu


żółcieje
spóźniony kwiat dyni
w ogrodzie


poranna rosa
stawiam przy piecu
przemoczone buty

25 sie 2021

Aforyzmy 21

Wyobraźnia jest protezą ułomnej rzeczywistości. 

Im mniej zaufania do ludzkiego rozumu, tym więcej przepisów i paragrafów.

Niektórzy najbardziej się boją spotkania oko w oko z samym sobą.

We mgle wszystkie koty są białe. 

Czasami lenistwo może uchronić przed popełnieniem życiowego głupstwa.

Światełko w lodówce wymyślono dla nocnych łasuchów.

W trosce o chleb powszedni zapominamy o nakarmieniu duszy.

Pełne plaże przypominają, że miliony lat temu wyszliśmy z wody.

Kto uważa, że posiadł wszystkie rozumy, najpewniej zgubił swój własny.

Wielcy ludzie są wielcy dzięki wielkości swoich dokonań. 




 




13 sie 2021

Prosto z Sopotu


Dyplom wyróżnienia za wiersz:

między nami

 

między nami mówiąc

nic już nie zostanie dopowiedziane

kran zakręcony lanie wody

ucichnie falą niedomówień

między słowami

w alergicznym pyleniu mowy trawy

takie tam półsłówka

od niechcenia wypowiadane na stronie

tajemnicze dla niewtajemniczonych

szemrane prawdy potoczne poliszynela

od słowa do słowa

jak po nitce do kłębka podróże bez wyjścia

kilka słów na poboczu

jak śmiecie w przydrożnych rowach

dalej tylko cisza

jak makiem siał

 

Publikacja  w almanachu pokonkursowym "Miejsce Obecności. Antologia Poetów Sopotu", Sopot 2021.

 



12 sie 2021

wiersz ciechociński

trotuary bulwary dywanowe arterie
splątana mapa spacerowych szlaków
łączy parki i dywanowe Partery Hellwiga
w alei sław nad każdą gwiazdą ktoś się pochyla
pstrykają zdjęcia z czarnej płyty patefonu
głos Carusa niesie się pomiędzy drzewa
srebrne krople spływają z tarniny tężniowej
sznur kuracjuszy rozwija się nieustannie
stuka koń podkowami śmiechy w dorożce
bokiem przemyka cicha zielona ryksza
od rana płoty wzdłuż ulicy Zdrojowej
ubierają się w kolorowe letnie sukienki
zakładają kapelusze wabiąc do zakupów
z otwartych drzwi kawiarni gwar rozmów
miesza się z odgłosem mielenia kawy
i pluskiem fontanny na Skwerze Ekscentryków
pora solankowych inhalacji pod Grzybkiem 
i uśmiechu satyrycznych kossaków w parku
kufer wrażeń zapełnia się bliskim spotkaniem
z dostojnym Konstantym i cichym miłorzębem
czarne łabędzie podejrzliwie podnoszą jedno oko 
na mostek obwieszony kłódkami zakochanych
coraz niżej dzień się chyli w długich cieniach
drży powietrze od cygańskich pieśni
gwar z chodników przenosi się do bankietowej sali
cowieczorna potańcówka obok pijalni czekolady
w Zdrojowym Parku amatorzy arii oklaskują
niestrudzonego uwodziciela który od stu lat
chciałby całować brunetki blondynki 
uzdrowiskowa noc kończy się późno 
gdy świetlne fontanny odtańczą swoje spektakle
a w gałęziach parkowych drzew zasną ptaki

1 sie 2021

Literaccy patroni roku 2021 - Stanisław Lem

Stanisław Lem - krakowski lwowianin

W kolejnej odsłonie cyklu o literackich patronach bieżącego roku warto przypomnieć sobie o twórczości Stanisława Lema. Urodzony w sto lat temu we Lwowie najpoczytniejszy polski twórca science fiction był nie tylko pisarzem. Jego powieści łączą bowiem atrakcyjną fabułę z tematyką filozoficzną, której ważnym nurtem są rozważania o ludzkiej kondycji i przyszłości cywilizacji w perspektywie humanistycznej.  Znamienne, że ostatnia powieść „Fiasko”, wydana w 1987 roku, kończy twórczość beletrystyczną (w późniejszym czasie pojawiło się tylko kilka opowiadań) pisarza, który odtąd koncentruje się na innych gatunkach, jak esej, felietonistyka i krytyka literacka.

Zarówno w powieściach, jak i twórczości eseistycznej i futurologicznej oraz kilku obszernych wywiadach Lem przewidział wiele cywilizacyjnych rozwiązań, które na stałe przeobraziły naszą rzeczywistość. Przewidział na przykład powstanie globalnej sieci informacyjnej, czyli Internet, opisywał wirtualną rzeczywistość (nazywa ja fantomatyką), a mechanerystyka w „Obłoku Magellana” to nic innego jak cybernetyka.  Wielokrotnie negatywnie oceniał upowszechniające się postawy społecznego konsumpcjonizmu prowadzące do nadmiernej eksploatacji zasobów naturalnych. Wiele jego obserwacji i przewidujących konstatacji okazało się proroczych, jak np. przekształcanie według upodobań ludzkiego ciała, które dzisiaj stało się codziennością pod nazwą medycyny estetycznej i coraz bardziej rozwijającej się cyborgizacji człowieka.

Stanisław Lem należy do tych polskich pisarzy, którzy zdobyli niekwestionowaną sławę w świecie. Jego książki zostały przetłumaczone na ponad czterdzieści języków i wydane w łącznym nakładzie ponad trzydziestu milionów egzemplarzy. On sam zresztą był poliglotą, znał język niemiecki, angielski, francuski, rosyjski, ukraiński, a będąc z wykształcenia lekarzem, znał także łacinę. Największą popularnością jego książki cieszyły się w Niemczech (ok. 7,5 mln sprzedanych egzemplarzy) oraz Rosji (ok. 6 mln egzemplarzy). Kiedy jednak Andriej Tarkowski zekranizował w 1972 roku „Solaris”, Lemowi niezbyt się film podobał i ocenił reżysera krótko: „Wy durak!”

Różnorodność jego twórczości, mnogość podejmowanych tematów i wielość stosowanej stylistyki skłoniła słynnego amerykańskiego twórcy Philipa K. Dicka do wysunięcia hipotezy, że pisarz o nazwisku „Lem” nie istnieje, a „L.E.M.” to kryptonim tajnej wywiadowczej komórki komunistycznej. Napisał nawet donos w tej sprawie do FBI. Lem wiedział o insynuacjach Dicka, a właściwie jego chorobliwej manii wzmożonej przez problemy pisarza z narkomanią, toteż jako lekarz wybaczał mu uważając, że to objaw choroby.

W krótkim tekście na potrzeby „Listów z Daleka” nie da się nawet zasygnalizować wszystkich ciekawych wątków związanych z postacią Stanisława Lema. Lista pierwszych wydań jego książek liczy ponad sześćdziesiąt pozycji oraz cztery obszerne wywiady książkowe. Prac na temat twórczości Lema powstało i nadal powstaje tyle, że Jerzy Jarzębski pod nazwą „lemologia” nadał jej status nowej humanistycznej dyscypliny naukowej.  

Dla polskiego odbiorcy szczególne znaczenie, poza czystą twórczością literacką, mają lwowskie wspomnienia zapisane w „Wysokim Zamku”, dzięki którym Lem wpisuje się w krąg kultury kresowego mitu. Podobnie jak wielu innych lwowiaków, jak choćby Wojciech Kilar, od czasu opuszczenia rodzinnego miasta Lem nigdy już nie chciał, mimo możliwości i zaproszeń, Lwowa odwiedzić. W obszernym książkowym wywiadzie „Świat na krawędzi” powracając jeszcze raz wspomnieniami do czasów lwowskiego dzieciństwa i młodości (to we Lwowie bowiem młody Lem zaczynał studia medyczne przerwane przez wojnę), gdy pisarz komentuje powojenne zdjęcia Lwowa,  mówi: „Asfalt położono na placu Mariackim, który się teraz inaczej nazywa – nie wiem i nie chcę wiedzieć jak”.  Na pytanie, czym dla niego jest Lwów, odpowiadał krótko: „Ojczyzną”, a proszony o wypowiedź o Krakowie, gdzie po wojnie – z kilkuletnim okresem emigracyjnym po wprowadzeniu stanu wojennego – mieszkał aż do śmierci, odmówił argumentując: „Jestem lwowianinem i lwowianinem do śmierci pozostanę”. Zmarł 27 marca 2006 roku w Krakowie.


Tekst przygotowany na łamy "Listów z Daleka"

15 lip 2021

ślady

ślady

 

uciekłeś gdzieś w bezpieczne miejsce

ale wiesz była zima zostawiłeś ślady

na pościeli

stygnę

 

moje nogi od lewa do prawa

od brzegu do brzegu jak mewy

oddech kołysze ciemnością

ciszej

 

dla rąk tyle kształtów do zapomnienia

sensoryczna miękkość i szorstkość

pod palcami

zanika

 

słone smaki odpłynęły w rzece Heraklita

może kiedyś sprawdzę dokąd zmierza

strumień

wspomnień

 

dzisiaj nie czekam na twój powrót

łóżko za ciasne dla dwojga

trzymam w kącie wolny materac

jednoosobowy

 

10 lip 2021

Sztuka lektorów filmowych

       Nie ulega wątpliwości, że polscy lektorzy filmowi prezentują najwyższy poziom mistrzostwa językowego. Do tej pory wspominając niektóre filmy, mam w uszach głos lektora, a już filmy przyrodnicze na zawsze zespoliły się z fenomenalnym głosem Krystyny Czubówny. Pamiętam gdy filmy kończyły się formułką "Czytał Lucjan Szołajski", "Czytał Tomasz Knapik", "Czytał Stanisław Olejniczak" i "Czytał Maciej Gudowski". Lektorzy filmowi to elita, do której trudno się dostać z ulicy. Trzeba lat pracy i językowego wyczucia. Oczywiście przede wszystkim potrzebny jest odpowiedni tembr, bez tego ani rusz, ale poza  tym dobra znajomość  niuansów wymowy nazwisk, wyrazów zwłaszcza obcojęzycznych. I teraz się zastanawiam, czy elitarna szkoła polskich lektorów upada, czy  natrafiłam ostatnio na niewypały. Pierwszy poślizg usłyszałam w nazwisku - Derek Jacobi przeczytany jako "jakobi" zachwiał moją estymą wobec sztuki lektorskiej. A drugi dotyczył być może braku tłumaczenia, czyli niewiedzy tłumacza raczej niż lektora. W filmie chodziło o szpital dla trędowatych pod wezwaniem świętego Gillesa, czyli po polsku powinno być świętego Idziego. Lektor przeczytał "gajlsa" - no kuriozum całkowite. Jeżeli już w oryginale, to chyba po francusku Gilles czyta się jako "żil". Niemniej chodziło w tym wypadku o postać świętego, jako patrona trędowatych, więc jak najbardziej ma on polski odpowiednik - jest to właśnie święty Idzi. Za przyczyną świętego Idziego według Galla Anonima doszło do narodzin Bolesława Krzywoustego, jak pisze w swojej "Kronice".  Gdyby chodziło o słynny kościół Saint-Gilles, oczywiście należałoby przeczytać coś w rodzaju "są żil", ale nie, to nie o ten kościół chodziło, lecz o leprozorium pod wezwaniem, więc prawidłowa forma to pod wezwaniem świętego Idziego.  No cóż, czy zawinił tutaj tłumacz? A skoro tak, jak oderwana od historii języka byłaby jego wiedza? Co sądzić o współczesnej sztuce przekładu i jak wyobrazić sobie w związku z tym wartość tłumaczeń tekstów znacznie trudniejszych niż prosty film, np. poezji? Można się obawiać, że gdy pojawi się jakieś cudaczne nowe tłumaczenie "Hac festa die",  zamiast świętego Wojciecha będzie tam tylko łacińska wersja jego imienia - Adalbert. I konia z rzędem temu, kto się wówczas z młodego pokolenia domyśli, że chodzi o pierwszego patrona Polski. 

1 lip 2021

Miasta, miasteczka, spotkania

      Czyżby zwiastun powrotu do normalności? Stęsknieni żywego słowa twórcy i słuchacze z Biłgoraja po długim czasie kontaktów tylko wirtualnych 30 czerwca zostali zaproszeni na Poetyckie Spotkanie z Seniorami w siedzibie PCK. Inicjatorką i pomysłodawczynią akcji, która w planach ma się przekształcić w imprezę cykliczną, jest wielka miłośniczka poezji i niestrudzona organizatorka p. Ludwika Dolina. 
       Salka mała, więc była pełna chata. Każdy przyszedł z tym, co mu w duszy gra: z piosenką, gitarą, śpiewem, wierszem, wspomnieniami i opowieściami. Były nawet krótkie scenki kabaretowe: o "niewiernej" małżonce zdradzającej męża z  "Panem Tadeuszem" oraz o Ignasiu, który poszedł na pokaz striptizu.  Od razu radośniej się zrobiło.  Cykl prezentowanych wierszy otwierała i zamykała melancholijna nuta autorskiej piosenki gitarowej w wykonaniu Ewy Lembryk i Marka Króla. A my, skromni poeci, czytaliśmy wiersze o przeszłości i teraźniejszości, o miastach i miłościach naszego życia.
      Biłgorajski koloryt lokalny zdominował całość, chociaż pojawiały się Siedliska,, Lwów, Brodziaki i leśne ostępy.  Z wierszy Jacka Żybury można uczyć się mapy biłgorajskich ulic. Biorąc pod uwagę, że siły historyczne często ujawniają swoje wpływy w zmienności nazewnictwa, może się okazać, że poetycki przewodnik po mieście stanie się z czasem wręcz dokumentem pewnej epoki. 
       A tymczasem w  tej dzisiejszej "epoce bez nazwy" usiedliśmy przy wspólnym stole: piszący i słuchający,  czytający i deklamujący, śpiewający i grający. Byli grający na gitarze, byli też grający w teatrze członkowie amatorskiej grupy teatralnej (Dorota Balicka, Jan Szulc). Niektórzy w kilku wcieleniach, jak Ewa Bordzań jako poetka, aktorka i z zasługami organizacyjnymi. To ona wydzwaniała do nas zapraszając na spotkanie Biłgorajską Plejadę Literacką: Halinę Olszewską,  Piotra Kupczaka, Jacka Żyburę i mnie. 
      Lubię różnorodność, więc gdy ze środka sali snuła się ulicami biłgorajska nuta, dla kontrastu, a może symetrii postanowiłam wkroczyć z jednym ze swoich wierszy lwowskich. A mam ich kilka, ostatecznie przyznana przed laty I nagroda w OKP "U progu Kresów" do czegoś zobowiązuje.

stryjna ze Lwowa

I

ja ci mówi tak było
ucieczka przez łubin
za domy i w las
oni w  hełmach stalowych
a bali się lasu
tylko serią przez pola
wzniecali kurzawę
ja ci mówi jak było
step za sobą zostawiłam
płonący pod powieką do dziś
nie wróciłam do Lwowa
uciekłam z Tyszowiec
nigdzie nie było bezpiecznie
przepadł tamten świat
ja ci mówi

II

w dzień deszczowy i ponury
o dwunasty godzinie
słońce wysączyło się zza chmur
padły promienie na regał i stół
ponad stołem opowieść się snuła
z zapachu herbaty wypłynął czar Lwowa
ta joj jedyny na świeci 
lwy pud ratuszym i geniusz Mickiewicza
pod okiem Madonny Łaskawej
pamiętam ja ci powim jak tęskni
serce dziś do Lwowa za daleko

24 cze 2021

Nieobecność - antologia polskiego haiku funeralnego

    Jest kolejna antologia polskich twórców haiku. Tym razem tematyka żałoby, smutku, przemijania, odejścia. Tematyka bardzo ludzka i przez każdego doświadczana. Mierzą się z nią artyści wszystkich epok i kultur. Jak podejść do tematu, żeby nie powtarzać utartych schematów? Kilkudziesięciu polskich autorów spróbowało zmierzyć się z zadaniem w syntetycznej formie haiku. Antologia prezentuje różne realizacje przefiltrowane przez osobiste rozumienie gatunkowych wyznaczników poetyckiej ekspresji. Czytelnik znajdzie tutaj odbicie także własnych przeżyć.  


Moje haiku w  antologii:

koniec żałoby

wkładam do albumu

ostatnie zdjęcie

…………………

the mourning`s over

I`m putting the last photo

in the album

-------------------------------

jeszcze jeden znicz

miedzy mogiłami

ruchome cienie

………..

one more candle

between the graves

moving shadows

---------------------------------


zgasła świeca

nieruchoma dłoń

traci ciepło

…………….

e candle went out

a motionless hand

loses ist warmth


--------------------------------------


Zaduszki

od grobu do grobu

przystanki czasu

…………………..

All Souls`Day

from grave to grave

stops of the time

----------------------------------------

rodzinny kalendarz

kolejna data

w czarnej obwódce

………………………..

a family calendar

another date

in a black frame





22 cze 2021

Literaccy patroni roku 2021 - Norwid

Zapowiadani w poprzednim odcinku literaccy patroni 2021 roku to Krzysztof Kamil Baczyński (stulecie urodzin), Stanisław Lem (stulecie urodzin), Cyprian Kamil Norwid (dwustulecie urodzin) i Tadeusz Różewicz (stulecie urodzin).

Norwid (1821 – 1883)  zwany czwartym wieszczem polskiej poezji  romantycznej, zajmuje miejsce szczególne. Zapomniany i nieczytany za życia, odkryty kilkadziesiąt lat po śmierci przez Zenona Przesmyckiego „Miriama”,  do dzisiaj przeżywa renesans zainteresowania  i  odniesień nie tylko do twórczości poetyckiej, ale i myśli filozoficznej. Wciąż cytuje się gorzkie jego słowa o Polakach zamieszczone w liście do Michaliny z Dziekońskich Zaleskiej (14 listopada 1862): Oto jest społeczność polska! Społeczność narodu, który nie zaprzeczam, iż o tyle jako patryotyzm wielki jest, o ile jako społeczeństwo jest żaden. Do kanonu znanych cytatów weszło też słynne pierwsze zdanie „Nekrologu” zamieszczonego 25 października 1849 roku w  „Dzienniku Polskim”: Rodem warszawianin, sercem Polak, a talentem świata obywatel, Fryderyk Chopin zeszedł z tego świata.

Ze szkoły wynosimy w pamięci jeśli nie całe utwory, to przynajmniej  tytuły najbardziej znanych wierszy Norwida: „Fortepian Szopena”,  „Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie…”, „Bema pamięci żałobny rapsod”. W spopularyzowaniu twórczości poety niemały wkład mieli autorzy poezji śpiewanej, szczególnie Czesław Niemen, który do wierszy Norwida tworzył oryginalne kompozycje, jak do wspomnianego wyżej „Rapsodu”.  Fragment zaś z większej całości „Za kulisami” najpierw znalazł się w powieści Jerzego Andrzejewskiego „Popiół i diament”, a następnie zyskał wersję muzyczną wykonywaną przez Stana Borysa:

  Coraz to z ciebie, jako drzazgi smolnej,
             Wokoło lecą szmaty zapalone;
             Gorejąc, nie wiesz, czy stawasz się wolny,
             Czy to, co twoje, ma być zatracone.


Czy popiół tylko zostanie i zamęt,
Co idzie w przepaść z burzą? Czy zostanie

Na dnie popiołu gwiaździsty dyjament,
Wiekuistego zwycięstwa zaranie?

 

Jeden z piękniejszych poetyckich hołdów złożył autorowi „Promethidiona” Józef Czechowicz, pisząc wzruszający wiersz „dom świętego kazimierza”, będący poetyckim zapisem ostatnich chwil życia poety.

            W bogatym życiorysie Cypriana Norwida, w większości naznaczonym piętnem emigracji, jest niespełna dwuletni pobyt w Ameryce w latach 1852 – 1854. Poeta wyruszył w morską podróż do Nowego Świata w grudniu 1852 roku, a powrócił do Europy w lipcu  1854, w sumie więc amerykańska eskapada trwała dwadzieścia miesięcy. Początkowo utrzymuje się z różnych doraźnych zajęć. Pracuje jako drwal, maluje kapitańską kajutę na statku kursującym między Nowym Jorkiem a Hawaną, wykonuje płaskorzeźby na zamówienie. Na dłużej znalazł zatrudnienie jako rysownik i doradca u Karola Emila Doeplera, który przygotowywał do publikacji album ze Światowej Wystawy zorganizowanej przez ówczesnego burmistrza Nowego Jorku Jacoba Aarona Westervelta. Po zakończeniu tej pracy poeta nie znajduje już podobnie intratnego zajęcia i na zaproszenie księcia  Marcelego Lubomirskiego pod koniec maja 1854 roku zamieszkuje u niego na Manhattanie. Nie wiadomo, jak dalej potoczyłyby się losy poety, gdyby nie nagłe wypadki. Po niespodziewanej śmierci matki księcia Lubomirski musi wracać do Europy uregulować sprawy spadkowe i Norwid wraca razem z nim, kończąc w ten sposób swoją amerykańska przygodę.
            Z podróży i pobytu na amerykańskiej ziemi poeta pozostawił kilka wspomnień w listach i jeden z najbardziej znanych utworów wyrażających tęsknotę za ojczyzną. To właśnie tam za oceanem powstał wiersz o kruszynie chleba i bocianim gnieździe jako symbolach polskości:

Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba
Podnoszą z ziemi przez uszanowanie
Dla darów Nieba….
Tęskno mi, Panie…

Do kraju tego, gdzie winą jest dużą
Popsować gniazdo na gruszy bocianie,
Bo wszystkim służą…
Tęskno mi, Panie…

Mimo wielu publikacji postać Norwida wciąż kryje wiele tajemnic i niewyjaśnionych zagadek. Przede wszystkim zaś nadal warta jest czytania jego twórczość: poezja, dramaty, listy i wspomnienia zebrane w nowatorskich jak na tamte czasy formach prozatorskich zbiorach „Czarne kwiaty” i „Białe kwiaty”.  Ogłoszenie Norwida patronem 2021 roku sprzyja odkrywaniu i popularyzowaniu jego twórczości. Między innymi na falach Programu Drugiego Polskiego Radia prezentowane są wiersze Norwida w wykonaniu najwybitniejszych polskich aktorów. Nagrania można znaleźć pod linkiem:

https://www.polskieradio.pl/8/1874/Artykul/2651137,Poezja-Cypriana-Kamila-Norwida-w-znakomitych-interpretacjach


"Listy z Daleka", nr 130, maj - czerwiec 2021.