20 sie 2023

haiku

nie prześpij nocy

między gwiazdami znajdziesz

życiową drogę

17 sie 2023

Susza

Upały. Trwa susza. W czasie suszy szosa sucha... Łamaniec językowy. I drugi: Sasza szedł szosą w czasie suszy. Jak po szosie, to iść sobie można. I jechać. Na polnych drogach za to tumany kurzu. Pył i kurz - efekty suszy. "Upał i kurz" - był taki film, którego akcja dzieje się w Indiach. Bardzo dobry film. No, ale w Indiach, a u nas? Jest upał, jest kurz, a dobrego filmu ani na lekarstwo. Jest za to susza. Posucha. W każdym calu. W kulturze i obyczajach. Nic się nie dzieje. Poza żniwami, bo te odbyć się muszą. Poza tym nic, czego można by się uczepić jako tematu. Wakacyjno-urlopowy tłok turystyczny - jak zwykle. Rosnąca drożyzna - jak zwykle. Rozgrywki polityczne - jak zwykle. Zdziczenie obyczajów, czyli brak obyczajów dotąd uznawanych za normę - jak zwykle. Ot, jakaś turystka nabierała wodę do butelki w Fontannie di Trevi. Zdziwiona, że ją nagrano, przyłapano i strażniczka się przyczepia. A nie jakaś nastolatka, całkiem stateczna kobieta. Stateczna wiekiem, bo umysłowo raczej nie. Kiedyś rozsądkiem i rozeznaniem nie grzeszyli młodzi, dzisiaj wiek nie ma znaczenia. Głupota także nabiera lat. Staje się coraz starsza. Jak całe społeczeństwo. Starzejemy się z własną głupotą, bezmyślnością, szaleństwami. Głupota rośnie, a rozsądku nie przybywa. Regres w rozwoju ludzkości. Mózg wysycha i staje się mniejszy? Lżejszy? Susza i upał nie sprzyjają inteligencji. Posucha w myśleniu zatacza coraz szersze kręgi. Jak koła w zbożu uważane za dzieło kosmitów. A to zboże samo się kładzie. Tak samo szare komórki - przestają iskrzyć, gasną, rozleniwiają się. Kładą uszy po sobie. Nie ma życia, nie ma iskry. Susza. Posucha istnienia. Wielka czarna dziura, która wszystko zasysa, nie oddaje niczego. Ale jest czarna, nasza ziemska susza na razie jest oślepiająco jasna. Niebo błyszczy jak dno aluminiowej patelni. Na ziemi kurz. Upał i kurz. Z kurzu ulepieni. Czekamy na tchnienie życia. Czekamy na deszcz.

7 sie 2023

sierpniowe wróżby

na zachodnim brzegu nieba
chmury były pomarańczowe
odbitym blaskiem pozłociły się drzewa 
miedziany chodnik zadźwięczał 
jak trzos pełen grosiwa 
sierpniowe wróżby z chmur i kopru
święconego w dniu Przemienienia
pękate kłosy chylą się pod żniwa
jeszcze kładą się cieniem skrzydła 
bocianów ćwiczących dalekie dystanse
a wieczorny klekot z bocianiego gniazda
odmierza już czas odlotu
w sadach jabłka i gruszki
spadają w trawę przetykaną 
czarnymi kopcami kretów
pod starym stebnikiem krzątanina
ostatnie plastry pełne lepkiego miodu
dzikie róże wciąż w sezonie kwitnienia
wabią pachnąco między różowe płatki
nad ugorami chwieją się żółte kwiaty
nawłoci przetykane koszyczkami wrotyczu
pęki ziół pod drewnianą belką w chacie
rozsiewają zapachy mijającego lata



 

31 lip 2023

Pod niebem chmur

Co może wyniknąć z chmur? Co w nich takiego fascynującego, że lubimy na nie patrzeć? Aż chciałoby się chwycić za pędzel. Ula twierdzi, że nie maluje chmur, bo na obrazach wychodzą kiczowato. Na zdjęciach pewnie też. Ale czasem nie można się powstrzymać.


Na przykład taki fioletowy zachód słońca gdzieś na Roztoczu Wschodnim. Co zwiastuje? Czym grozi? A może tylko zachwyca?


Chmury mogą być nad nami... aż do samego końca nad lasem...


...albo dokąd sięga wzrok po płaskiej Równinie Biłgorajskiej


... albo tak daleko, że chmury i woda zlewają się w jedno... gdzieś nad Morzem Śródziemnym


I chmury mogą być pod nami, gdy zawędrujemy wysoko w góry, jak tutaj na Montserrat



24 lip 2023

Wieś czy miasto

       Najwcześniejsza polska poezja opiewała życie na wsi. Kochanowski wysławiał jej uroki, poczucie bezpieczeństwa, samowystarczalność. Przez wieki polskie społeczeństwo było wiejskie. Wzorzec ziemianina nierozerwalnie związany był z życiem na wsi, kontaktem z naturą, swobodą i przestrzenią. Prowadzenie życia towarzyskiego wymagało pokonywania sporych odległości od majątku do majątku. Może dlatego sąsiedzkie wizyty trwały nieraz tygodniami, co kończyło się opróżnianiem zasobów piwniczki gospodarza. W XVIII wieku Stanisław Staszic pisał, ze 80% ludności polskiej to pańszczyźniani chłopi lub bezrolni najbiedniejsi mieszkańcy nędznych wiosek. A jeśli doliczymy do tego te 5 - 6 % szlachty jako także mieszkańców si, wyjdzie, że właściwie Polacy nie mieszkali w miastach. W miastach mieszkali potomkowie osadników niemieckich, holenderskich czy żydowskich. Masowy exodus  mieszkańców wsi  do miast nastąpił w zasadzie dopiero w XX wieku i to po II wojnie światowej. Obecnie na przykład czterech na dziesięciu mieszkańców Warszawy to mieszkańcy napływowi z małych miejscowości, a większość jest "miastowa" dopiero od dwóch lub trzech tylko pokoleń i nadal ma związki z krewnymi na wsi. 
       Są ludzie, dla których życie w mieście wiąże się z prestiżem i wygodą. Nie da się jednak zaprzeczyć, że genetycznie Polacy przez stulecia byli społeczeństwem agrarno-wiejskim. Tradycyjne polskie wichrzycielstwo też ma raczej korzenie wiejskie, ziemiańskie, gdzie "szlachcic na zagrodzie był równy wojewodzie".  Brak podziału na chłopów i ziemian nie oznacza, że dzisiaj na wsi upadł duch sprzeciwu. Przeciwnie, stał si bardziej powszechny, gdyż każdy gospodarz na własnym podwórku czuje się panem samego siebie i swoich włości. Widuję gospodarzy, często w podeszłym wieku, którzy co niedzielę, nie mając nic innego do roboty, obchodzą dookoła swoje miedze. No bo skoro pańskie oko konia tuczy, to i rzut okiem gospodarza sprawi, że zboże będzie lepiej rosło. 
       Jak to się ma do poezji? Coraz więcej jest tak zwanej poezji miejskiej, ale - powiedzmy sobie szczerze - ja jej nie czuję.  Przybosiowe zachwyty urbanizacją były chwilowe i nie przetrwały - w sensie emocjonalnym - jako poezja porywająca. Do wyrażania ducha nadal potrzebna jest przestrzeń, dalekie horyzonty, bezkres. Miasto pod tym względem zawsze będzie klaustrofobiczne. A im wyższe budowle, wieżowce, bloki, tym bardziej robi się ciasno. Dlatego nadal szeroki poetyckie oddech będzie mi się kojarzył z przestrzeniami wsi. Takiej prawdziwej, a  nie letniskowej podmiejskiej z willowymi działkami nowobogackich. Mogę próbować pisać wiersze inspirowane miastem, może raczej miasteczkiem, bo w sumie Biłgoraj to nie jest wielka aglomeracja, ale i tak będą one podszyte pozamiejską wrażliwością. To, co w mieście najbardziej lubię, jest podobne bardziej do wiejskiej zagrody niż urban poetry.

 


20 lip 2023

Nazewnictwo z pogranicza

     Etymologia nazw miejscowych z pogranicza bywa złożona. Często wywodzą się z języków ruskich a przez wieki ulegały przemianom, które zaciemniają pierwowzór. Język jest tworem żywym i ciągle się zmienia, a w nazwach pozostały formy pierwotne, dzisiaj nieraz niezrozumiałe. 
      Władysław Makarski omawia na przykład ślady staroruskie w nazwach miejscowych Zamojszczyzny. Fonetyczne cechy staroruskie wykazują toponimy takie, jak Hrubieszów czy Horodło (rus. horod, pol. gród). Charakterystycznym zjawiskiem nomenklatury dawnej Rusi Kijowskiej była miękka końcówka sufiksalna -n` widoczna w takich nazwach, jak rzeka Horyń czy grodu Kobryń no i oczywiście słynny Czerwień jako stolica Grodów Czerwieńskich. Znajdujemy ją choćby we współczesnej miejscowości Smoryń. 
        Przykładem staroruskich w obecnie można powiedzieć, ukraińskich nazw będzie Horyniec, co do którego toczy się językoznawcza polemika. Z jednej strony mamy w nazwie temat hor- od horod, czyli polskie gród, a z drugiej niektórzy dopatrują się w niej nawiązania do pagórkowatego terenu, czyli ruskiego gora/ góra. Jeszcze inni wywodzą nazwę od ruskiego nazwiska Horniec. Są też sugestie, że sufiks -yniec jest spolszczoną wersją ukraińskiego - yneć, co wymawiane jest jako - inieć, cała zaś nazwa powinna brzmieć Horiniec analogicznie do nazwy rzeczki Glinianiec oraz miejscowości Lubliniec.
        Ukraińską genezę językową ma Werchrata, której pierwszy człon "werch" oznacza górny bieg rzeki, w drugim członie mamy zaś nazwę rzeki Rata, co w efekcie daje "werch-rata". Znaczeniowo więc jest to miejscowość położona w górnym biegu rzeki Raty. 

Wybrana bibliografia:

Annales Universitatis Paedagogicae Cracoviensis. Studia Linguistica. 14 ∙ 2019.

Mariusz Koper: O etymologii ludowej i naukowej kilku nazw miejscowych powiatu tomaszowskiego. Facta Simonidis, 2008 nr 1. Str. 327 -339.

Mariusz Koper: O nazwie miejscowości Wierszczyca w powiecie tomaszowskim. Roczniki Humanistyczne. Tom LIX, zeszyt 6 – 2011. Str. 51 -56.

Włądysław Makarski:  Z metodologii badań toponomastycznych. W poszukiwaniu staroruskich nazw miejscowości na terenie dzisiejszej Zamojszczyzny. Roczniki Humanistyczne. Tom LXII, zeszyt 6 – 2014.Str. 85 -100.

Teresa Pluskota: Zestawienia w nazwach miejscowych ziem ruskich Rzeczpospolitej XVI- XVIII wieku. Zeszyty Naukowe Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Bydgoszczy. Studia Filologiczne. Z. 45. Str.79 - 93.

Paweł Rydzewski: Ziemia Lubaczowska. Lublin 2015.

W³odzimierz Wysoczański: Odniesienia międzyjęzykowe w świetle nazw miejscowych pogranicza polsko-ruskiego. UWM w Olsztynie. Acta Polono-Ruthenica XI, 2006. Str. 307 -329.


9 lip 2023

Jest dyplom i antologia ... i szkło






Przyszedł dyplom i antologia pokonkursowa 8. Międzynarodowego Konkursu Poetyckiego im. Józefa Bursewicza "O Złotą Metaforę" w Szczecinie. W antologii mój wiersz "gdy będziemy uciekali" nagrodzony II miejscem. Wiersz zamieściłam we wcześniejszym wpisie. 

VIII Międzynarodowy Konkurs Poetycki im. Józefa Bursewicza "O Złotą Metaforę". Almanach Poetycki. Szczecińska Wiosna Poezji. Wydawnictwo hogben, Szczecin 2023.


23 cze 2023

"Pobudka" z Siedliszcza

   

 
    Co prawda bez nagrody, ale z dwoma wierszami znalazłam się w Pobudce, antologii  XVI OKP im. Wacława Iwaniuka  Siedliszczu. Towarzystwo w pokłosiu jak najbardziej zacne i z różnych stron kraju. Od Lubelszczyzny, przez Małopolskę, Mazowsze, Wielkopolskę po Pomorskie. Z dużych miast (Warszawa, Wrocław, Gdynia), średnich (Płock, Mielec), po całkiem małe miejscowości i wsie (Lubaczów, Przeworsk, Wieliczka, Mykanów, Stadniki). Uplasowałam się jako mieszkanka Krzemienia Drugiego. 
      Do publikacji wybrano dwa wiersze: wiersz bez początku i śnienie. Dlaczego akurat te dwa, nie mnie sądzić. Jeden  z całego zestawu, który wysłałam, sama bym teraz bezpardonowo wyrzuciła, ale własne oceny bywają mylące. Poczytajmy więc, co spodobało się innym.

wiersz bez początku


                za każdym lustrem 

                jest martwa gwiazda

                               (Federico Garcia Lorca)

 

w ciemności

lustra cichną jak głębokie studnie

ich obolałe oczy

całymi dniami patrzą

na kwiaty łez

wyrywane przez ogrodniczkę

na pustych miejscach

poeci sieją wiersze

krok w krok

godzina po godzinie

przeciw śmierci


śnienie


śniłam twój uśmiech

czas wypełniony obecnością

pachniała kawa w filiżance

zakładka w książce

pozostawiona na moment

z otwartego okna glosy ulicy

wpadały rozbawione grą w echo

trzaśnięcie drzwi i kroki na schodach

to ty jak dawniej przechodzisz

przez kolumny światła w pokoju

i znikasz

znowu nasłuchuję

śniłam twój oddech

i bicie serca

o świcie zapadła cisza


Pobudka. Antologia 2022/2023. Siedliska Biesiada Literacka 2023. Wydawnictwo TAWA. Chełm.




20 cze 2023

Infantylizacja, czyli wiecznie żywy Gombrowicz

Swego czasu prof. Miodek w swoim programie krytycznie wypowiadał się o nagminnym używaniu wyrazów zdrobniałych. Podawał przykłady "pieniążków", "kawusi", "paczusi" i "okieneczka".

Przeglądając polskojęzyczną blogosferę odnosi się wrażenie, że gros użytkowników chodzi jeszcze w krótkich majteczkach. Bo czy osoba dorosła zatytułuje swój blog "Ozdobniczki", "Pieseczki" albo "O moim królisiu"? Okazuje się, że jednak tak, autorami infantylnych wynurzeń o tym, co zjadł na śniadanie "mój króliś" jest trzydziestolatka, a "ozdobniczki", "hafciki", "filmiki" i "foteczki" to hobby osób w bardzo różnym wieku, od lat dwudziestu do zaawansowanej sześćdziesiątki. 

Jestem w stanie zaakceptować "Przypadki szalonej małolatki" jako przejaw okresu dojrzewania, ale pisanie "Pamiętniczka" przez kobietę po trzydziestce, żonę i matkę, wykształconą i aktywną zawodowo, stawia pod znakiem zapytania jej przygotowanie do życia tak rodzinnego, jak i zawodowego. Wątpliwą zachętą jest "ostrzeżenie" w tytule blogu "bajeczki". No bo jeśli "bajeczki", to czy warto czytać? I czy to akurat rzecz dla dorosłych? Może raczej skierowana do dzieci? Zadziwiające jest częste pojawianie się określeń "bloguś" i "blogasek", jakby zwyczajny "blog" był czymś... nie do przyjęcia? za poważnym? Nieautentycznym? Doprawdy, trudno mi zrozumieć powody, dla których pisze się o "blogasku", jak o "bobasku". Czyżby pisanie bloga zastępowało komuś niespełnienie w sferze macierzyńskiej? Z kolei "bloguś" jest zamiast "Boguś", więc znowu nastąpiło tu jakieś przeniesienie uczuć?

Język dziecięcy, język cukierkowy, przesłodzony zdrobnieniami nie wzbudza mojego zaufania. Czyżby aż tylu małolatów pisało "blogaski", czy też społeczeństwo się infantylizuje aż tak bardzo, że wyrażania się normalnego , rzeczowego, konkretnego nie opanowuje coraz większa jego część? Pupa nas opanowała, różowa okrągła pupcia.

3 cze 2023

nagroda w międzynarodowym konkursie poetyckim

        Ukazał się właśnie protokół VIII Międzynarodowego Konkursu Poetyckiego im. Józefa Bursewicza, w którym otrzymałam II nagrodę. W konkursie, organizowanym przez Związek Literatów Polskich oddział w Szczecinie,  wzięło udział 133 autorów z Polski oraz czworo z zagranicy: Niemiec, Wielkiej Brytanii, Irlandii i Szwecji. Konkurs rozstrzygnięto 8 maja, ale dopiero dzisiaj uroczyście ogłoszono werdykt podczas Śniadania na Trawie w Willi Lentza, czyli jednej z imprez organizowanych w ramach Szczecińskiej Wiosny Poezji. 

nagrodzony mój wiersz

gdy będziemy uciekali


pamiętaj nie oglądać się za siebie

na płonące przedmieścia i oczodoły okien

patrz uważnie pod nogi omijaj wyrwy

po kostkach chodnika potrzebna nauka slalomu

nieznanym rękom  zostaw wszystko

co za ciężkie i przeszkadza biec

torebkę klucze karty do bankomatu puzzle

dla dzieci konsolę do gry kapelusz po babci

album ze zdjęciami pamięć podręczną pliki

w chmurze haseł kodów loginów profili

żadnego bagażu pogrzebanej przeszłości

przodków żadnych sentymentów ani łez

nad gruzami ukradzionych miast

zostaw słownik oswojonego języka

na obcej ziemi wyryjesz nowe skalne rysunki

gdy będziemy uciekali nie zamykaj za sobą drzwi

niech wiatr rozniesie pamięć o nas