nie prześpij
nocy
między
gwiazdami znajdziesz
życiową
drogę
Poezja i proza. Refleksje, zdziwienia, zapatrzenia...
wiersz bez początku
za każdym lustrem
jest martwa gwiazda
(Federico Garcia Lorca)
w ciemności
lustra cichną jak głębokie studnie
ich obolałe oczy
całymi dniami patrzą
na kwiaty łez
wyrywane przez ogrodniczkę
na pustych miejscach
poeci sieją wiersze
krok w krok
godzina po godzinie
przeciw śmierci
śnienie
śniłam twój uśmiech
czas wypełniony obecnością
pachniała kawa w filiżance
zakładka w książce
pozostawiona na moment
z otwartego okna glosy ulicy
wpadały rozbawione grą w echo
trzaśnięcie drzwi i kroki na schodach
to ty jak dawniej przechodzisz
przez kolumny światła w pokoju
i znikasz
znowu nasłuchuję
śniłam twój oddech
i bicie serca
o świcie zapadła cisza
Pobudka. Antologia 2022/2023. Siedliska Biesiada Literacka 2023. Wydawnictwo TAWA. Chełm.
Swego
czasu prof. Miodek w swoim programie krytycznie wypowiadał się o nagminnym
używaniu wyrazów zdrobniałych. Podawał przykłady "pieniążków",
"kawusi", "paczusi" i "okieneczka".
Przeglądając polskojęzyczną blogosferę odnosi się wrażenie, że gros użytkowników chodzi jeszcze w krótkich majteczkach. Bo czy osoba dorosła zatytułuje swój blog "Ozdobniczki", "Pieseczki" albo "O moim królisiu"? Okazuje się, że jednak tak, autorami infantylnych wynurzeń o tym, co zjadł na śniadanie "mój króliś" jest trzydziestolatka, a "ozdobniczki", "hafciki", "filmiki" i "foteczki" to hobby osób w bardzo różnym wieku, od lat dwudziestu do zaawansowanej sześćdziesiątki.
Jestem
w stanie zaakceptować "Przypadki szalonej małolatki" jako przejaw
okresu dojrzewania, ale pisanie "Pamiętniczka" przez kobietę po
trzydziestce, żonę i matkę, wykształconą i aktywną zawodowo, stawia pod znakiem
zapytania jej przygotowanie do życia tak rodzinnego, jak i zawodowego. Wątpliwą zachętą jest "ostrzeżenie" w tytule blogu "bajeczki". No bo jeśli "bajeczki", to czy warto czytać? I czy to akurat rzecz dla dorosłych? Może raczej skierowana do dzieci? Zadziwiające jest częste pojawianie się określeń "bloguś" i
"blogasek", jakby zwyczajny "blog" był czymś... nie do
przyjęcia? za poważnym? Nieautentycznym? Doprawdy, trudno mi zrozumieć powody,
dla których pisze się o "blogasku", jak o "bobasku". Czyżby
pisanie bloga zastępowało komuś niespełnienie w sferze macierzyńskiej? Z kolei
"bloguś" jest zamiast "Boguś", więc znowu nastąpiło tu
jakieś przeniesienie uczuć?
Język
dziecięcy, język cukierkowy, przesłodzony zdrobnieniami nie wzbudza mojego
zaufania. Czyżby aż tylu małolatów pisało "blogaski", czy też
społeczeństwo się infantylizuje aż tak bardzo, że wyrażania się
normalnego , rzeczowego, konkretnego nie opanowuje coraz większa jego
część? Pupa nas opanowała, różowa okrągła pupcia.
gdy będziemy uciekali
pamiętaj nie oglądać się za siebie
na płonące przedmieścia i oczodoły okien
patrz uważnie pod nogi omijaj wyrwy
po kostkach chodnika potrzebna nauka
slalomu
nieznanym rękom zostaw wszystko
co za ciężkie i przeszkadza biec
torebkę klucze karty do bankomatu puzzle
dla dzieci konsolę do gry kapelusz po
babci
album ze zdjęciami pamięć podręczną
pliki
w chmurze haseł kodów loginów profili
żadnego bagażu pogrzebanej przeszłości
przodków żadnych sentymentów ani łez
nad gruzami ukradzionych miast
zostaw słownik oswojonego języka
na obcej ziemi wyryjesz nowe skalne
rysunki
gdy będziemy uciekali nie zamykaj za
sobą drzwi
niech wiatr rozniesie pamięć o nas