24 mar 2026

Opolskie czytanie wierszy

      Olga Tokarczuk powiedziała kiedyś, że odczuwa konsternację na pytanie o to, czy napisany przez nią utwór to prawda czy fikcja. Nie da się odpowiedzieć. Podobnie jak na często zadawane poetom pytanie o to, jak się pisze wiersz lub co stanowi inspirację. Gdyby dało się krótko i jednoznacznie odpowiedzieć, pisanie wierszy byłoby zbędne. Takie pytania są koszmarem autorów i powinny być zakazane. Na szczęście wrażliwi n słowo czytelnicy i słuchacze doskonale o tym wiedzą i potrafią dostrzec utworze literackim coś więcej niż proste odniesienia do realiów bytu.
       Na marginesie rozważań o koszmarach pisarzy i poetów zastanowiłam się, co jeszcze może być trudnym wyzwaniem dla autora czy to prozy, czy poezji. Dla mnie jest to czytanie własnych wierszy. Czytanie przed publicznością. Oczywiście z punktu widzenia czytelnika i słuchacza również lubię, gdy autor czy autorka czyta swoje utwory. Sugestywnie czytał swoje wiersze Czesław Miłosz, lubiłam słuchać, gdy czytała Szymborska, przejmująco czytała Urszula Kozioł, w której wierszach dostrzegałam wówczas dodatkowe podteksty, umykające w osobistej, może zbyt powierzchownej lekturze. Jednak ze swojej własnej perspektywy czytanie swoich utworów odczuwam jako ograniczanie czytelnikowi czy słuchaczowi możliwości interpretacji. Każde wykonanie wiersza na głos - poprzez czytanie czy recytację - jest jednocześnie jakąś interpretacją. Jedną z wielu możliwych. Toteż i odczytanie utworu przez samego autora jest tylko jedną z wielu możliwych wersji. Ale ponieważ czyta sam autor, może to zostać odebrane jako wersja jedynie słuszna ograniczająca inwencję odbiorcy. 
       Lubię słuchać jak inni czytają moje utwory. czasami są to bardzo ciekawe propozycje, dzięki którym uświadamiam sobie, jakie skojarzenia, refleksje, odczucia wywołuje mój wiersz w odbiorze. Odczytania bywają czasami zaskakujące. I odkrywcze dla mnie samej. Dlatego na pytanie o największy mój - jako autorki - koszmar, poza wspomnianymi wyżej pytaniami, powiedziałabym, że jest nim czytanie własnych utworów przed publicznością. 
      Podczas Opolskich Spotkań z Poezją autorzy czytają osobiście. 21 marca tego roku zaprezentowały trzy poetki oraz utwory czwartej autorki z powodu jej nieobecności zostały przeczytane przez prowadzącą spotkanie Dorotę Chołody. Swoje zaś wiersze czytały panie reprezentujące trzy poetyckie środowiska literackie: Kamila Szysiak z Lublina, Teresa Syta z Suśca oraz Iwona Danuta Startek, czyli ja, z Biłgorajskiej Plejady Literackiej
        Opolskie Spotkania z Poezją, organizowane już po raz siódmy, powstały z inicjatywy Doroty Chołody, która - jak przyznała - zainspirowała się Nałęczowskimi Spotkaniami z Poezją zainicjowanymi przed kilkunastu laty przez Bogusława Gałęzowskiego i Towarzystwo Przyjaciół Nałęczowa. Miałam przyjemność uczestniczyć w Nałęczowskich Spotkaniach w 2017 roku, a teraz przyszedł czas na Opole Lubelskie, w którym dotąd nie byłam. Oba wydarzenia - poza oczywiście miłością do mowy wiązanej - łączy także prezentowanie poezji w oprawie muzycznej. Nie jest to więc suche odczytywanie wierszy, ale jest czas na osobistą zadumę na wysłuchanym słowem i zanurzenie się w muzyczne inspiracje. Także dla samych czytających poetów przerwy na słuchanie muzyki bywają wskazane, w tym czasie mogą niejako nastroić się odpowiednio do prezentowania kolejnych utworów o innym charakterze, innej wymowie, innej poetyce. Czasami chwila muzyki może wpłynąć na autora w taki sposób, że zmieni wybrane wcześniej wiersze na inne. Tak właśnie było ze mną, gdyż z przygotowanych przed przyjazdem wierszy, w tych chwilach kontaktu z muzyką, kilka zamieniłam na inne, które wydały mi się bardziej pasujące do emocji i nastrojów panujących wśród widowni. Rozmowy po zakończeniu naszych wystąpień potwierdziły, że zamiana była słuszna a zaprezentowane utwory dostarczyły słuchaczom ciekawych wrażeń i emocji. 
       Tak więc, chociaż czytanie publiczne własnych wierszy uważam za koszmar, samo spotkanie z wielbicielami poezji było przyjemne i inspirujące. Zdecydowałam się na przeczytanie kilku wierszy opublikowanych w tomikach, dołączając do nich utwory najnowsze, jeszcze nigdzie niepublikowane. 

Wiersze z tomików:
I nie wiadomo...
    - rytm
    - pochylam głowę
 Zakola leniwych rzek
    - pokaż mi Paryż
    - śmiech Demokryta
    - bogowie odeszli
    - pora drozda
    - zwykły dzień
    - *** (z kart pocieszenia...)

Utworów najnowszych nie podaję. Nie wiadomo jeszcze, w jakiej formie zostaną opublikowane. 

Brak komentarzy: