9 lip 2026

zapomnij

zapomnij o deszczu o mokrym ubraniu
zostaw parasolkę kalosze zbędne
zapomnij o płaszczu nie ochroni cię wcale 
gdy w strugach utoną zielone liście
deszczowi bracia drzewa skąpane
rozwieszą w powietrzu wodne woale
zapomnij o zwiędłych kwiatów agonii
w deszczowy dzień rozwiną się nowe
z pąków uśpionych na czas przetrwania
pokorne trawy w pas przygięte
pod biczem strumieni spod chmur granatu
powstaną z klęczek na nowe modlitwy
przez ścieżki polne rozwiane oddechy 
zapomnij tak wiele z dawnej niepewności
z mrocznych przeczuć utkane trwogi
po każdym deszczu błyszczą ukojeniem
krople diamentów w pajęczynach

8 komentarzy:

Puszkowa i Puszek pisze...

Deszcz nie zawsze oznacza smutek. Czasem przynosi oczyszczenie, czasem daje początek temu, co dopiero ma zakwitnąć. Warto o tym pamiętać, zwłaszcza wtedy, gdy nad własnym niebem zbierają się chmury.

emberiza pisze...

Lubię deszcz, nie jesteśmy z cukru, żeby się go bać lub nie lubić. Po deszczu świat wygląda jak odnowiony.

Andrzej Włodarczyk pisze...

Bardzo nastrojowy wiersz. Podoba mi się to odwrócenie perspektywy — deszcz, który zwykle kojarzymy z czymś ponurym i niewygodnym, tutaj staje się czymś oczyszczającym i potrzebnym. Chyba czasem sami za bardzo walczymy z tymi „deszczowymi” momentami w życiu, zamiast pozwolić im coś w nas zmienić.

Stokrotka pisze...

Jednak piękny był ten deszcz o którym napisałaś...
Mnie natomiast spotkał wczoraj deszcz który mnie bardzo zniszczył psychicznie...

emberiza pisze...

@Andrzej Włodarczyk
deszcz jest prawem natury, trudno z nim walczyć ;-)

emberiza pisze...

Różne deszcze nas w życiu spotykają, ale po nich jednak wychodzi słońce. Trzeba tylko poczekać.

NotSooMinimal pisze...

Właśnie tak mi się kojarzy ciepły, letni deszcz :) Piękny wiersz!

emberiza pisze...

Super, że odnajdujesz w nim swoje wyobrażenia i emocje. Dziękuję!