zostaw parasolkę kalosze zbędne
zapomnij o płaszczu nie ochroni cię wcale
gdy w strugach utoną zielone liście
deszczowi bracia drzewa skąpane
rozwieszą w powietrzu wodne woale
zapomnij o zwiędłych kwiatów agonii
w deszczowy dzień rozwiną się nowe
z pąków uśpionych na czas przetrwania
pokorne trawy w pas przygięte
pod biczem strumieni spod chmur granatu
powstaną z klęczek na nowe modlitwy
przez ścieżki polne rozwiane oddechy
zapomnij tak wiele z dawnej niepewności
z mrocznych przeczuć utkane trwogi
po każdym deszczu błyszczą ukojeniem
krople diamentów w pajęczynach
8 komentarzy:
Deszcz nie zawsze oznacza smutek. Czasem przynosi oczyszczenie, czasem daje początek temu, co dopiero ma zakwitnąć. Warto o tym pamiętać, zwłaszcza wtedy, gdy nad własnym niebem zbierają się chmury.
Lubię deszcz, nie jesteśmy z cukru, żeby się go bać lub nie lubić. Po deszczu świat wygląda jak odnowiony.
Bardzo nastrojowy wiersz. Podoba mi się to odwrócenie perspektywy — deszcz, który zwykle kojarzymy z czymś ponurym i niewygodnym, tutaj staje się czymś oczyszczającym i potrzebnym. Chyba czasem sami za bardzo walczymy z tymi „deszczowymi” momentami w życiu, zamiast pozwolić im coś w nas zmienić.
Jednak piękny był ten deszcz o którym napisałaś...
Mnie natomiast spotkał wczoraj deszcz który mnie bardzo zniszczył psychicznie...
@Andrzej Włodarczyk
deszcz jest prawem natury, trudno z nim walczyć ;-)
Różne deszcze nas w życiu spotykają, ale po nich jednak wychodzi słońce. Trzeba tylko poczekać.
Właśnie tak mi się kojarzy ciepły, letni deszcz :) Piękny wiersz!
Super, że odnajdujesz w nim swoje wyobrażenia i emocje. Dziękuję!
Prześlij komentarz