3 wrz 2018

Wrześniowe dementi

     Zdarzają się obiegowe przekonania, które powielane tysiąckrotnie, zaczynają funkcjonować jak aksjomaty popularnej wiedzy. Odkąd powstał Internet, przyczynia się on do jeszcze mocniejszego utrwalania błędnych skojarzeń i rzekomo prawdziwych informacji. W starciu z tym potężnym medium prawdziwa rzetelna wiedza nie ma szans na przebicie się do powszechnej świadomości. Godząc się więc na całkowitą przegraną, skoro mamy początek roku szkolnego, a więc nowego etapu upowszechniania wiedzy, zdementuję parę błędów uważanych za pewniki. A nuż ktoś jednak zapamięta? ;-) 

Nieprawda, że:
- Wolter  powiedział "Nie zgadzam się z twoimi poglądami, ale po kres moich dni będę bronił twojego prawa do ich głoszenia". Autorką tego zdania jest biografka filozofa, Evelyn Beatrice Hall, która we własnych słowach ujęła w ten sposób stanowisko światopoglądowe Woltera w książce biograficznej o nim z 1906 r. "The Friends of Voltaire".
- Maria Antonina powiedziała "Skoro nie mają chleba, niech jedzą ciastka". Zdanie to funkcjonowało na zasadzie powiedzonka, przysłowia czy sentencji już wcześniej, w czasach Rousseau, który zapisał je w swoich "Wyznaniach".
- Machiavelli napisał "Cel uświęca środki" - nigdzie w jego pismach tego zdania nie znajdziemy.
- Gramsci powiedział "pesymizm inteligencji, optymizm woli" - autorem tego powiedzenia jest Romain Roland i sam Gramsci wielokrotnie dementował swoje autorstwo.
- Galileusz powiedział inkwizytorom "A jednak się kręci". Autorem tego zdania sformułowanego w 1757 roku jest Giuseppe Baretti.

I podobno Flaubert nigdy nie powiedział "Madame Bovary c`est moi" :-)

5 sie 2018

lektury z pociągu

lektury z pociągu

tytuły autorzy okładki
zboża drzewa i stawy
za kolejowym oknem pejzaż
zmienny jak proza Lemaitre`a
od sensacyjnych żurawi za torami
po historyczne dostojeństwo krów
płochliwe wiersze migają na stronach
jak płowa sierść saren na granicy łąki i lasu 
dwie ciemności Urszuli Kozioł 
wylatują z przedziału za okno 
zapełniają perony na stacjach
nieznanych miast
nad jeziorem genewskim Mary Shelley
użycza Frankensteinowi stwórczej mocy wyobraźni
w zamian za pamięć oseska o śmierci matki
w dziesięć dni po narodzinach córki
uważność sarnich oczu znad łąk zielonych
przytłoczona gadżetami z reklam
kolaże ułomnego istnienia
wbrew aspiracjom stwórcy
gotowe do życia pozbawione tożsamości
mądrość węgla wyewoluowała
w szaleństwo kwarcowej informacji 
 

29 lip 2018

Strata dla polskiej muzyki

       Zmarł Tomasz Stańko. I chociaż jazz to nie mój ulubiony gatunek muzyczny, nie da się ukryć, że Stańko był nie tylko wybitnym muzykiem polskiego jazzu. Jego sława miała charakter iście ponadnarodowy, całkowicie światowy. I smutno się robi, słuchając tej przejmującej trąbki. 



22 lip 2018

latem

latem

czasami deszcz kończy nasz dzień przedwcześnie  
znużeni marzymy o yerba mate pachnącej Urugwajem
w oparach kuchni mieszają się zapachy ogrodu
naręcza kopru mięty estragonu i cząbru
w koszach się moszczą na sen zimowy
cichną dźwięki pił traktory zjeżdżają z pól
sieczkarnie przestają dygotać w stodołach
i psy pochowały się w budach
tylko wiadro pod okapem zapełnia się pluskiem 



2 lip 2018

Jagodna

Jagodna

między drzewami mgła opada kroplami modlitwy
w leśnym ostępie wyrasta kolumnada  światła
w kapliczce na starej sośnie świątek ręce składa
twarz wychyla dobrotliwą nad paprociami
w zieleni błyszczą różańce czarnych jagód 
szemrzą rozmowy pochylonych zbieraczy
ręce czeszą krzewinki zgarniając czarne runo 
krzyże pleców stękają pod ciężarem obfitości
śmieją się wargi i zęby granatowe od soku
wysokie łochynie zapraszają łakomczuchów
drżą z uciechy podstępne pijanice
gdy dzieci garściami zjadają pękate owoce
łaciaty terier w mchu węszy nieznane tropy
oswaja wąskie ścieżki wydeptane przez kopytka
drogami których nie ma na żadnej mapie
mijają się wyznawcy jagodowego święta
bądź pozdrowiona Pani Jagodna
Królowo pełnych lasów Pani jagodzisk

28 cze 2018

Bohema biłgorajska ;-)

      Ostatnie spotkanie przed wakacjami. Tym razem zaprosiła nas do siebie Elżbieta Sokołowska. Nawet osobiście przywiozła niektórych. I znowu w czteroosobowym gronie (oprócz gospodyni także Halina Olszewska, Ewa Bordzań, Jacek Żybura i ja) debatowaliśmy o współczesnych i dawnych, może nie tak bardzo dawnych, poetach. Mieliśmy pochylić się nad Broniewskim, więc capnęłam tom wierszy pod pachę. Może dziwne, ale nie lubię jego cyklu trenów "Anka", który wielu krytyków porównuje z "Trenami" Jana Kochanowskiego. Owszem, są piękne obrazy, błyskotliwe migawki metaforyzujące żałobę, odejście, żal, rozpacz... Jak wierszu "Firanka". Mimo to nie widzę aż tak wielkich podobieństw. Całkiem inny język, inna skala wrażliwości, nie ta ranga. Wolę utwory, gorzkie, rozrachunkowe, o zdumiewającym autoironicznym spojrzeniu, jak "Rozmowa z Historią" czy "Targowisko". Zahaczają o politykę, ale cóż, Broniewski był przecież politycznie ukierunkowany. Nie przeszkodziło mu to w wylądowaniu w "mamrze sowieckim", jak opisywał w we wspomnianej "Rozmowie z Historią". Aleksander Wat wspominał, że Broniewski miał niesamowity dar wkurzania Sowietów, gdy zamknięty w celi lwowskiego więzienia na Zamarstynowie wyśpiewywał na cały głos pieśni rewolucyjne.  Ale dar poetycki miał niezaprzeczalny i wrodzony, tego nie można się nauczyć. Dlatego gdy ktoś pyta, jak pisać wiersze lub jak wiersze się pisze, cóż można powiedzieć. 

Biały papier jest lepszy
od złego wiersza,
złego wiersza nic nie polepszy,
a sprawa pierwsza:

nie pisać, jeśli nie umiesz,
druga: jeśli nie masz powodu...

Za Broniewskim poszliśmy "Ulicą Miłą" - fragment wiersza przeczytał Jacek Żybura. Przy okazji towarzystwo uwzięło się na mnie, próbując "nawrócić" na słuchanie muzyki rockowej w wykonaniu IRA, ale dzielnie się opierałam, co było tym bardziej łatwe, że wbrew opinii Elżbiety i Haliny Artur Gadowski nigdy nie zachwycał mnie urodą. Ale nie to jest istotne, tylko literatura, poezja, słowo... Poetyckim słowem  - w chwilach przerwy między kanapeczkami, ciastem i plotkami - posilaliśmy się w miarę proporcjonalnie ;-) Halina przeczytała swój erotyk bez dosłownego erotyzmu. Brakowało tylko lornetki sąsiada podglądającego z przeciwległego balkonu. A mnie się napisał wiersz polityczny (!):

kurna chata

jak to leciało? z dymem pożarów
z kurzem krwi bratniej zawodzimy pretensjami
wobec i wszem na wszelki wypadek
by wszyscy wiedzieli że nam nie po drodze
z tymi którzy na mównicach wypluwają racje
to jest wielka rzecz na skraju świata
kurna chata z dymiącym kominem jak słup
prosto do obolałego nieba i sinych chmur
nam się nie marzy tramwajowy przystanek
my tutaj a jakby gdzie indziej poza trasą
z plecakiem oczekiwań i walizka haseł
niesionych nad głowami jak aureole
codziennej nieświętości osmalonej sadzą

  

14 cze 2018

Odyseja biłgorajska

     Wczoraj po południu Jacek Żybura ponownie zabrał czytelników i słuchaczy w podróż po dawnym Biłgoraju. Spotkanie autorskie i prezentacja tomiku "Biłgoraj "ze starych fotografii" w Miejskiej i Powiatowej Bibliotece zdominowane zostało przez wspominki i próby odtworzenia dawnych ulic, budynków i mieszkańców miasta. Konfrontowano obecne nazwy ulic z dawnymi przekazami historycznymi i pamięcią zebranych. O tym, że obecna Lubelska była dawniej Mostową (od mostu nad Ładą) lub Rynkową można się stosunkowo łatwo domyślić, ale inne dla mnie jako osoby napływowej (słoika - jak raczył określić Piotr Kupczak) są zbyt trudne do odgadnięcia. W etapach zmiany nazewnictwa kryje się też historia miasta. Czasem oczywista, jak ta, że ulica Radzięcka wiodła podróżnych w stronę Radzięcina. Jak jednak z obecnej ulicy Nadstawnej, a dawniej Krzeszowskiej wyjechać na ów Krzeszów, nie bardzo można sobie wyobrazić. Nie ma już młyna, nie istnieje dwór Nowakowskiego, nie ma tartaków. Mam wrażenie, że obecne miasto znacznie się różni od dawnego, tego z początku XX wieku, opisanego w wierszach. Nikt na przedmieściach nie hoduje kur, kaczek ani świń, nie uświadczy drabiniastych wozów z końmi, na odpustach dominują chińskie zabawki z plastiku zamiast drewnianych ptaków, wirujących bąków i trocinowych piłeczek czy papierowych wiatraczków. Dobrze, że chociaż czwartkowy targ odbywa się jak dawniej, choć w innym miejscu. 
     Spotkanie z Jackiem i jego najnowszymi wierszami ożywiło wspomnienia i wyobraźnię. O roli wyobraźni w powstawaniu cyklu "ze starych fotografii" mówił sam autor. Tam, gdzie milczą źródła historyczne, wyobraźnia pozostaje jedyna siłą zdolną odtworzyć i zatrzymać przeszłość dla współczesnych. Na jak długo jeszcze? Nie wiadomo, gdyż miasto stale dąży do nowoczesności i urbanistycznej wielkomiejskości. Czasami jakby na wyrost, niewspółmiernie do miejsca i roli, jaką odgrywa. A mnie jednak trochę żal małego prowincjonalnego miasteczka z wielokulturową tradycją. 
Być może tomik Jacka Żybury to jeden z ostatnich już tak pełnych obrazów przeszłości Biłgoraja, którego autentyczność mogą potwierdzić najstarsi mieszkańcy. Niedługo zabraknie i tych ostatnich świadków. Pozostaną wiersze.
    Nie mam zdjęć z Biblioteki, więc przypomnę tylko te ze spotkania w Mieszkaniu Poezji w ZSBiO. 





3 cze 2018

Biłgorajskie Mieszkanie Poezji

        24 maja biblioteka ZSBiO stała się tymczasową stolicą poezji w Biłgoraju, gdzie zgromadzili się twórcy, czytelnicy i wielbiciele poetyckiego słowa. Kilkugodzinne spotkanie wymagało nie lada kondycji, ale udało się dotrwać prawie do samego końca ;-) Czytaliśmy wiersze, słuchaliśmy jak czytają inni, próbowaliśmy pisać sami, przenieśliśmy się do początku XX wieku, kiedy rodziły się futurystyczne manifesty słów na wolności i zawędrowaliśmy na Daleki Wschód do Kraju Kwitnącej Wiśni, gdzie w XVII wieku powstawała poezja haiku. Nasi goście opowiadali o twórczości, o poezji, o wydawaniu książek, o roli wyobraźni, kiedy brakuje słów i o słowach, które zastępują świat. Pierwsze Mieszkanie Poezji w Biłgoraju miało rozmach, oprawę i atmosferę nieformalnego chaosu ;-) Zaproszeni goście docierali do nas w odstępach czasu pozwalających na spektakularne wejścia.  Ewa Bordzań, Halina Ewa Olszewska, Elżbieta Sokołowska, Jacek Żybura i Piotr Kupczak  "potulnie" dostosowali się do pomysłów organizatorek i odpowiadali na pytania, czytali swoje wiersze, "nakręcali" atmosferę twórczej improwizacji. Nawet do zdjęcia "na ściance" niektórzy dali się ustawić. Dawno już w Biłgoraju nie było takiej akcji, w której poeci mieliby czas i miejsce zaprezentować się w tak wielostronny sposób. Może uda się kiedyś to jeszcze powtórzyć ;-)

Plakat Mieszkania Poezji 2018 - program spotkania

Mieszkanie Poezji 2018

Hasło tegorocznego festiwalu Miasta Poezji

Stoisko wydawnictwa Suite 77

Trzy Charyty prowadzące spotkanie

Twórczy namysł przy czerwonym stoliku

Jacek Żybura podpisuje tomik

Biłgoraj ze starych fotografii: ryciny i wiersze

Nawet słuchają ;-)

Publiczność

"Na ściance" poeta i jego wydawca

Co nowego w poezji


28 maj 2018

Norwidowo


      Pierwszego dnia festiwalu Miasto Poezji - 23 maja - spotkaliśmy się z okazji 135. rocznicy śmierci Cypriana Norwida. My to znaczy biłgorajscy poeci: Ewa Bordzań, Halina Ewa Olszewska, Elżbieta Sokołowska, Jacek Żybura i pisząca te słowa - Iwona Startek. Niewielki metraż Mieszkania Poezji zapełnił się ponad zwykłą miarę wszelakim dobrem: wierszami, dyskusją, biłgorajskim pierogiem gryczanym, pasztetem, lodami, nalewkami i duchem wieszczym. Wychodząc od Norwidowskiej koncepcji milczenia jako części mowy zastanawialiśmy się bowiem, co przemilcza współczesna poezja. W zasadzie niewiele, aczkolwiek odpowiedzialność nie jest tematem silnie obecnym. Czy to jednak może wróżyć - zgodnie z teorią autora "Fortepianu Szopena" - że poezja przyszłości będzie głosić pochwałę odpowiedzialności? Powiedzmy za 50 lat? Zachodzi poważna obawa, że za 50 lat zapanuje raczej totalny chaos. Ja jednak wierzę, że prawdziwa poezja się obroni. 
     Może więc dajmy spokój wieszczeniom. Jacek Żybura zadawał nam zagadki: jaki błąd fleksyjny znajduje się w wierszu Norwida "Moja piosnka II", dlaczego poemat "Polka"przypomina disco polo... Nie, no przepraszam, nie zgadzam się. W pierwszym przypadku chodzi raczej o konstrukcję eliptyczną niż błąd fleksyjny, a w drugim pieśń Harfiarza jest i tak bardziej strawna niż discopolowe prymitywne piosenki ;-) Norwid może być wkurzający, z Norwidem można się nie zgadzać, ale nie jest prymitywny! 
      Ewa Bordzań czytała na chybił trafił i okazało się, że Norwid pasuje na każdy temat. Był czy nie był Bezdomny Poeta wielkim acz niedocenionym? Trochę na własne życzenie, niestety. Czy pychą jest mieć świadomość, że się przerasta tłum dookoła, nie znajdując zrozumienia u współczesnych? Czy to tylko skrajna bezkompromisowość i odwaga raczej trzymania się własnego rozumienia poezji i sztuki? Mieliśmy nawet "telekonferencję" z artystką z Olsztyna - Hanną Fogel - autorką tomiku "Wysoko niebo, głęboko ziemia". Klęczałam na środku pokoju z ręką w górze łapiąc zasięg telefonem. Telefonia zdała egzamin - połączenia nam nie zerwało ;-) 
      Wszystkich tematów poruszanych na spotkaniu nie ujawnię, część zostanie polem domysłów ;-) Nie zdradza się tajemnic poetyckich inspiracji. Natomiast niech żałują ci, którzy na spotkanie nie dotarli, choć byli zaproszeni (nazwiska litościwie pominę). W każdym razie stanęło na ważnym postanowieniu: powołujemy do życia biłgorajską bohemę! :-) Następne spotkanie już wkrótce. 

PS Coś czytałam na zakończenie spotkania, ale zapomniałam co ;-) Trudno, niech będzie zastępczo, oczywiście też Norwid:

Ale cóż? - ptaki, co im się przywidzi,
To wyśpiewują, przysiadłszy na tarczy
Albo na hełmie moim - a duch widzi,
Że kłamią - prawda jedynie wystarczy
Nam, co za prawdą gonim, Don Kichotom,
Przeciwko smokom, jadom, kulom, grotom!...

15 maj 2018

Biłgorajskie Mieszkania Poezji 2018


Festiwal Miasto Poezji  to cykl wydarzeń kulturalnych organizowanych przez Ośrodek „Brama Grodzka – Teatr NN”. Wydarzenia o zróżnicowanym charakterze – od artystycznych poprzez popularyzatorskie, po naukowe – związane z literaturą oraz jej obecnością w Lublinie odbywają się na przestrzeni całego roku, a ich kulminacją jest majowy festiwal, który w tym roku będzie trwał w dniach 23 – 26 maja. Majowa kulminacja wydarzeń festiwalowych organizowana jest od 2008 roku i zatacza coraz szersze kręgi.
Jedną z form działań są Mieszkania Poezji, czyli otwarcie się na przestrzeń prywatną bądź zaanektowaną z przestrzeni publicznej i wkomponowanie jej w Festiwal, co pozwala na jego współtworzenie przez każdego zainteresowanego. Część zdarzeń festiwalowych odbędzie się w miejscach, których gospodarze wyrażą na to zgodę, umożliwiając zaistnienie wydarzenia kulturalnego o charakterze społecznym.  W czasie tych spotkań ich uczestnicy będą mogli czytać swoje ulubione wiersze, opowiadać o swojej fascynacji poezją czy też konkretnym poetą. W tym roku twórcy festiwalu zaprosili do organizowania Mieszkań Poezji na terenie całej Lubelszczyzny, w każdym mieście, miasteczku czy prywatnych domach.

W tym roku dwa będą działały dwa Mieszkania Poezji w Biłgoraju

       23 maja o godz. 16:00 biłgorajscy poeci spotkają się w Mieszkaniu Poezji u mnie. Zapowiedzieli się: Ewa Bordzań, Piotr Kupczak, Halina Olszewska, Ela Sokołowska, Jacek Żybura i pisząca te słowa Iwona Startek. Poza tym zapraszam wirtualnie wszystkich przyjaciół, twórców, poetów i wielbicieli poezji do kontaktu poprzez blog lub drogą majlową do włączenia się do naszego spotkania. Tematem będzie "Milczenie jako część mowy" - w 135. rocznicę śmierci Cypriana Norwida. Rozmawiamy więc o Norwidzie, czytamy Norwida, Norwidem się inspirujemy... :-)) 

      24 maja z kolei serdecznie zapraszamy tych, którzy poezję czytają i piszą do Mieszkania Poezji w ZSBiO. 
        Można wstąpić na kilka chwil bądź na dłużej, włączyć się w poszczególne przedsięwzięcia, które 24 maja wypełnią przestrzeń szkolnej biblioteki. Chętnych gości, planujących odwiedzić biłgorajskie Mieszkanie Poezji w bibliotece ZSBiO prosimy o wcześniejszy kontakt  z koordynatorkami Mieszkania Poezji – Iwoną Startek lub Dorotą Szymanek.

Program Mieszkania Poezji - biblioteka ZSBiO, ul. Cegielniana 24

10:00 – 10:45 – Poezja dnia powszedniego: poezja uliczna i poezja ulicy; prezentacja multimedialna, czytanie wierszy, także własnych, inspirowanych codziennością;
10:50 – 11:45 – Biłgoraj wart jest poezji – prezentacja tomiku Jacka Żybury „Biłgoraj ze „starych fotografii”;  spotkanie z autorem i wydawcą; będzie można nabyć tomik
12:00 – 13:20 – Lubelszczyzna i Biłgorajszczyzna inspirują – czytanie wierszy poetów regionu, lubelskich, zamojskich, biłgorajskich; zachęcamy do zaprezentowania swoich ulubionych utworów; spotkanie z poetami Biłgoraja: Ewą Bordzań, Piotrem Kupczakiem, Haliną Olszewską, Elżbietą Sokołowską, Iwoną Startek, Jackiem Żyburą
13:30– 14:30 – warsztaty pisania haiku – prowadzą Iwona Startek i Halina Olszewska;
15:00 – 16:00 – Kto pisze, nie błądzi! – prezentacja wierszy własnych, każdy może przynieść i zaprezentować to, co pisze; bez ocen, bez krytyki, po prostu dla siebie i innych;
Uwaga! Program może ulec nieznacznym zmianom z przyczyn niezależnych od organizatora.
                                                                           ZAPRASZAM!