15 lip 2026

piernaty, ornaty i inne

jakoś - jakość
      
         Czasem jedna litera robi wielką różnicę. Jedną z dewiz przypisywaną nam, Polakom, jest hasło "jakoś to będzie". Jakoś, czyli i tak wyjdziemy na swoje, nie ma co robić dramatu, liczymy, że sprawa rozejdzie się po kościach. Może też być, że jakoś tam wybrniemy, jakoś sklecimy ten biznes, aby dalej szło. O ileż inaczej by to brzmiało, gdy dodać jedną literkę. Zamiast "jakoś" postawmy na "jakość".  Ot, choćby w Internecie nawet na blogach. Niektórzy jakoś tam piszą, czasem byle jak, czasem bez sensu, aby były zasięgi. Wyszukują tematy sensacyjne, wrzucają hasło i czekają na odzew. Inni, raczej nieliczni, dbają o jakość wpisów, o jakość języka. Piszą rzadziej, ale teksty są przemyślane, dopracowane językowo i kompozycyjnie. Bo pisać dużo nie znaczy pisać dobrze. 

szlak - szlag

         Spotkałam się już wiele razy, gdy ktoś pisał, że z jakiegoś powodu trafił go szlak. Ciekawe jaki? I gdzie ten szlak? Szlag w związku frazeologicznym "niech to szlag trafi" oznacza cios, uderzenie. Słowo pochodzi z języka niemieckiego: Schlag. W pomyłkowym użyciu "szlak" zamiast "szlag" kłania się niewiedza na temat zaniku dźwięczności w wygłosie. Dźwięczne "g" traci w wymowie dźwięczność i staje się bezdźwięcznym "k", o czym wiedzą, a przynajmniej widzieć powinny dzieci w podstawówce. Dobrze by było czasami też staranniej wymawiać nawet takie wygłosowe dźwięczności, które może są słabsze, ale można je podkreślić lekkim udźwięcznieniem, żeby nie było wątpliwości, o co nam chodzi.

adaptować - adoptować

        Naprawdę ta jedna literka robi wielką różnicę. Adoptować można dziecko. Dziecko może zostać oddane do adopcji. Kandydaci na rodziców przechodzą adopcyjne procedury. Adaptować można natomiast choćby strych, poddasze na pokój mieszkalny, na sypialnię. No i oczywiście na potrzeby filmowe adaptuje się dzieło literackie. Ale żaden reżyser raczej takiego dzieła nie adoptuje jako swoje dziecko, choć może mówić metaforycznie, że jest ojcem danego filmu. "Ojciec" oznacza tutaj relację emocjonalną, a nie prawne skutki adopcji jako takiej w stosunku do filmu czy innego wytworu kultury.  Rozumiem pośpiech dzisiejszego życia, ale doprawdy tak trudno zauważyć, że te dwa wyrazy różnią się jedną samogłoską? Ta jedna samogłoska sprawia, że z poziomu międzyludzkiego (adopcja) przechodzimy na poziom przedmiotów (strych zaadaptowany na sypialnię, pracownię, szopa zaadaptowana na garaż). A rozróżnienie jest takie proste, wystarczy od tych czasowników utworzyć rzeczowniki, a one zdecydowanie się różnią: adoptować - adopcja; adaptować - adaptacja. No ale trzeba wiedzieć, co to są rzeczowniki odczasownikowe. Również szkoła podstawowa się kłania. 

dziatki - dziadki

      Najlepiej byłoby nie używać formy potocznej, gdy się nie bardzo wie, jak. "Dziadki" w znaczeniu "dziadkowie" to forma zdecydowanie potoczna, można powiedzieć, kolokwialna. Jednakże znajomość prawidłowego wyrazu "dziadkowie" powinna dać do myślenia tym, którzy chcą użyć potocznej, bo przecież jest tam "d", które musi pojawić się także w tej krótszej "dziadki". Ale jak ktoś nie myśli, nie porównuje, nie dostrzega, to pisze, że "dziatki siedzą na wsi i nie znają współczesnej technologii".  Rzeczywistość zaś dowodzi, że nawet dzisiejsze dziatki, czyli dzieci świetnie się znają na współczesnej technologii. Bo dziatki - pisane przez "t" - to dzieci. Można co najwyżej z początkiem wakacji zawieźć dziatki na wieś i zostawić dziadkom pod opieką. Kto jak kto, ale rodzice nie powinni tych dwóch wyrazów mylić. 

piątka - piętka; piątka - piąstka

        Ogromne pole do popisu dla elokwentnych. Można gonić w piętkę z powodu braku piątej klepki. Przybić piątkę to nie to samo jednak, co dostać piątkę  w szkole. Z kolei goniąc w piętkę można jednocześnie lubić piętki chleba i trzymać nawet jedną w pięści, czyli w garści. Jednak gdy nie chcemy z kimś rozmawiać, wystarczy obrócić się na pięcie i odejść zaciskając pięści. Mała piąstka dziecka idzie w parze z małą jego piętką, bo całe nóżki ma wciąż małe. Z tego wynika, że piętka piętce nierówna: jedną można zjeść, a drugą wymachiwać pod nosem rodziców. Szybka piątka pytań na rozgrzewką natomiast z piąstką ma tyle wspólnego, że pytań jest pięć i palców w piąstce też pięć. 

          Czas na tytułowe piernaty. Jak nazwa wskazuje, piernaty mają pierze - dawniejszy materac wypełniony pierzem. Tak samo jak pierzyna. Pierzyna służy do przykrycia się, a na piernatach się leżało. Z czasem piernaty się rozmnożyły i określano nimi w ogóle to, co służyło do spania, na czym się spało i pod czym się spało. Wszystko, co znalazło się na łóżku awansowało na piernaty. Oczywiście z ornatami nie miało nic wspólnego poza podobieństwem brzmieniowym tworzącym rym. 

         
          

      

10 komentarzy:

Andrzej Włodarczyk pisze...

Bardzo ciekawy tekst, bo pokazuje, że czasem naprawdę jedna literka potrafi zmienić cały sens wypowiedzi. Sam łapię się czasem na tym, że w pośpiechu człowiek coś napisze „na szybko” i dopiero później zauważa, że wyszło zupełnie inaczej niż chciał. Najbardziej podoba mi się jednak ta różnica między „jakoś” a „jakość” — niby drobiazg, a w sumie sporo mówi o podejściu do wielu rzeczy, nie tylko do pisania.

emberiza pisze...

Ba, nie tylko jedna literka, czasami nawet przecinek lub jego brak zmienia całkowicie sens całości wypowiedzi. A w pośpiechu łatwo o przeoczenie lub zamianę litery, a wtedy nawet bywa śmiesznie.

Puszkowa i Puszek pisze...

Obróciłam się na pięcie, zwinęłam dłoń w piąstkę i zamiast pisać 'jakoś', daję Ci piątkę za jakość:-) Ciepło mi się na sercu zrobiło, nawet cieplej, niż w tych tytułowych piernatach po przeczytaniu Twojego tekstu:-)

emberiza pisze...

Dziękuję, ale uczciwie powiem, że zasłużyłam co najwyżej na piątkę z minusem, bo były literówki, które poprawiłam, a i tak nie jestem pewna, czy wszystkie.
Miło czytać takie komentarze, jak Twój :-)

Bluemoonka pisze...

Piąty komentarz. Gdyby jeszcze był piątek, Piętaszek byłby przytupnął piętką przed wyruszeniem na szlak wiodący ku wysokiej jakości piernatom... ;) /bez sensu, wiem/
Ja wyłączyłam wrażliwość językową (z obawy przed szlagiem), odkąd rozpowszechniło się "także". I może jedyne co jeszcze może pomóc to wyśmiewanie błędów, bo poważnych wyjaśnień widziałam już wiele i zawsze okazują się wołaniem na puszczy

emberiza pisze...

Nie da się całkiem wyłączyć, czasami człowieka aż rusza... Co jakiś czas pojawia się nowe modne słowo, którego wszyscy używają najczęściej źle. Mnie strasznie denerwuje obecna moda na "atencję" i "atencjusza/atencjuszkę" w kompletnie bezsensownym znaczeniu.

NotSooMinimal pisze...

No cóż, jakość gramatyki spada i wydaje się, że jakoś ujdzie to na sucho... Staramy się, a jak czytamy później tekst jako całość, sami byśmy sobie nie dali piątki, nawet czwórki :) Ile razy sama muszę poprawiać własne teksty, to już nawet nie liczę! Ale nic to! Możemy sobie wszyscy przybić piątkę, bo przynajmniej jeśli cokolwiek zauważymy, to nie omieszkamy tego poprawić, zamiast próbować na siłę adaptować swój styl pisania do nowych tendencji ;)
Świetny tekst, proszę o kolejne! :)

emberiza pisze...

Otóż to, pomyłki, literówki, jakieś przesunięcia składniowe, gdy pisze się szybko, na żywo, zdarzają się każdemu. Różnica polega na tym, ze mając świadomość własnej niedoskonałości, potrafimy to poprawić i nie będziemy się obrażać, gdy ktoś zwróci uwagę, a są osoby tak odporne na wiedzę i tak przekonane o własnej nieomylności, że nie ma sensu nawet rozmawiać. Unikam czytania tekstów, gdzie są rażące błędy a jeszcze autor/autorka uważa, że wszystko w porządku.

137 pisze...

Dziękuję za lekcje języka. Niektóre rzeczy były mi wiadomo, a inne zupełnie świeże.

emberiza pisze...

A czasem się wiedziało, ale zapomniało. Tak to bywa. Zawsze warto dowiedzieć się czegoś nowego i odświeżyć niby rzeczy znane, ale gdzieś rozwiane. Pozdrawiam!