6 sie 2026

sierpień

południe
milczą drzewa wykute z kamienia 
ciemny kształt bociana jak błysk
przeciął podwórze i znikł
kura złotym okiem spogląda w niebo
nic
nie mąci błękitu
żar powietrza broni dostępu
do chłodnych zaułków cienia
cisza
narasta z daleka pochłania
wyschnięte wodopoje 
przepaść dalekiej drogi rozpala
podeszwy stóp 
ten dzień spłonął
drzazgą 
w popiele wieczoru