28 lip 2026

Słuchać i rozumieć

        Zanim spróbujemy wyrażać siebie, chcąc zaprezentować swoje poglądy, ujawnić emocje, ocenić rzeczywistość, warto najpierw nauczyć się słuchać innych i rozumieć, co chcą nam zakomunikować poprzez słowa i zachowania. W życiu codziennym umiejętność słuchania/rozumienia oraz wypowiadania się najczęściej odbywa się równolegle i naprzemiennie, np. w trakcie rozmowy nasza rola jako słuchającego (odbiorcy) i komunikującego (nadawcy) wielokrotnie się zmienia. Ale i w sytuacji, gdy naszym zadaniem jest choćby wygłoszenie dłuższej mowy, warto uświadomić sobie, z jakim audytorium będziemy mieli do czynienia, na jaki odbiór możemy liczyć. Prelegent, mając na uwadze skuteczność wypowiedzi, musi być także uważnym obserwatorem rozumiejącym znaczenie niewerbalnego zachowania słuchaczy, którzy sygnalizują mu np. znudzenie (dyskretne ziewanie), zniecierpliwienie (spoglądanie na zegarek), zainteresowanie (skupione spojrzenia, namysł, notowanie).

       Po pierwsze więc, nauczyć się słuchać, co mówią inni, i rozumieć, co chcą nam powiedzieć nie tylko poprzez słowa, ale też gestami, mimiką, nawet poprzez ubiór czy inne zachowania. Od tego zależy udany kontakt z odbiorcą (czy odbiorcami). Słuchać to znaczy słyszeć, co naprawdę ktoś mówi, a nie ulegać złudzeniu, że nam się wydaje, co do nas jest mówione. Typowy przykład niesłuchania polega na przerywaniu rozmówcy w przekonaniu, że my już dobrze wiemy, co rozmówca chce nam powiedzieć. Ponadto dla upewnienia się, czy dobrze rozumiemy, warto stosować parafrazy wypowiedzi nadawcy. Parafrazy dokonujemy głośno, pytając rozmówcę, czy o to właśnie mu chodziło. Upewniamy się też w ten sposób co do intencji mówiącego. 

      Po drugie, istotną sprawą są towarzyszące wypowiedzi emocje, które nie muszą być i najczęściej nie są zwerbalizowane wprost, ale ujawniają się poprzez dobór słownictwa, gesty, ton głosu. Anna, szefowa zespołu wydaje polecenie Dorocie: „Napisz raport z ostatniego zadania”. Dorota wzrusza ramionami i odpowiada: „Znowu ja? Daj komuś innemu to zadanie, niech się też wykaże”.  Anna może zignorować  zachowanie i powtórzyć polecenie, ale może też próbować właściwie zrozumieć usłyszany komunikat. Czy Dorota odmawia wykonania zadania? Najlepiej wprost zapytać: „Czy to oznacza, że nie zrobisz tego raportu?” I tu może się okazać, że wcale nie o to chodziło Dorocie, gdyż wyjaśnia: „Napiszę, jestem w stanie to zrobić, ale nie od razu. Jestem w trakcie pisania innego projektu, który muszę skończyć we właściwym terminie”. Okazuje się, że Dorota jest rozdrażniona nałożeniem się terminów obu zadań i dlatego tak zareagowała.  Anna, rozumiejąc sytuację znajdzie lepsze rozwiązanie: może zlecić zadanie komuś innemu,  może też ustalić dłuższy termin na wykonanie zadania albo dać Dorocie kogoś do pomocy.

        Każda wypowiedź bowiem jednocześnie może pełnić kilka funkcji. Jeśli nadawca informuje nas o otaczającej nas rzeczywistości posługując się językiem obiektywnym, nienacechowanym emocjonalnie, mamy do czynienia z funkcją informacyjną (informatywną) czy inaczej poznawczą. Jeśli informacja wyposażona jest dodatkowo w aspekt emocjonalny, mówiący o stanie ducha nadawcy, mamy do czynienia z funkcją ekspresywną (emotywną).  Z kolei gdy nadawca stara się wpłynąć na odbiorcę, wywołując określoną reakcję, mówimy o funkcji impresywnej (konatywnej).

       W powyższym przykładzie wypowiedzi Doroty wystąpiły te trzy funkcje jednocześnie. Dorota poinformowała bowiem, że nie jest w stanie teraz wykonać zadania (funkcja informacyjna), ujawniła swoje emocje, rozdrażnienie (funkcja ekspresywna), zasugerowała inne rozwiązanie, aby zlecić zadanie komuś innemu (funkcja impresywna). Anna mogła odczytać tylko funkcję pierwszą, interpretując ją jako odmowę wykonania polecenia i wówczas Dorotę czekałyby konsekwencje służbowe. Jednak prawdziwe rozumienie polega na umiejętności uważnego słuchania, pozwalające komunikować się skutecznie, a nie tylko powierzchownie.

23 lip 2026

Skuteczność komunikacji

       W podstawowym rozróżnieniu podaje się dwie odmiany komunikacji międzyludzkiej: werbalną i niewerbalną. 

a) werbalna

- mowa

- pismo

b) niewerbalna

- mowa ciała (mimowolna)

- język symboli (np. kolor kwiatów itp.)

- gesty intencyjne (zachowania, np. ukłon)

W odniesieniu do codziennego bezpośredniego kontaktów interpersonalnych  Elliot Aronson mówi  o komunikowaniu się efektywnym, którego warunkami są:

·       bezpośrednie sprzężenie zwrotne, czyli otwartość wyrażania się w sytuacji, która tego wymaga, zwłaszcza w odniesieniu do naszych uczuć;

·       nastawienie na ekspresywność, czyli ujawnianie własnych uczuć zamiast oceniania drugiego człowieka;

·       budowanie relacji opartych na zaufaniu, w których szczerość nie będzie wykorzystywana przeciwko drugiej osobie.

I właśnie w odniesieniu do komunikacji werbalnej za podstawowy jej warunek uznaje się skuteczność. Warunkami skutecznej komunikacji są:  wiarygodność, kompetencja, atrakcyjność formy.


komunikacja międzyludzka

wiarygodność + kompetencja + atrakcyjność         = skuteczność


            Jak osiągnąć trzy wymienione warunki skutecznej komunikacji? Najpierw trzeba sobie uświadomić, co one oznaczają i jakiego wymagają od nas zaangażowania.

Wiarygodność jest wypadkową posiadanej przez nas wiedzy, czyli orientacji w zakresie przekazywanej w akcie komunikacji informacji. Oczywiście źródła owej wiedzy mogą być różne: profesjonalne studia, życiowe doświadczenie bądź oparcie się na wiedzy innych w postaci poznanych źródeł naukowych, badań itp.

Kompetencja może być  mylona z wiedzą, ale oznacza coś innego. Jest ona związana z umiejętnością nadawcy do przekazywania posiadanej wiedzy. Ważną rolę odgrywają tutaj kompetencje językowe, czyli zdolność precyzyjnego i jasnego formułowania myśli, przy czym w zależności od formy komunikatu (pismo lub mowa) owe umiejętności mogą być wykorzystywane kompleksowo lub tylko niektóre. Oczywistą jest rzeczą, że w przypadku wygłaszania mowy przed audytorium (czy nawet w zwykłej rozmowie) w ramach kompetencji językowych pojawi się także umiejętność stosowania mowy ciała, gestów, spojrzenia, a nawet odpowiedniego stroju.

Atrakcyjność formy przekazu, czyli kształtu komunikatu to szereg czynników dostosowanych do rodzaju informacji, założonego celu wypowiedzi, adresata oraz okoliczności. W przypadku dłuższej wypowiedzi ważną rolę odgrywają środki retoryczne, językowe środki perswazyjne, uatrakcyjnienie przekazu różnego rodzaju nowoczesnymi środkami wizualizacyjnymi, np. prezentacja multimedialna, pokaz.   

      Skuteczność nie jest prostą sumą powyższych trzech elementów, lecz ich harmonijnym współistnieniem zależnym od wielu czynników. Zaburzenie owej harmonii może zniweczyć każdą wypowiedź sprawiając, że stanie się nieskuteczna, a nawet bezużyteczna. Nadmierna koncentracja na retorycznych zabiegach językowych, naszpikowanie tekstu retorycznymi konstrukcjami zasłoni właściwy temat, rozmydli go niwecząc tym samym cel wypowiedzi. Z kolei przesadne uatrakcyjnienie formami graficznymi, wizualizacjami lub - w przypadku wystąpienia ustnego - środkami multimedialnymi - rozproszy uwagę odbiorców. Zachowanie właściwych proporcji tworzących harmonijną całość na każdym poziomie komunikacji dodałabym jako czwarty warunek jej skuteczności:


skuteczność komunikacji to:

                    wiarygodność i kompetencja nadawcy

                    atrakcyjność przekazu

                    harmonijna proporcja użytych środków

15 lip 2026

piernaty, ornaty i inne

jakoś - jakość
      
         Czasem jedna litera robi wielką różnicę. Jedną z dewiz przypisywaną nam, Polakom, jest hasło "jakoś to będzie". Jakoś, czyli i tak wyjdziemy na swoje, nie ma co robić dramatu, liczymy, że sprawa rozejdzie się po kościach. Może też być, że jakoś tam wybrniemy, jakoś sklecimy ten biznes, aby dalej szło. O ileż inaczej by to brzmiało, gdy dodać jedną literkę. Zamiast "jakoś" postawmy na "jakość".  Ot, choćby w Internecie nawet na blogach. Niektórzy jakoś tam piszą, czasem byle jak, czasem bez sensu, aby były zasięgi. Wyszukują tematy sensacyjne, wrzucają hasło i czekają na odzew. Inni, raczej nieliczni, dbają o jakość wpisów, o jakość języka. Piszą rzadziej, ale teksty są przemyślane, dopracowane językowo i kompozycyjnie. Bo pisać dużo nie znaczy pisać dobrze. 

szlak - szlag

         Spotkałam się już wiele razy, gdy ktoś pisał, że z jakiegoś powodu trafił go szlak. Ciekawe jaki? I gdzie ten szlak? Szlag w związku frazeologicznym "niech to szlag trafi" oznacza cios, uderzenie. Słowo pochodzi z języka niemieckiego: Schlag. W pomyłkowym użyciu "szlak" zamiast "szlag" kłania się niewiedza na temat zaniku dźwięczności w wygłosie. Dźwięczne "g" traci w wymowie dźwięczność i staje się bezdźwięcznym "k", o czym wiedzą, a przynajmniej widzieć powinny dzieci w podstawówce. Dobrze by było czasami też staranniej wymawiać nawet takie wygłosowe dźwięczności, które może są słabsze, ale można je podkreślić lekkim udźwięcznieniem, żeby nie było wątpliwości, o co nam chodzi.

adaptować - adoptować

        Naprawdę ta jedna literka robi wielką różnicę. Adoptować można dziecko. Dziecko może zostać oddane do adopcji. Kandydaci na rodziców przechodzą adopcyjne procedury. Adaptować można natomiast choćby strych, poddasze na pokój mieszkalny, na sypialnię. No i oczywiście na potrzeby filmowe adaptuje się dzieło literackie. Ale żaden reżyser raczej takiego dzieła nie adoptuje jako swoje dziecko, choć może mówić metaforycznie, że jest ojcem danego filmu. "Ojciec" oznacza tutaj relację emocjonalną, a nie prawne skutki adopcji jako takiej w stosunku do filmu czy innego wytworu kultury.  Rozumiem pośpiech dzisiejszego życia, ale doprawdy tak trudno zauważyć, że te dwa wyrazy różnią się jedną samogłoską? Ta jedna samogłoska sprawia, że z poziomu międzyludzkiego (adopcja) przechodzimy na poziom przedmiotów (strych zaadaptowany na sypialnię, pracownię, szopa zaadaptowana na garaż). A rozróżnienie jest takie proste, wystarczy od tych czasowników utworzyć rzeczowniki, a one zdecydowanie się różnią: adoptować - adopcja; adaptować - adaptacja. No ale trzeba wiedzieć, co to są rzeczowniki odczasownikowe. Również szkoła podstawowa się kłania. 

dziatki - dziadki

      Najlepiej byłoby nie używać formy potocznej, gdy się nie bardzo wie, jak. "Dziadki" w znaczeniu "dziadkowie" to forma zdecydowanie potoczna, można powiedzieć, kolokwialna. Jednakże znajomość prawidłowego wyrazu "dziadkowie" powinna dać do myślenia tym, którzy chcą użyć potocznej, bo przecież jest tam "d", które musi pojawić się także w tej krótszej "dziadki". Ale jak ktoś nie myśli, nie porównuje, nie dostrzega, to pisze, że "dziatki siedzą na wsi i nie znają współczesnej technologii".  Rzeczywistość zaś dowodzi, że nawet dzisiejsze dziatki, czyli dzieci świetnie się znają na współczesnej technologii. Bo dziatki - pisane przez "t" - to dzieci. Można co najwyżej z początkiem wakacji zawieźć dziatki na wieś i zostawić dziadkom pod opieką. Kto jak kto, ale rodzice nie powinni tych dwóch wyrazów mylić. 

piątka - piętka; piątka - piąstka

        Ogromne pole do popisu dla elokwentnych. Można gonić w piętkę z powodu braku piątej klepki. Przybić piątkę to nie to samo jednak, co dostać piątkę  w szkole. Z kolei goniąc w piętkę można jednocześnie lubić piętki chleba i trzymać nawet jedną w pięści, czyli w garści. Jednak gdy nie chcemy z kimś rozmawiać, wystarczy obrócić się na pięcie i odejść zaciskając pięści. Mała piąstka dziecka idzie w parze z małą jego piętką, bo całe nóżki ma wciąż małe. Z tego wynika, że piętka piętce nierówna: jedną można zjeść, a drugą wymachiwać pod nosem rodziców. Szybka piątka pytań na rozgrzewką natomiast z piąstką ma tyle wspólnego, że pytań jest pięć i palców w piąstce też pięć. 

          Czas na tytułowe piernaty. Jak nazwa wskazuje, piernaty mają pierze - dawniejszy materac wypełniony pierzem. Tak samo jak pierzyna. Pierzyna służy do przykrycia się, a na piernatach się leżało. Z czasem piernaty się rozmnożyły i określano nimi w ogóle to, co służyło do spania, na czym się spało i pod czym się spało. Wszystko, co znalazło się na łóżku awansowało na piernaty. Oczywiście z ornatami nie miało nic wspólnego poza podobieństwem brzmieniowym tworzącym rym. 

         
          

      

9 lip 2026

zapomnij

zapomnij o deszczu o mokrym ubraniu
zostaw parasolkę kalosze zbędne
zapomnij o płaszczu nie ochroni cię wcale 
gdy w strugach utoną zielone liście
deszczowi bracia drzewa skąpane
rozwieszą w powietrzu wodne woale
zapomnij o zwiędłych kwiatów agonii
w deszczowy dzień rozwiną się nowe
z pąków uśpionych na czas przetrwania
pokorne trawy w pas przygięte
pod biczem strumieni spod chmur granatu
powstaną z klęczek na nowe modlitwy
przez ścieżki polne rozwiane oddechy 
zapomnij tak wiele z dawnej niepewności
z mrocznych przeczuć utkane trwogi
po każdym deszczu błyszczą ukojeniem
krople diamentów w pajęczynach

1 lip 2026

bezimienny

czy będzie wspaniały
ten dzień nienazwany jeszcze 
żadnym imieniem

nie, nie, wspaniały nie będzie
będzie zwyczajny
nastaw w czajniku wodę na herbatę
ciastem poczęstuj wróble
i popatrz jak żar słoneczny
pochyla zwiędnięte łodygi żółtlicy

niech będzie wspaniały
ten dzień nienazwany jeszcze
żadnym imieniem

tymianek rozsiewa aromat
fioletowym się kładzie kobiercem
obok mięta dumna rozkwita
wprasza się do dzbanka 
piołunem się wzbija ogród do nieba
modlitwą pszczół 
w pachnącej katedrze oregano

jakże wspaniały ten dzień
w lipcowym upale
nienazwany jeszcze 
żadnym imieniem

czy ktoś nazwie go później
tego lata rocznikiem 
lub chmur ciemniejących granitem
gdy zza horyzontu powieje
wiatr ojciec deszczu i burzy

i będzie wspaniały
na zawsze
bezimienny

26 cze 2026

haiku na lato

jasny poranek
skąd przybywasz żabko
prosto do drzwi?

południe
kolorowe płatki
w pełnym rozkwicie

drżą liście
w głośnym świergocie
coś się dzieje

płyną chmury
w skwarne południe
szukam cienia

odpoczynek
między grzędami
piórko bażanta

powrót z ogrodu
przez zielone łany
przemyka sarna

po ulewie
ścieżka za domem biała
od płatków jaśminu

owocowe lato
czerwone soki w słojach
na parapecie






17 cze 2026

Aforyzmy 27

I na prostej drodze można utknąć bez celu.

Im dłużej żyjemy, tym większy mamy deficyt czasu.

Najszybszym sprinterem świata jest czas: jeszcze nikt go nie dogonił.

Kto szuka, znajduje; kto znajduje, ten wie; kto wie, chce wiedzieć więcej.

Niektórzy mówią zawsze na ten sam temat: o sobie. 

Ludzie, którzy nie mają nic do powiedzenia, najczęściej chowają się za głośna elokwencją. Prawdziwa mądrość potrzebuje milczenia, żeby dojrzeć i ciszy, żeby wybrzmieć. 

W zwiędłych kwiatach kryje się zarodek przyszłych owoców.

Najpierw człowiek przez lata uczy się, żeby pracować i zarabiać, a potem przez lata zarabia, żeby przestać pracować. 

Ludzi można podzielić na motyle i spawaczy: motyle nigdzie nie zagrzeją długo miejsca, a spawacze jak przyspawają się do stołka, to ani ich oderwać. 

Niektórych trzyma przy życiu siła przyzwyczajenia. 

10 cze 2026

Pasamonik i inni

      Technologia zmienia nie tylko warunki życia, rzeczywistość, która nas otacza, ale i język. To, co kiedyś istniało, przestaje istnieć w dawnej formie, więc słowa także zanikają. Przechodzą w czas przeszły, zapomniane jak zaginione cywilizacje. Rzecz dotyczy zawodów, niegdyś powszechnie obecnych, a dziś, za sprawą rozwoju technologii produkcji, nieistniejących lub wykonywanych mechanicznie. Niektóre z nich nie występują nawet jako relikt dawnych umiejętności w skansenach czy przy okazji historycznych rekonstrukcji. 
      O ile pasjonatów kowalstwa wciąż można spotkać, a kowalstwo artystyczne zdobywa uznanie i podziw, tak inne już z samej nazwy są kompletnie nieznane. Czasami ktoś natknie się na niektóre czytając dzieła naszej literatury. Mamy treserów, behawiorystów i groomerów, a przeciętny czytelnik nie rozumie, kim byli szczwacze w "Panu Tadeuszu". Szczwacz pełnił ważną rolę w obyczajowości myśliwskiej, układając psy do polowań. Krótko mówiąc, szczwacze tresowali ogary i charty, aby wystawiały zwierzynę myśliwym. 
       Wiele zajęć i ich nazw wywodzi się właśnie z kultury dworskiej, stąd też ich zanik w czasach współczesnych. Nie jeździmy karocami, więc nie ma forysiów. Foryś - to jeździec, konny pachołek, który poprzedzał karetę. Czasami jechał w przedniej parze konnej, gdy zaprzęg był cztero- lub sześciokonny. Z końmi związany był także fornal, który w majątku dworskim zajmował się konnym zaprzęgiem służącym do pracy na roli. Opiekował się końmi, dbał o wóz, przygotowywał je do prac rolniczych. Odpowiadał za dobrą kondycję koni, łączył w swoich zajęciach funkcję stajennego i woźnicy, zarządzał też organizacją prac polowych. 
       Wśród zaginionych słów szczególne miejsce zajmują nazwy zawodów usługowych, czyli rzemieślników. Całkowicie zapomnianym zawodem był tytułowy pasamonik, czyli producent ozdobnych elementów pasmanteryjnych: frędzli, pomponów, tasiemek, wstążek, galonów. Frędzle wszelkiego rodzaju możemy dzisiaj kupić na metry w każdym sklepie pasmanteryjnym, a kiedyś wyrabiano je ręcznie. Ozdobne guzy, naszycia, taśmy - to był efekt zręczności pasamonika. 
       W zasadzie nie spotkamy też dzisiaj rymarza, czyli rzemieślnika wytwarzającego skórzane końskie uprzęże i siodła. Rymarz szył uździenice, szory, zajmował się też ich naprawą. Szycie uprzęży nie było łatwe, gdyż rymarz robił  to ręcznie, co wymagało specjalistycznych narzędzi i zręczności. Wyrobami ze skór zajmował się też kuśnierz, z tym, że szył ubrania dla ludzi: futra, buty, czapy, rękawice. W zasadzie kuśnierz pracował nad ubiorem od samej podstawy, czyli sam też skóry najpierw wyprawiał. Była to więc kompleksowa działalność, począwszy od przygotowania materiału, wykrojenia go i szycia. 
       I na koniec jeszcze przypomnijmy folusznika. Bez niego nie byłoby wielu ubrań, zwłaszcza takich, jak kapelusze i palta. Folusznik zajmował się zagęszczaniem materiału. Jednym z efektów pracy folusznika był między innymi filc. Dzisiaj filcowanie stało się działalnością pasjonatów rękodzieła, którzy bawią się w wytwarzanie artystycznych ubrań z elementami filcu. Zakres prac typowego folusznika był jednak znacznie szerszy i o wiele bardziej wymagający. 

6 cze 2026

ostatnie drzewo

na wulkanicznej wyspie
samotne drzewo uczepione klifu
ostatnie ze swojego gatunku

minęły stulecia obfitości
radosne dni szelestu w konarach

opłakuje 
złamane kikuty
poszarpane skały 
wyspę

ostatnie drzewo 
ostani raz
rozsiewa nasiona

31 maj 2026

Aforyzmy 26


Dać się poruszać losowi lekko jak liść na wietrze to najdoskonalsza sztuka życia. 

Człowiek nauczył się jeździć i latać, a w chwili rozpaczy i tak pada na kolana. 

Dla niektórych największym wyzwaniem  jest zająć się samym sobą. 

Niektórzy podróżując po całym świecie wszędzie widzą tylko siebie.

Nawet mieszkając w jednym miejscu można mieć szerokie horyzonty.

Codzienna poranna kawa bywa jedynym stabilnym punktem w niestabilnej rzeczywistości. 

Życie jest podróżą na gapę: bez biletu i bez mapy.

Nieustanne rozpamiętywanie przeszłości zamyka widoki na przyszłość.

Niektórym się wydaje, że są wolni, a ich życiowe wybory to tylko wypadkowa konieczności i możliwości.

Znajomość czterech stron świata to za mało, żeby poznać siebie. 

25 maj 2026

odgłosy wieczoru

ciemnieje wieczór w podwórzu starej kamienicy
na dachu gołębie jak znieruchomiałe posągi
szybują w snach między gwiazdami
kolejno zapalają się światła mieszkań
zza drzwi wypływa gwar 
domowe sprzęty zaczynają rozmowę
szuranie krzeseł gaworzenie telewizora
głucho dudni bęben pralki
pod oknami czyjeś zmęczone człapanie 
z workiem na śmieci do kontenera i z powrotem
trzask frontowej bramy zamyka dzień



18 maj 2026

18 maja 1944 roku...

... żołnierze II Korpusu Polskiego pod dowództwem gen. Andersa po wielodniowych krwawych walkach (od 11 maja) weszli na teren zdobytego klasztoru Monte Cassino, otwierając drogę na Rzym.  Opis zmagań i wielkiego heroizmu dzień po dniu, godzina po godzinie zawiera reportaż Melchiora Wańkowicza Bitwa o Monte Cassino pisana przez autora w latach 1945 - 1946 i opublikowana w Rzymie i Mediolanie.
       Szczegółowe dane topograficzne, nazwy, elementy krajobrazu, szczegóły trudnego górzystego terenu, taktyczne decyzje ataku na kolejne stanowiska wroga zawarte w książce Wańkowicza znajdują potwierdzenie na mapach i rysunkach z pola bitwy. Wśród wielu barwnych i dramatycznych zarazem scen z pola walki przewijają się zwykli żołnierze, ich dowódcy oraz późniejsze znane postacie jak Gustaw Herling-Grudziński, który po zwolnieniu z sowieckiego łagru z Armią Andersa przeszedł szlak bojowy od Bliskiego Wschodu po kampanię włoską.  
      A dzisiaj?... Dzisiaj nadal rosną tam majowe maki, jak dawniej i jak głosi tytuł piosenki Feliksa Konarskiego (również żołnierza II Korpusu) Czerwone maki na Monte Cassino. Pieśń wraz z melodią skomponowaną przez Alfreda Schütza powstała w ciągu jednej nocy. Utwór emocjonalnie doskonale dopełnia reportaż Wańkowicza i bitewne dokumenty. 


Teren walk II Korpusu - mapa z 1944 roku 


Stanowisko Domek Doktora - wielokrotnie wspominany w książce Wańkowicza; mapa z 1944 roku


Stanowisko Głowa Węża - mapa z 1944 roku


Fragment terenu walk;
zaznaczyłam kolorami: w czerwonej obwódce Domek Doktora, żółto podkreślona Głowa Węża i na zielono Droga Polskich Saperów
Mapka opublikowana w 1946 roku w Wielkiej Brytanii

13 maj 2026

czekając - haiku

odwiedziny
skąd przybywają
te chmury?


oczekiwanie
grządki jedna przy drugiej
pełne nasion


majowa podróż
wiatr rozwiewa dmuchawce
w dal 





5 maj 2026

Zdawałam u niej egzamin

     Zmarła 24 kwietnia, dzisiaj był pogrzeb. Prof. Zofia Józefa Zdybicka, siostra urszulanka, profesor filozofii i religioznawstwa, wykładowczyni Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, współtwórczyni Lubelskiej Szkoły Filozoficznej. Prowadziła wykłady z filozofii Boga i filozofii religii oraz z antropologii, metafizyki i etyki. Pojawiała się na korytarzach w swoim szarym habicie urszulanki cicho, niespodziewanie i zawsze z uwagą, z półuśmiechem. Miałam szczęście i zaszczyt ją poznać, zdawać u niej egzamin, który bardziej przypominał przyjacielską rozmowę. Przyjazna, ciepła, zarazem rzeczowa i konkretna. Bez żadnej sztuczności.  Zmarła w wieku 97 lat, została pochowana na cmentarzu przy ul. Lipowej w Lublinie.  
     W ogóle miałam szczęście do wykładowców filozofii. Udało mi się jeszcze bywać na wykładach o. prof. Krąpca, słuchać jak fascynująco opowiada o niuansach myślenia filozoficznego. Miał energię dwudziestolatka, co objawiało się w szerokiej i obrazowej gestykulacji, od której czasami coś spadało z katedry. Jego przeciwieństwo - ks. prof. Józef Herbut (urodzony na Podolu w 1933 r.!): skupiony, zamyślony, pozornie wycofany, niepatrzący na salę i studentów - wykłady z logiki i metodologii głosił chodząc od ściany do ściany, niemal beznamiętnym tonem, ale niechby ktoś się tego nie nauczył! 
      Wiele mam do tej pory książek ówczesnej silnej lubelskiej grupy filozoficznej. Od "Ja, człowiek" ojca prof. Mieczysława Krąpca poczynając, przez podstawy filozofii prof. Antoniego Stępnia, podręczniki do retoryki prof. Piotra Jaroszyńskiego, etyczne rozważania ks. prof. Andrzeja Szostka i oczywiście książki siostry profesor Zofii Zdybickiej. Kawał dobrej wymagającej lektury! 

29 kwi 2026

21. antologia słupska

      Wiosną 2026 roku ukazał się dwudziesty pierwszy zbiór wierszy wydany przez Centrum Kultury Powiatu Słupskiego. Dwutomowa publikacja składa się z części pierwszej Szepty wśród pól i części drugiej pod tytułem Słońce złotem sypnie, w których mam skromny udział. Jak zawsze starannie wydane, dopracowane edytorsko i ułożone w odrębne rozdziały utwory dają obszerny przegląd współczesnej twórczości poetyckiej autorów niemal z całej Polski a także z Litwy, Ukrainy, USA, Kandy.  Na podkreślenie zasługuje fakt, że poza tekstami wierszy autorzy przedstawieni zostali także na fotografiach oraz w zebranych na końcu każdego tomu biogramach twórczych, dzięki czemu czytelnicy mogą powiązać treści i wymowę poetycką niektórych utworów z losami ich twórców. 

       W tomie pierwszym publikacji znajdują się moje najnowsze wiersze napisane w ciągu ubiegłego roku: są miejsca, pamięć rzeki, nic pomiędzy oraz ogrody moje


W tomie drugim pod tytułem Słońce złotem sypnie mój udział poległ na napisaniu do niego wstępu, w którym omawiam wybrane aspekty form gatunkowych i motywów zamieszczonych w nim utworów. W sumie w obu częściach antologii została zaprezentowana twórczość ponad siedemdziesięciorga poetów z Polski i zagranicy. 





Fragmenty wstępu do części II - Słońce złotem sypnie

25 kwi 2026

Dobry humor nie jest zły

Wyszukane w przedwojennej prasie. Humor nie tylko obrazkowy. 
















19 kwi 2026

Tytuły

     Przeglądając dawne gazety i czasopisma dochodzę do wniosku, że ówcześni wydawcy mieli większą fantazję. Najczęściej oczywiście tytuł wskazuje na tematykę, ale ciekawe są te, w których od razu ujawnia się czy miejsce wydania, czy zasięg, co miało znaczenie na przykład w czasach zaborów. Bogactwo oryginalnych tytułów potrafi nawet czasami rozbawić. Ciekawe, że w II połowie XIX wieku i na początku wieku XX wychodziło sporo czasopism satyrycznych, których dzisiaj na rynku próżno szukać. Próżno dzisiaj natrafić na coś oryginalniejszego, zabawniejszego niż piętnaście gazetek z programem telewizyjnym. Może magnaci prasowi - bo wydawcy tworzą dzisiaj potężne kartele -  powinni zerknąć na historię czasopiśmiennictwa i popisać się większą pomysłowością. 

"Złodziej Polityczny" z 1831 roku, Wydawany w Warszawie


"Wielkopolanin" z 1893 roku, wydawany w Poznaniu


"Kurier Teatralny Lwowski" z 1871 roku


"Dzwon" z 1928 r., wydawany w Warszawie


"Chata" z 1892 roku, dwutygodnik wydawany we Lwowie


"Wędrowiec" z 1888 roku, tygodnik turystyczny wydawany w Warszawie


"Biesiada Literacka", tygodnik wydawany w Warszawie w latach 1876 - 1917


"Dzień Dobry!" z 1931 roku, Warszawa


"Kolce" tygodnik satyryczny wydawany w Warszawie w latach 1871 - 1914


"Bicz" z 1885 roku, dwutygodnik satyryczno-humorystyczny wydawany w Krakowie


"Najnowsza Plotka" z 1912 roku, czasopismo satyryczne wychodzące nieregularnie w Wilnie


"Zagłoba" z 1919 roku, nieregularne czasopismo satyryczne wydawane w Warszawie

I z regionu lubelskiego:




I absolutna perełka: "Trubadur Polski" - tygodnik satyryczno-literacki, w którym publikowane były humorystyczne wersje arii operowych i operetkowych, wiersze na melodie operowe, kuplety i monologi operetkowe, anegdoty ze świata artystów.


"Trubadur Polski" z 1907 roku, wydawany w Warszawie


11 kwi 2026

tu gdzie stoję

w tej przestrzeni w tej godzinie
kogut zapiał w szarość mgielną
ktoś wyrusza ktoś powraca
cyprys zastygł w rzeźbę wiatru
w tamtym domu ktoś zamieszkał
dym z komina wolno się unosi
ludzie jadą w strony swoich marzeń
w sieć schwytane rozkrzyczane słowa
milkną echa dalekiego świata
pies zaszczeka ptak zaśpiewa
czas przemija w brzmieniu sekundnika
w tej przestrzeni w tej godzinie
tu gdzie stoję już zapada cisza

7 kwi 2026

kwiecień

Pocztówka z 1914 roku - dom w Paryżu, w którym 3 kwietnia 1849 roku zmarł Juliusz Słowacki 


Drzeworyt Władysława Żurawskiego z 1930 roku. Podpis może dziwić, że św. Franciszek w powiązaniu z kwietniem, choć główne wspomnienie przypada 4 października. Jednak w kalendarzu święty Franciszek występuje kilkakrotnie, między innymi 2 kwietnia, stąd skojarzenie z przylotem pliszki.


Piotr Stachiewicz: Kwiecień (święta Agnieszka z Montepulciano, wspomnienie 20 kwietnia)



Józef Rapacki, Rok w krajobrazie. Kwiecień, pocztówka przedwojenna