17.08.2016

jasna noc

jasna noc
bez błądzenia po ścieżce 
prosto do drzwi



07.08.2016

upał

upał
w ogrodowym wodopoju
kos bierze kąpiel

19.07.2016

aforyzmy 9

Kiedy zgasisz rażące światło swojego egotyzmu, zobaczysz dookoła prawdziwe gwiazdy.

Zmieniając siebie, zmieniasz świat. Doskonaląc siebie sprawiasz, że  świat staje się odrobinę doskonalszy.

Przedzierając się przez nieprzetarte szlaki zostawiamy po sobie najwyraźniejszy ślad.

Im więcej poklasku, tym mniej rzeczywistości.

Tylko w ciemności nasza twarz przybiera prawdziwy kształt.

Im grubsza książka, tym więcej przemilczeń między wierszami.

Pamiętając o zmarłych utwierdzamy się w przekonaniu, że jeszcze żyjemy.

Jak łatwo wyobrazić sobie, że ktoś ma więcej i żyje lepiej; jak trudno zrozumieć, że ktoś ma mniej i gorzej ode mnie.

Teoretycy przewidują optymistyczny koniec, praktyk widzi trudny początek.

Kto jest zawsze przeciw, nie wie, co to znaczy "razem".




20.06.2016

na ścieżce


na ścieżce
kos patrzy na intruza
zejdę mu z drogi ;-)

05.06.2016

Poetycki duet Elżbiety i Jacka

       Kulturalny kalendarz Biłgoraja wzbogacił się o kolejne przedsięwzięcia: Noc Kultury i Noc Bibliotek, które odbyły się tym razem jednocześnie - 4 czerwca. Z tej okazji w Miejskiej i Powiatowej Bibliotece na autorskim spotkaniu zaprezentował się poetycki duet: Elżbieta Sokołowska i Jacek Żybura, promując pierwszy wspólny tomik Wczorajszy zapach, wczorajszy kształt wydany w ubiegłym roku.  
         Od lat znam Jacka Żyburę i jego twórczość. Czytam jego wiersze i opowiadania. Poezja Jacka jest wymagająca, czasami trudna, porusza tematykę egzystencjalną, ale bywa też malownicza, zniewalająca wyszukaną metaforyką. Niektórzy nazwaliby ją mroczną. Mnie się podoba i daję się wciągnąć w wyraźnie słyszalne rytmy przemijania. Tak, to jest poezja o przemijaniu, o stałym przechodzeniu z czasu teraźniejszego w przeszły. Taki poetycko przetwarzany motyw vanitas. 
        W prozie Jacek Żybura posługuje się spersonalizowana narracją budującą napięcie. To zastanawiające, że na pozór nie ma w nich wyrazistej, szybkiej, spektakularnej akcji, a tak naprawdę cały dramat rozgrywa się w psychice bohatera/narratora, na styku między światem realnym a reakcją bohatera na niego, na świat, który jest dla niego niezrozumiały, groźny lub tajemniczy. 
       Elżbietę Sokołowską znam jeszcze dłużej (nie zdradzę, ile lat). Nie wiedziałam jednak, że pisze wiersze. I oto wyciągnęła je z szuflady, pokazała światu. Zaskoczyła mnie, nie powiem, bardzo pozytywnie. Jej wiersze są zupełnie inne niż Jacka. Bardziej bezpośrednie  w nazywaniu uczuć, z wyeksponowanym "Ja" lirycznym. Bohaterka wierszy Elżbiety to kobieta rozliczająca się z miłością, tęsknotą, poszukująca swojego miejsca i swojego prawdziwego oblicza. Prowadzi nas meandrami swoich emocji w procesie nadawania sobie i światu właściwych nazw, powiedzielibyśmy: imion rzeczy - jak biblijny Adam - poprzez słowa nadaje sens rzeczywistości. 
        I oto tych dwoje spotkawszy się, wydało wspólny tomik Wczorajszy zapach, wczorajszy kształt (Warszawa 2015). Na spotkaniu autorskim opowiadali o pracy nad tomikiem, dobieraniu tekstów, układzie, wzajemnym czytaniu i krytyce. Wiersze Elżbiety i Jacka ułożone zostały na przemian, kilka tekstów jego, kilka jej, dobranych według autorskiego klucza. Ten klucz dopiero będę odkrywać, czytając całość, oni sami twierdzą, że chodziło o podobieństwo tematyki. Niemniej już teraz po pobieżnej, wyrywkowej lekturze widać, że wiersze Jacka, jak zawsze, są rozpoznawalne poprzez metaforykę, ukrytą, a wyczuwalną rytmizację, nastrój. Wiersze Elżbiety są bardziej intymne, spersonalizowane, sensualistyczne, erotyczne.
       Refleksje obecnych wczoraj na spotkaniu czytelników w jednym były podobne, że lepiej czytać osobno wiersze Elżbiety jako całość, a osobno Jacka. Niejako wbrew tomikowemu układowi sugerującemu czytanie na przemian. To chyba nie ma, jak sądzę, aż takiego znaczenia. Element eksperymentu widoczny w zestawieniu tak odmiennych poetyckich języków, osobowości i wrażliwości artystycznej, sam w sobie jest pociągający.
        Delikatny erotyzm wiersza sukienka Eli Sokołowskiej stanowi tło dla rozwoju emocji: od pełnych nadziei obietnic i niecierpliwego pożądania do gorzkiego smaku rozczarowania. Indywidualna historia podmiotu lirycznego, kobiety dokonującej rozrachunku ze wspomnieniami, prowadzi do uniwersalnej refleksji o utracie złudzeń. Wszystko odbywa się bez krzyku, bez rozpaczy. Wyciszona refleksja, być może któregoś poranka przy kawie, otwiera oczy na prawdziwą relację między bohaterami, uczestnikami minionych zdarzeń. 

Elżbieta Sokołowska - sukienka

przy stole nakrytym
wspólnymi chwilami
ubrana w obietnice trwania
z włosami przewiązanymi
zmysłami
niecierpliwie wierzyłam
że szczęście
zwane pożądaniem
nie straci smaku

nocą zrywałeś kwiaty
z łąki na mojej sukience
pachniały rozkoszą

uschły rano z braku czułości
i obudziłam się naga

w południe
bezdomna samotność
skosiła trawę z mojej sukienki
twoje usta miały zapach siana

          W poniższym wierszu Jacka - Słoneczniki -najpierw uderzył mnie jego rytm, naturalna melodia języka przypominająca Czechowicza. Podkreślone paralelizmami trwanie słonecznikowego życia zostaje nagle złamane urywanym staccato. Po nim następuje końcowa refleksja w klamrowym powtórzeniu pierwszego wersu, uzupełnionego wanitatywną konkluzją o przemijaniu, przypominającą Villonowskie ubi sunt? Obrazowanie metaforyczne z kolei nieodparcie nasuwa skojarzenia z językiem Schulza: otchłań wszystkich dni, zwiotczałe liście ramion, migdałowe oczy owadów. Z kolei nicość w trwodze zdziwienia wprowadza czytelnika poza granice realizmu. Jak w Leśmianowskich zaświatach nicość ma formę i swoje równoległe toczy życie. W momencie spotkania dwóch światów: realnego i niewidzialnego okaże się, który przetrwa. 

Jacek Żybura - Słoneczniki

Słoneczniki słońcem kwitnące okręgi
w płaskich talerzach ciasno stłoczone serca

nieme łodygi pełne włókien sekretów
ruszają całe w blasku zielonych szat
przez królestwo światła
przez fale miękkiego błękitu
po łące z niebieskiej wełny
po łące z mleka i pszczół
naprzeciw komety życia i śmierci
naprzeciw okrutnej prawdzie

zanim zostawią za sobą
diamentowe niebo i chaos galaktyk
żywiołów przestrzeń i otchłań wszystkich dni
zanim nicość w trwodze zdziwienia
obejmie za pokorne szyje
jeszcze całe w wonnym uśmiechu lata
jeszcze odziane w migdałowe oczy owadów i strojne motyle
jeszcze słyszą jak ziemia oddycha miłością i nocą

nasycone istnieniem i sensem
wabią wróble zmysłową geometria nasion
pozdrawiają życiem krajobraz atomów i rzeczy
podziwiają welony nocnych gwiazd

i nagle stają
jak wspomnienie
znieruchomiałe
zwiotczałe liście ramion
wsparły o kolumn płomienny płot

Słoneczniki słońcem kwitnące okręgi
cóż po was zostanie w brzuchu nieszczelnej planety

08.05.2016

Duch prawosławnej pieśni

        Kultura prawosławia na dobre zadomowiła się w Biłgoraju, czego kolejnym dowodem był piątkowy koncert Męskiego Chóru Perfectum działającego przy Dziesięcinnym Monasterze w Kijowie. Cerkiew Dziesięcinna w Kijowie jest - a właściwie była - najstarszą kamienną chrześcijańską świątynią na Rusi powstałą w latach 989 - 995. Zburzona przez Mongołów, została odbudowana w wieku XIX, a ta z kolei ponownie zburzona w czasach stalinowskich. Obecnie na miejscu dawnej świątyni prowadzone są prace archeologiczne, a w pobliżu wybudowano drewniany Dziesięcinny Monaster Narodzenia Matki Bożej.
       Chór od kilku lat stale koncertuje w Polsce, zapraszany przez prawosławne parafie na uroczystości religijne i przez instytucje kulturalne na festiwale i koncerty. Występował kilkakrotnie  Lublinie, Tomaszowie Lubelskim, na Białostocczyźnie, a 6 i 7 maja uświetniał w Biłgoraju jubileusz dziesięciolecia odnowienia prawosławnej parafii i związanej z tym budowy cerkwi pod wezwaniem św. Jerzego przy ul. Tarnogrodzkiej.
         Piątkowy koncert z trudem pomieścił w sali kameralnej BCK słuchaczy zainteresowanych cerkiewnym śpiewem a cappella o wschodnio-bizantyjskich korzeniach. Panowie w sześcioosobowym składzie w pierwszej części koncertu zaprezentowali maestrię liturgicznego śpiewu polifonicznego związanego z duchem Wielkanocy, a w części drugiej popularne pieśni kozackie i ludowe. W części wielkanocnej mieliśmy okazję posłuchać obrzędowego sakralnego języka cerkiewnego wywodzącego się ze staro-cerkiewno-słowiańskiego. Dobrym przykładem obecności tego języka w mowie współczesnej może być słowo ikonopiścy (na określenie twórców ikon i fresków w nowej cerkwi) kilkakrotnie użyte we wprowadzeniu do dziejów obecności prawosławia w Biłgoraju. 
       Jak wspomniałam, panowie śpiewali a cappella. Wyraźnie dominujący był pierwszy z lewej tenor, a w wielu fragmentach pozostali tworzyli malownicze wielogłosowe tło. W części sakralnej jednak żaden z wykonawców nie miał wychodzić przed szereg i zbierać pochwał dla siebie, gdyż były to pieśni ku chwale Boga. Dlatego nawet się nie kłaniali mimo gromkich oklasków, wychodząc  z założenia, że aplauz widowni jest skierowany wobec Najwyższego. Dopiero w części drugiej, świeckiej, utwory zostały tak dobrane, aby poszczególni śpiewacy mogli zaprezentować swoje umiejętności w solówkach. Wszyscy z łatwością rozpoznaliśmy piosenkę o Suliko znaną z licznych wykonań. Tutaj popisywali się tenorzy. Podobnie jak w znanej z polskiej wersji śpiewanej przez Lubelską Federację Bardów balladzie o Atamanie. Tym razem usłyszeliśmy ją w wersji ukraińskiej. Słuchacze się rozkręcili na dobre (a w pierwszym rzędzie siedział ordynariusz Prawosławnej Diecezji Lubelsko-Chełmskiej,  arcybiskup Abel). Były jeszcze piosenki o charakterze ludowym i o miłości, znowu popisywali się tenorzy. Ale kiedy wcześniej nie prezentujący się solowo śpiewak zaintonował Nie dla mienia, po wszystkich rzędach z żeńską publicznością przeleciał szmer zachwytu. Tę kozacką pieśń często wykonują piosenkarze o wyższym, tenorowym głosie, ale kijowski chórzysta zaprezentował taki piękny bas-baryton, że żadne inne mu nie dorównuje. 

      Na koniec malutkie nagranie w wykonaniu Perfectum:

Budte zdorowy

07.05.2016

sfrunęło

sfrunęło
w starym polnym krzyżu
ptasie gniazdo

24.04.2016

w ziemi

w ziemi
ziarenka i cebulki
a w pierwiosnku trzmiel

22.04.2016

chłodny poranek


chłodny poranek
zanim wzrośnie hałas
czas na kawę

19.04.2016

nad herbatą


nad herbatą
znikają obłoczki
cisza przed burzą