30 mar 2010

Poetyckie portrety Chopina i jego muzyki

Całe doświadczenie życia Chopina jest w jednym walcu lub jednym mazurku, w jednym
preludium, w dwóch minutach muzyki jest całość doświadczenia a jednocześnie całość
doświadczenia jest też w całym jego dziele.
Jarosław Marek Rymkiewicz

Muzyka Chopina jest najbardziej rozpoznawalnym w świecie zjawiskiem polskiej kultury. Jeśli się słyszy, że 40 mln Chińczyków na różnych etapach muzycznej edukacji uczy się, jak grać Chopina, to zaczynam się zastanawiać, czy my, Polacy, dojrzeliśmy do pełni świadomości posiadania w naszym dorobku kulturalnym geniusza na tak ponadczasową i uniwersalną miarę.

Z okazji Roku Chopina, obchodzonego w międzynarodowej skali, już pojawiły się i pojawiać się będą różne publikacje, mniej lub bardziej wnikliwe analizy życia i twórczości. Dręczy mnie jednak pytanie, ile z nich trafi do tak zwanego przeciętnego czytelnika. Czy zjawisko „Chopin” jest na tyle zrozumiałe, by zainteresował się nim zwykły, przeciętny obywatel? Czy hasło ideał sięgnął bruku będzie miało w tym kontekście wymiar zadomowienia się kultury wysokiej w niskich kręgach popularności i masowości?

Jakkolwiek Andrzej Hejmej uważa, że literackie rozważania o muzyce i kompozytorze to zaledwie dyskurs marginalny pośród innych, trudno oczekiwać, by czytelnik nie będący profesjonalnym muzykiem był bardziej zainteresowany fachowymi analizami muzycznych struktur zapisanych w partyturach. Wobec hermetyczności muzycznego dzieła Chopina literatura, w tym poezja, może się okazać swoistym pośrednikiem między czytelnikiem a wyrastającym ponad swoją epokę Geniuszem. Analizując wybrane wiersze, można się pokusić o parę refleksji na temat poetyckich poszukiwań sposobu językowego opisania fenomenu o imieniu „Chopin”.

Jednym z nich są proste i czytelne odwołania do biografii kompozytora, począwszy od stworzenia przez Jerzego Zajączkowskiego portretu cudownego dziecka (Zaczarowany fortepian), przez odtworzenie wyimaginowanego, lecz możliwego przecież, spotkania Chopina i Słowackiego na paryskim bruku (Jarosław Iwaszkiewicz, Spotkanie), po poetyckie relacje z ostatnich godzin życia (Roman Brandstaetter, Śmierć Chopina). Najciekawsze w tym zestawie wydają się jednak sytuacje liryczne osadzone w okolicznościach towarzyszących publicznym koncertom. Artur Oppman gromadzi na nim plejadę osobistości polskiej emigracji popowstaniowej na czele z Mickiewiczem, Słowackim i księciem Czartoryskim. Obok nich generałowie, posłowie, pisarze, paryska śmietanka towarzyska. Na salę wchodzi Chopin i z zamkniętymi oczami poczyna grać improwizując. To, co najważniejsze, nie rozgrywa się na poziomie muzyki, lecz w wyobraźni odbiorców. Wiersz Oppmana stanowi przykład interesującej analizy psychologii odbioru dzieła muzycznego. Słuchacze słyszą to, co chcą usłyszeć, oczyma wyobraźni widzą to, co chcą widzieć:

Ktoś pomyśli: to znad Ikwy, inny ktoś: znad Niemna,
Jeszcze komuś od Wisły gra echem znajomem,
Jakby dzieckiem słyszał pod rodzinnym domem:
A to tylko tak szumi liść na polskim drzewie,
A to tylko tak pluszcze polski deszcz w ulewie,
A to tylko tak tęskni serce po tym wszystkiem:

Za kamieniem przydrożnym – za niebem – za listkiem.

Geniusz Chopina polega na graniu na strunach ludzkiej duszy, na wywoływaniu określonych stanów emocjonalnych, wspomnień i tęsknot:
Biją dzwony pogrzebne od krańca do krańca,
Od Wołynia – od Litwy – od wolskiego Szańca,
A z lamentu tych dzwonów jak śmierć się wywija
Taka straszna tęsknota – wszystkich – i niczyja.


Rola muzyki jest podobna do roli romantycznej literatury, wyrastającej z sytuacji politycznej, w jakiej znajdowali się Polacy na emigracji. Stąd w zakończeniu utworu obok historycznych postaci pojawiają się bohaterowie literaccy, wytwory poetyckiej wyobraźni romantycznych wieszczów:
Na fotelach… ksiądz Robak… zmienna Telimena…
Wallenrod… Gustaw… Konrad z bazyliańskiej celi…
Piast Dantyszek… Ksiądz Marek… Kordian i Anhelli…


Muzyka i literatura idą w parze. Wymagała tego historia i tak odbierano twórczość Chopina. Czytelne aluzje do powstania listopadowego
Z dłońmi na oczach siedzą Mickiewicz, Słowacki,
Nie chcą odsłonić oczu; serce się sprężyło
Krwią, żrącą jak trucizna; tam! tam ich nie było!

pozwalają domniemywać, że utworem będącym inspiracją wiersza jest etiuda c-moll zwana Rewolucyjną, według przypuszczeń badaczy skomponowana na wieść o poddaniu Warszawy.

Czy koncert odbył się rzeczywiście? Czy Chopin zagrał na nim ową etiudę? Czy mogły go słuchać jednocześnie wszystkie wymienione przez poetę osoby? W latach 1832 – 1848 Chopin dał w Paryżu 19 publicznych koncertów. Wiadomo, że koncertował na zaproszenie księcia Czartoryskiego na rzecz emigrantów polskich. Wymienione w utworze Oppmana postacie fikcyjne: Telimena, Kordian, a zwłaszcza Anhelli sugerują, że nie mogło to się odbyć przed 1838 rokiem, w którym Słowacki Anhellego napisał. Samo wprowadzenie postaci literackich jako bohaterów wieczoru zawiesza realizm poetyckiego opisu. Ależ bo nie jest to utwór o charakterze historycznym. Nie takie są funkcje literatury pięknej, tym bardziej poezji. Ma ona też wiele do powiedzenia w ujawnianiu nieświadomych elementów psychiki. Literatura interesuje się działaniem pamięci, myśleniem, a szczególnie wykorzystywanym przez nią tematem są dyspozycje uczuciowe i stany emocjonalne. Dzieła literackie zwierają wielką obfitość subtelnych analiz chwilowych reakcji emocjonalnych trwalszych uczuć, różnych faz i odcieni, a także ich manifestacji. (E. Borowiecka, Poznawcza wartość sztuki)

Jeszcze wyraźniej odrealniony, a przecież jak najbardziej prawdziwy jest koncert opisany przez Leopolda Lewina (Mickiewicz słucha Chopina). U Oppmana Chopin wszedł. W lamp półcieniu dziwny jak zjawisko, u Lewina z kolei Fryderyk najpierw rękę do grania przegina, a później szereg ojczyźnianych asocjacji słuchacza (Mickiewicza) wyrażony został przez literackie aluzje: westchnienia litewskiego boru, o krainie, co była dla niego jak zdrowie, w Paryżu kwitnie Baublis. Wkraczamy w sferę utrwalonych w kulturze, powszechnie rozpoznawalnych, skojarzeń i emocji. Chopin, na równi z literackimi postaciami odrealniony, przemawia zza światów poprzez muzykę do wszystkich pokoleń, na zawsze nieśmiertelny:

… I jesteś żywy,
Niepogrzebany, w otchłani burzliwej
Chmur, gromów, grając – o bogom podobny!

(Leopold Staff, Zniszczenie pomnika Chopina)

Ten drugi niejako wizerunek Chopina to monumentalna kreacja artysty, romantyczny Król-Duch wędrujący przez czas i historię narodu, uwznioślający swoją muzyką polskość jak sztandar chwały.

Duch wiecznie żywy i tak roztęskniony,
Że jak dwa węgle mu goreją oczy.
(…) Gdzie husarz szeptał przed śmiercią koronki,
W płaczącą lutnię swoją godził grzmotem
I gnał ich w burzę z rumaków tupotem.

(Kornel Makuszyński, Chopin do ojczyzny wracający)

Ponadczasowa sława kompozytora stanowi potwierdzenie słuszności Horacjańskiego przekonania o unieśmiertelniającej sile sztuki. Prawdziwie mógłby Chopin za rzymskim poetą zawołać: exegi monumentum aere parennius.Odrębny zbiór tworzą utwory o specyficznej organizacji dźwiękowej i rytmizacji naśladującej muzyczne ukształtowanie mazurków czy polonezów. Same tytuły wskazują na źródła inspiracji. Gdy polonez chopinowski Marii Konopnickiej utrzymany jest w polonezowym rytmie regularnego ośmiozgłoskowca, z kolei Kazimierz Przerwa –Tetmajer w Mazurku Chopina wykorzystuje wiersz sylabotoniczny z wyrazistym rymem męskim w co drugim wersie. Identyczną wersyfikację zastosował wspomniany już wyżej Artur Oppman w Preludium:
Chopinowska nuta płynie
W księżycową dal,
Niby skarga płynie cicha,
Niby łzy i żal.


Rytmizowanie wierszy na wzór mazurka i mazura, poloneza i kujawiaka, które stanowiły istotne źródło inspiracji Chopina, wpisuje się poniekąd w dyskurs o polskości jego muzyki. Temat do dziś nie zamknięty, gdyż na tegorocznych Targach MIDEM w Cannes na spotkaniu w polskim pawilonie padło pytanie: Na czym właściwie polega polskość polonezów? (Magazyn. Chopin, Nr 1/2010) Osobną kwestią jest wartość artystyczna tego typu zabiegów. Jakkolwiek by je oceniać, trzeba mieć na uwadze, że muzyka jest ciemniejsza niż poezja, a to znaczy, że wszelkie próby jej werbalizacji zawsze będą niewystarczające.

W wielu utworach poetyckich znaleźć można ślady i rozwinięcia mistrzowskiej metaforyki Norwida z Fortepianu Szopena. Stąd czerpiemy pamięć o ostatnim spotkaniu Norwida z Chopinem, którego ręka… dla swej białości/ Alabastrowej (…) Mieszała mi się w oczach z klawiaturą/ Z słoniowej kości…” oraz symboliczny obraz sprzętu podobnego do trumny, który
Polskę głosił, od zenitu
Wszechdoskonałości Dziejów
Wziętą, hymnem zachwytu –
Polskę – przemienionych kołodziejów


Tenże fortepian u Kazimierza Wierzyńskiego pełen czaszek i kurz popiołów przewodzi upiornemu pochodowi:
Alarm! Zbudźcie się martwi! Do ręki piszczele!
Trąbić surmę ostatnią, uzbroić kapele,
Anioły zakuć w pancerz, niech staną szwadronem,
Rekruci bóstw przy ludzkim nieszczęściu szalonym,
Z Bogiem lub mimo Boga. Podajcie mi szpadę.
(…) jak tu trzymać nadludzką wciąż wartę,
Cały świat jak przerąbać do dna klawiatury,
Biec do grobów i trupy wywlekać do góry,
Ponad ciemności, nad zgubę, nad mrok bezrozumny
Chwiać się, wlec bez siły, iść brzegiem swej trumny(…)

(Szopen)

Nie przypadkiem Jarosław Marek Rymkiewicz zauważa, że główne źródło inspiracji Chopina było w śmierci, w umieraniu. Śmierć, umieranie, a więc także nicość – od tego często w sztuce wszystko się zaczyna. (…) pojawiają się takie instrumenty nicości, tacy wysłannicy czy posłańcy nicości. (…) oni zawiadamiają nas o naszym przeznaczeniu. (…) Ich dzieła objawiają nam to, co nas czeka i dlatego tak nas przejmują.

Geniusz Chopina wyobrażają w utworze Norwida trzy postacie: Pigmalion, Orfeusz i Chrystus. Pigmalion – ten, który stwarza i ożywia ideał piękna dzięki sile swej miłości; Orfeusz – ten, który dzięki muzyce zwycięża śmierć; Chrystus - ten, którego consummatum est dokonuje zbawienia świata. Zaiste, czyż można o jakimkolwiek artyście powiedzieć więcej?


Biłgorajskie Widnokręgi nr 1. Almanach, Biłgoraj 2010

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Każdy,kto nosi w sobie poetykę słowa,nosi w sobie i muzykę Chopina.Tak mi się wydaje,a nawet jestem o tym przekonana.
Chopin - nazwany przez Hainricha Heine "poetą tonów".Prawda,że pięknie?
Nie łudżmy się,muzka Chopina jak i poezja jest dla wybranych.
Piszą ją też wybrani.
"Biłgorajskim Wdnokręgom " życzę świetlanej przyszłości.hf

emberiza pisze...

Haniu, jesteś niezrównana! Ja nie mam złudzeń, sama przecież muzyki Chopina nie rozumiem i odbieram ją intuicyjnie. Ale słuchania nikt nikomu nie zabrania.
Dziękuję w imieniu "Widnokręgów"
Iwona