18 paź 2014

Dzień na końcu drogi - spotkanie autorskie

      To już ponad tydzień temu, 9 października miała miejsce prezentacja mojej twórczości w Pożegnaniu z Afryką. Pogoda dopisała, toteż spotkanie odbyło się w kawiarnianym ogródku, bardziej przestronnym niż piwniczne wnętrza. 
       Tym razem p. Hanna Olszewska zaprosiła do autoprezentacji dwie osoby: Krysię Furtak z Lubartowa i mnie. Niestety, Krysia zachorowała i nie przyjechała. Jej wiersze czytała Katarzyna Szczodrowska oraz osoby spośród publiczności, wielbiciele jej poezji.
        Ja zaś prezentowałam się sama ;-) Postanowiłam przeczytać najnowsze wiersze, które jeszcze nie były ani publikowane, ani pokazywane. Myślę, że kilka z nich zaskoczyło bywalców już znających moją twórczość, ponieważ są utrzymane w nieco odmiennej poetyce niż dotąd. Przyjdzie jeszcze czas na ich szerszą prezentację. Tymczasem jednak dobrałam do nich muzykę francuskiego średniowiecza w wykonaniu zespołu Ars Antiqua de Paris, który dwa lata temu występował w Lublinie.
        Miło było zobaczyć na spotkaniu stałych bywalców, znajome twarze i nowych uczestników, zwłaszcza tych, którzy sprawili mi największą niespodziankę, pokonując prawie 100 km, żeby dojechać. Oni już wiedzą, o kim mówię :-)))
         Zdjęć tym razem nie mam. To znaczy z samego spotkania nie mam. Dokonałam za to przy okazji wcześniejszego przybycia małego rekonesansu po Starym Mieście i trafiłam do bardzo urokliwej kawiarenki połączonej z księgarnią Między Słowami na ul. Rybnej. Nie dość, że mieści się w cichym, spokojnym zaułku o historycznej tradycji i mija się po drodze zabawne "morskie" freski, to jeszcze wewnątrz można książkę poczytać przy kawie czy obejrzeć wystawę. Tego dnia trafiłyśmy z towarzyszącą mi Ewą Bordzań na wystawę Sylwii Ewy Paszko. Kolorowe miniaturowe ilustracje w konwencji baśniowej wprowadzają w magiczny świat dziecięcej wyobraźni. Warto było wstąpić i obejrzeć, tym bardziej, że i nową książkę nabyłam, a jest nią tomik Ryszarda Krynickiego "Haiku. Haiku mistrzów".  Książeczka zawiera krótkie formy wierszowane autorstwa Krynickiego oraz w jego tłumaczeniu haiku czterech mistrzów haiku: Basho, Busona, Issy i Shikiego. 
        Zanim sama zacznę tworzyć prawdziwe haiku, jeden z wierszy prezentowanych na październikowym w kawiarnianym ogródku przy filiżance zielonej herbaty.

     w sobotę

senny poranek lipcowy to czas najlepszy
na początek dalekiej podróży
już nie przytłacza siermięga tygodnia
a niedziela jeszcze nie rozleniwia
żółte płatki wysokiego wiesiołka
tulą się po miłosnych uściskach z ćmami
ziemia czarna wilgocią letniego deszczu
na zielonych źdźbłach trawy świat
w soczewkach każdej kropli rosy
czekamy na zielone we trójkę
ja i dwóch brodatych zbieraczy
butelek i puszek ze śmietników
ulice puste są jakby szersze niż wczoraj
śpi jeszcze pośpieszne miasto
na ruchomych piaszczystych wydmach

na końcu drogi drzemie długi dzień

6 komentarzy:

Adam Augustin pisze...

Bardzo ciekawy wiersz, Iwono.
Na forum.haiku.pl często zwracamy uwagę nowym autorom aby unikali metafor i innych środków wykorzystywanych przy pisaniu wierszy. Ty ze Swoim wierszem zrobiłaś coś odwrotnego, dostrzegam w nim wiele elementów haikowych, dzięki czemu wiersz bardzo mocno przemawia do mojej wyobraźni.
Myślę że Twoje „spojrzenie hajina” wzbogaca poezję.
Pozdrawiam,
Adam

emberiza pisze...

A widzisz, Adamie, nie pomyślałam o tym, że taki proces się włączył przy tworzeniu tego wiersza. Teraz sama widzę te haikowe miejsca :-) Dziękuję za odkrywczy komentarz :D

Iwona

Anonimowy pisze...

I ja tam byłam... I niech tak się stanie jak w znakomitej poincie wiersza. Pozdrawiam bohaterki wieczoru , prowadzącą, słuchaczy i organizatorów spotkania. Bardzo polubiłam te kawiarniane spotkania z poetyką...hf

emberiza pisze...

Oczywiście, że byłaś! Zawsze jesteś :-) Nastrojowe są te nasze kawiarniane wieczotry, oby częściej :-))
Pozdrawiam

Iwona

Kopacz pisze...

Ostatnio przechadzałem się ulicami starego miasta i przystanąłem przed drzwiami do Afryki. Wspominając Twoje wpisy o poetyckich spotkaniach, pociągnąłem spory łyk herbaty góralskiej z rumem i poszedłem sobie dalej...
Pozdrawiam.

emberiza pisze...

To wspaniale! :-))) Te uliczki są tam naprawdę urokliwe :-)) Lubę tam chodzić.
Pozdrawiam serdecznie

Iwona