w ornych skibach wyśniła się zima
zasypało zawiało suchych traw badyle
starte w proch całe gwiazdozbiory
cicho dzwoni anielska kolęda
pastuszkowie zabłądzili na polach
dróg nie widać spod sennych pejzaży
wyjdzie z lasu noc zimowa w bieli
będzie grzać się w ciepłych kominach
aż odtają w jej płaszczu zmrożone ptaki
sanie przetrą drogi płozami
srebrem sypną ośnieżone gałęzie
trzask spod butów obudzi gołębie
gdzieś daleko już woda się budzi
para kaczek przypłynie środkiem rzeki
jeszcze cicho jeszcze zima
rozwiesza na drzewach mroźne noce
jeszcze biało jeszcze iskrzą
gwiazdozbiory strącone lodowym oddechem



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz