28 sty 2026

Ekspansywny formant

      Automat - z greckiego: automotos -samoczynny; łac. automaton - poruszający się samodzielnie, a właściwie ona - poruszająca się samodzielnie maszyna. Może być też człowiek automat, poruszający się jak automat: bezrefleksyjnie, mechanicznie, w stałej sekwencji określonych ruchów, gestów. Odkąd człowiek zaczął konstruować roboty przypominające ludzi, granica między zachowaniem mechanizmu i człowieka się zaciera. Stąd właśnie połączenia typu: człowiek jak automat oraz robot naśladujący człowieka jako automat czasami nie dają się językowo odróżnić. W roboty, czyli urządzenia automatyczne, wyposażona jest dzisiaj każda kuchnia, automatyczne pralki maj coraz bardziej wyspecjalizowane programy. Ekspansja formantu -mat połączonym wrostkowym -o- łączy się z coraz większą liczbą tematów słowotwórczych. 
      Co prawda, niektóre automaty nabrały cech indywidualnych i zyskały odrębne nazewnictwo. Automat do kawy to ekspres. Chociaż nie, nie jest to nowa nazwa, tylko zapożyczona. Broń automatyczna określana jest jako karabin, albo zwyczajnie - automat. Automatyczna skrzynia biegów nie zdobyła jeszcze odrębnej nazwy. Jednak automaty się usamodzielniają, nabierają indywidualności, gdy okazuje się, że bilet można kupić w biletomacie, paczkę odebrać w paczkomacie. Prekursorami były chyba bankomaty - banki zawsze przodują w wymyślaniu sposobów przyciągania klientów. Bankomat, czyli bank automatyczny: klient bez wchodzenia do budynku o każdej porze dnia i nocy może wpłacić lub wypłacić gotówkę. Chyba bardziej adekwatna byłaby nazwa gotówkomat
       Czasami bowiem proste skojarzenia znaczeniowe zawodzą. Bo cóż takiego oferują zainstalowane w kilku miastach kaczkomaty? Wydawałoby się, że kaczki. Hm, upieczone czy na surowo?  Tymczasem to automaty z karmą dla kaczek. Może i dla innych ptaków.  A teraz w Lublinie został uruchomiony urzędomat.  Można nim nadać lub odebrać urzędnika?  Nieco karkołomne zadanie. Raczej urzędowe dokumenty. Dosłownie byłby to więc dokumentomat, ale kto by się bawił w takie długie słowa? Dzisiaj, gdy tak bardzo wszystkim się spieszy. Dlatego jest urzędomat - zawsze to jedna sylaba mniej do wymówienia i zapisania. Podobnie jak kwiatomat działający na takiej samej zasadzie jak automaty z napojami: wrzucasz pieniądze i wybierasz bukiet. Taki kwiatomat pojawił się w  Janowie Lubelskim już rok czy dwa lata temu. I wiem, że jest wykorzystywany. 
        Bardzo łatwo słowem "automat" zastąpić inne nazwy, określające jakąkolwiek zachowanie lub istotę (np. zwierzę), w kontekście czynności systematycznie powtarzanej. Współczesne dążenie do ekonomizacji językowej, zdecydowanie przesadnej, moim zdaniem, może doprowadzić do jeszcze większej ekspansji automatyzmów w nazewnictwie. Kiedy lenistwo pokona kolejne pokolenia, wszystko zostanie zautomatyzowane. I może nawet to, co dzisiaj ma swoją nazwę odrębną, indywidualną, stanie się tylko automatem. W moim wiejskim kurniku nie będą się niosły kury, lecz jajomaty, mleko będziemy zaś mieli od mlekomatów, zamiast krów. Chociaż tu może być problem, bo jak wtedy nazwać matkę karmiącą? Mlekomatką
         Jeszcze tak nieco wybiegając w przyszłość, właściwie niezbyt wiele nas dzieli od sytuacji, gdy zamiast powszechnych wyborów z lokalami wyborczymi, urnami, komisjami, będziemy po prostu korzystać z posłomatów. Witryny internetowe będą umożliwiać kliknięcie w określone nazwisko bądź twarz z wystawionej publicznie puli kandydatów. Cała reszta to teatr i zbędne marnowanie energii. 
       
      

Brak komentarzy: