4 mar 2026

O zaproszeniach

Przeglądając różne formy zaproszeń...


(zaproszenie Koła Gospodyń Wiejskich z 1939 r.) 

... można zauważyć określone wymagania w kwestii stroju, opłat, składek lub uściślenie celu, gdy np. jest to zaproszenie na bal charytatywny. Są zaproszenie imienne i ogólne dla wszystkich zainteresowanych:
(zaproszenie na akademię rocznicową z 1938 roku) 

Zaproszenie skierowane do określonej grupy, członków stowarzyszenia lub organizacji:

(zaproszenie z 1931 roku)

Do niecodziennych znalezisk należy zaproszenie na pogrzeb:


Co prawda był to pogrzeb poczytnej i wówczas dobrze znanej pisarki. Niemniej rzadko spotykane.  

     Bywają oryginalne artystyczne zaproszenia, jak do słynnego kabaretu Zielny Balonik:

                            

Autorem grafiki był Witold Wojtkiewicz, rytownik i malarz, jeden z założycieli kabaretu. Pierwsze wystąpienie Zielonego Balonika miało miejsce 7 październik 1905 roku w Jamie Michalikowej. Spotkania odbywały si w soboty. Wstęp był wolny, ale tylko dla zaproszonych gości. Specjalne zaproszenia z niepowtarzalnymi karykaturami przygotowywane były na każdy wieczór. 
      Szczególnie ozdobne zaproszenia na bale i rauty zawierały szczegółowe wymagania np. w kwestii stroju:


(zaproszenie na bal maskowy z 1909 roku, autor grafiki Jan Bukowski)

Niektórzy zaś mogli otrzymać bardzo tajemnicze zaproszenie w tajemniczej sprawie wielkiej wagi:


   Zaproszenia, zwłaszcza na prywatne spotkania, bywały nieraz polem do żartów. Wojciech Dzieduszycki otrzymał kiedyś zaproszenie z adnotacją: O. o. u. s. - co tradycyjnie znaczyło: O odpowiedź uprasza się. Dzieduszycki, skądinąd autor tekstów kabaretowych, nie omieszkał potraktować tego jako wstęp do żartu i odesłał zaproszenie z adnotacją: D.u.p.a. - co miało oznaczać: Dziękuję uprzejmie, przybędę akuratnie. Nie wiem tylko, czy adresaci odpowiedzi właściwie ją zrozumieli. 

2 komentarze:

Andrzej Włodarczyk pisze...

Pokazujesz, jak fascynujący świat kryje się w samych zaproszeniach. Nie myślałem wcześniej, że one mogą być aż tak różnorodne – od oficjalnych, z dokładnymi instrukcjami dotyczącymi stroju i składek, po całkowicie artystyczne i wręcz humorystyczne, jak u Zielonego Balonika. Najbardziej urzekło mnie właśnie to, że zaproszenia były nie tylko informacją, ale też formą wyrazu – zarówno osobowości organizatorów, jak i epoki, w której powstały. Historia Wojciecha Dzieduszyckiego to świetny przykład, że nawet w najbardziej formalnych sytuacjach można wpleść odrobinę ironii i zabawy. Po przeczytaniu Twojego tekstu zaczynam patrzeć na stare zaproszenia jak na miniaturowe dzieła sztuki, które mówią o kulturze, etykiecie i poczuciu humoru tamtych czasów.

emberiza pisze...

Jak najbardziej wiele z zaproszeń można się dowiedzieć o epoce, w której je sformułowano. Nawet zmiany językowe są w nich widoczne, nie wspominając o ortografii. Dzisiaj chyba aż takiej różnorodności nie ma. Najbardziej popularne szablony ślubne, weselne, studniówkowe... No może jeszcze na kilka uroczystości rodzinnych, jak pierwsza komunia. Imienne zaproszenia zostały wyparte przez ogłoszenia w portalach społecznościowych wysyłanych hurtem. Tradycja chyba w zaniku...