na dachu gołębie jak znieruchomiałe posągi
szybują w snach między gwiazdami
kolejno zapalają się światła mieszkań
zza drzwi wypływa gwar
domowe sprzęty zaczynają rozmowę
szuranie krzeseł gaworzenie telewizora
głucho dudni bęben pralki
pod oknami czyjeś zmęczone człapanie
z workiem na śmieci do kontenera i z powrotem
trzask frontowej bramy zamyka dzień
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz