1 lip 2026

bezimienny

czy będzie wspaniały
ten dzień nienazwany jeszcze 
żadnym imieniem

nie, nie, wspaniały nie będzie
będzie zwyczajny
nastaw w czajniku wodę na herbatę
ciastem poczęstuj wróble
i popatrz jak żar słoneczny
pochyla zwiędnięte łodygi żółtlicy

niech będzie wspaniały
ten dzień nienazwany jeszcze
żadnym imieniem

tymianek rozsiewa aromat
fioletowym się kładzie kobiercem
obok mięta dumna rozkwita
wprasza się do dzbanka 
piołunem się wzbija ogród do nieba
modlitwą pszczół 
w pachnącej katedrze oregano

jakże wspaniały ten dzień
w lipcowym upale
nienazwany jeszcze 
żadnym imieniem

czy ktoś nazwie go później
tego lata rocznikiem 
lub chmur ciemniejących granitem
gdy zza horyzontu powieje
wiatr ojciec deszczu i burzy

i będzie wspaniały
na zawsze
bezimienny

8 komentarzy:

Andrzej Włodarczyk pisze...

Bardzo ciekawie to wybrzmiewa, takie balansowanie między „zwyczajnością” dnia a próbą nadania mu czegoś większego, prawie świętego. I trochę się zastanawiam, czy ten „wspaniały dzień” to coś, co faktycznie się wydarza, czy raczej coś, co dopiero próbujemy w sobie zobaczyć, mimo upału, zmęczenia i tej codziennej zwyczajności.

emberiza pisze...

Odpowiedź pozostawiam czytelnikowi. Od jego wrażliwości i inwencji zależy, jak to odczyta.

Puszkowa i Puszek pisze...

Pochwała codzienności ukryta w zapachu tymianku i mięty. Bezimienny dzień dzięki Twoim słowom stał się nieśmiertelny.

emberiza pisze...

Na różne sposoby możemy nadać imię przeżywanym dniom, doznawanym wrażeniom, zjawiskom, wszystko zależy od nas.

NotSooMinimal pisze...

Piekny wiersz, piękny! Pozwolę sobie odpowiedzieć krótkimi wersami:

Niech zatem ten czar mięty
przypomni nam dzień upalny
w cieple dzbanka zamknięty.

I choć skłonności mamy,
by każdy dzień był nazwany -
ten zostawi w sercu ślad znamienny.
Piekny, choć bezimienny.

Dawno nie pisałam, więc moje dzieło może nie jest najwyższych lotów, ale tak mnie natchnęłaś, że musiałam napisać!
Serdecznie pozdrawiam :))

emberiza pisze...

O, jak miło! To fajna sprawa, gdy nawzajem się inspirujemy. Powstaje świetny poetycki dialog. Kiedyś pisarze takie urządzali spotkania, biesiady poetyckie, że pisali wszyscy na jeden określony temat, jeden zaczynał, inny dopisywał kolejne zwrotki. Fajna zabawa.

NotSooMinimal pisze...

Takie spotkania musiały być niesamowite, bardzo mi się podoba już sam opis :)

emberiza pisze...

Też sądzę, ze działo się w tedy wiele ciekawych rozmów, wzajemnych inspiracji. Trochę żałuję, że dzisiaj rzadko organizuje się coś na kształt takiego dawnego życia salonowo-literackiego.