Występują: Żona, Mąż
Wchodzi Mąż w odświętnym garniturze, mucha, chusteczka w klapie
Żona - lustrując Męża
- Coś się tak wystroił jak na odpust?
Nie miałeś jechać w pole?
Mąż
- A jadę, właśnie jadę.
Żona
- W takim stroju??
Mąż
- A w takim, jest w sam raz. Żniwa to
wielkie święto.
Żona – zdegustowana
- Nie myśl sobie, że będę potem twój
garnitur czyścić, jak go całkiem zakurzysz…
Mąż
- Nic się nie bój, będzie jak nowy,
ani pyłek nie siądzie. Nie po to kupiłem
nowy kombajn, żeby się kurzyć. Najnowocześniejszy! Z klimatyzowaną kabiną. Ani
się spocę, ani zakurzę. Będę tylko patrzył jak zboże się kładzie pokotem, a
potem ziarno się sypie…
Żona
- No, no…. Żeby nie wyszło jak w
zeszłym roku, że na sąsiadowe się sypało…
Mąż – zirytowany macha ręką
- Eee tam… niewłaściwy przycisk
nacisnąłem… pola w Krzemieniu wąskie, to i poleciało… Teraz będzie inaczej.
Wszystko pod kontrolą. Włączam jeden guzik i resztę sztuczna inteligencja
ustawia: skanuje zboże, ustawia kierunek i prędkość, nawet segreguje ziarno na
bardziej i mniej suche… Włączam autopilota, maszyna sama jedzie, a ja w tym
czasie mogę film obejrzeć.
mówi z dumą:
- Technologia na najwyższym poziomie.
Chińska!
Żona – z przekąsem
- Chińska? A to na pewno do zboża kombajn? Może do ryżu?...
Mąż – poirytowany macha ręką
- Co ty tam wiesz, nie znasz się…
Żona
- A skąd ty wiesz, który guzik
nacisnąć? W poprzednim z angielską instrukcją nie wiedziałeś, to teraz z
chińskich znaczków się niby dowiesz?
Mąż – z pewnością siebie
- A wiem, na szkoleniu byłem…
Żona – z niedowierzaniem
- Na jakim szkoleniu?? Przez całą
zimę i wiosnę się z domu nie ruszałeś!
Mąż – z wyższością
- A byłem… on-line oglądałem…
Żona - kpiąco
- I co? Po polsku mówili? – z ironią - Może na migi tłumaczyli?
Mąż
- Nie, ale widziałem, który guzik
nacisnąć, żeby samo jechało…
poprawia muchę pod brodą
- No dosyć gadania! Jadę! A ty byś
może jakiś dobry obiad przygotowała na nasze święto żniwa.
Żona – sarkastycznie
- O, co to, to nie! Skoro taki pojętny
jesteś, tak od jednego on-line się nauczyłeś guzik wciskać… to się dobrze
składa, bo kupiłam właśnie automat kuchenny, przyjedziesz wypoczęty po
obejrzeniu filmu w kabinie kombajnu, włączysz sobie program i zrobi ci, co
zechcesz..
Podaje
Mężowi książeczkę zapisaną drobnym druczkiem
- Ooo, tu masz instrukcję, jest nawet
po polsku… tylko 15 programów, łatwo się nauczysz…
Mąż – nieco oszołomiony
- No co ty, Jadzia, ja do roboty
jadę… a ty gospodynią jesteś, domu pilnuj, obiad przygotuj…
Żona – przerywając energicznie
- Mowy nie ma! Nie po to kupiłam
automat, żeby warzywa skrobać i paznokcie w cieście łamać… Automat wszystko za
ciebie zrobi: obierze, oskrobie, wymiesza, ugotuje i upiecze , co
zechcesz… wciśniesz tylko guzik. Mówię
ci, najwyższa technologia, sprawdzi nawet ile kalorii po ciężkiej pracy
potrzebujesz i dobierze dietę odpowiednią dla ciebie…
z ulgą
- A ja sobie wreszcie odpocznę…
Mąż
- I co będziesz robiła w tym czasie? Nie
zanudzisz się?
Żona
- Jak to co? To samo, co ty:
będę filmy oglądać, piwo pić
i o wyspach bananowych śnić!
bierze torebkę i wychodzi
- To na razie! Umówiłam się u
kosmetyczki.
Mąż
- Czekaj, czekaj, jak to? To kto w
tym domu będzie pracował?
Żona – wzruszając ramionami
- Jak to kto? Sztuczna inteligencja!
2 komentarze:
Super pomysł... Ale sztuczna inteligencja nie jest chyba pracowita...:-)
A kto tu mówi o pracowitości? AI się po prostu nie męczy, to maszyna, jak ją zatrudnisz, zrobi, co zechcesz, gdy Ty będziesz odpoczywać
Prześlij komentarz