jeśli usunąć zwiędłe kwiaty
jak wyblakłe bluzki i spódnice z tetry
malowane domowym sposobem
jeśli uwolnić od przymusu owocowania
zakwitną znowu jak pierwszy raz
nie zauważając upływu czasu
pani wciąż kwitnie – powiedział lekarz
gdy pytała czemu nie może
ogarnąć rozsypujących się włosów
i powstrzymać rumieńca na twarzy
z metryką zgubioną na dnie szuflady
zdradzane i kamienowane
kobiety jak fioletowe surfinie
pięknieją na tarasach
strząsając z ud zwiędłe płatki
przebrzmiałych miłości
nie zatrzymując na dłużej nikogo
niczego nie pragnąc
nie gromadząc w skrzyniach pamiątek
nie zatrzaskując zdjęć w albumach
przeglądają się w lustrach
tajemnicze i niezdobyte
chociaż wcale nie uciekają od życia
ani rozmowy
uważają że tak niewiele
można powiedzieć o sobie
gdy się żyło tylko jeden raz
stało się co miało się stać
bez względu na wszelkie
ludzkie zamysły
jeden protestował inni się oburzali
potrząsali głowami z dezaprobatą
wyciągali ręce chwytając szat
żeby go zatrzymać
ktoś nawet chciał zarobić
przy okazji
ociągali się żegnali bliskich
obiecując że rychło powrócą
myśleli że się uda
przemycić własne ambicje
szukali miejsca na odrobinę
swojego egoizmu
nie wiedząc że cokolwiek zrobią
stanie się to co ma się stać
tym razem ocaleją
u schyłku życia z wyrokiem śmierci
żałuję tylko że nie pamiętam
wierszy czytanych przelotnie
dla krótkich chwil pocieszenia
rozum podąża ścieżkami
przetartymi przez wyobraźnię
nie znajduje nigdy dróg innych
niż te nazwane wrażliwością poetów
istota ludzka nabywa człowieczeństwa
im więcej pamięć jej
zapełniona wierszami
u schyłku życia z wyrokiem śmierci
mam na wargach starożytne strofy
najczęściej cytowane wersy
bogom dzięki że dni swój koniec mają
Biłgorajskie Widnokręgi nr 1. Almanach, Biłgoraj 2010